Wielki mały prezydent

REKLAMA

duda-putin
Mistrzowie pokera z mistrzem pasjansa

Prezydent Andrzej Duda pojechał do USA. Pojechał na sesję ONZ, a więc nie na zaproszenie prezydenta Obamy, nie z wizytą państwową w USA.
Niemniej jednak media przyjazne PiSowi i politycy tej partii dmą w surmy bojowe, jakiego to mamy dziś wielkiego prezydenta, wybitnego męża stanu, który zaliczony został do najważniejszych gości.

duda-putin
Mistrzowie pokera z mistrzem pasjansa

Przy okazji tej wizyty rozwiała się też legenda młodego wykształconego doktora prawa, który zna cztery (przynajmniej) języki. Bez tłumacza ani rusz. A miał Duda być takim kontrastem dla „siermiężnego gajowego” Komorowskiego. Z kontrastu nic nie wyszło. Duda języków nie zna, błędy ortograficzne robi jeszcze gorsze niż Bronisław Komorowski, a na dodatek wychodzą one na jaw, nie dlatego, że ktoś podejrzał wpis w japońskiej księdze kondolencyjnej, ale dlatego, że pan doktor Duda miał ambicję sam osobiście prowadzić konto na Twitterze. A trzeba było zatrudnić jakiegoś magistra filologii polskiej. 😉
Podczas nowojorskiej wizyty prezydent Duda uścisnął dłoń Putinowi, mam nadzieję, że było to dla niego mniejszym dyskomfortem niż podanie ręki premier Ewie Kopacz. Mam też nadzieję, że rozmowa przy wspólnym stoliku pozwoliła zadać pytanie: „Hej Włodzimierzu, co z naszym wrakiem? Oddacie nam w końcu ten dowód waszego niecnego zamachu?”
Jeśli oceniać nowojorską wizytę prezydenta Dudy według liczby zachwytów pana Szczerskiego i innych, to zdarzyło się właśnie coś na miarę upadku muru berlińskiego. Jednak w praktyce brak jakichkolwiek informacji o tym, by prezydent coś rzeczywiście osiągnął. Wbrew hurraoptymistom z PiSu pozwolę sobie mniemać, że najważniejszą rozmową dla Dudy była rozmowa z Tuskiem. Putin go ledwo zauważył, a Obama nie będzie już sobie nim głowy zawracał w końcówce swojej ostatniej kadencji. O tym jak ważny jest pan Duda, świadczy to, że jako jedyny przy tym stole nosi identyfikator. 😉
Prezydent Duda półtorej godziny rozmawiał z Obamą.
Prezydent Duda półtorej godziny rozmawiał z Obamą.

Prezydent Komorowski nie miał złudzeń kim jesteśmy jako kraj dla USA. Zabawnie i nieco złośliwie opowiadał o dość poniżającej procedurze uzyskiwania wizy potrzebnej do uściśnięcia dłoni Obamy. Znaczymy znacznie mniej, niż jakiś afrykański bantustan, bo tam przynajmniej może się okazać, że jest ropa i będzie można „zanieść demokrację”.
Jeśli za niespełna miesiąc wygra wybory PiS, to będziemy najbardziej wazeliniarskim wasalem USA. I tak będziemy włazić im bez mydła przez następnych parę lat. Oby nie było w tym czasie żadnej szczytnej misji, w której nasi żołnierze mogliby oddawać życie za interesy amerykańskich banków.

Wielki mały prezydent
Oceń artykuł

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

2 Komentarze

  1. Taki hejt Dudzie nie zaszkodzi. Zauważ, że usiłujesz Dudzie na siłę coś przyczepić.
    Komorowski po prostu był sobą. W jego przypadku hejtu nie było, tylko potwierdzanie faktów.

    Nie przyszło ci do głowy, dlaczego Obama posadził sobie Dudę po prawicy.
    Może ci pomogę.
    Dlaczego Volkswagen popadł w kłopoty?
    Dlaczego aktywa Chin zmalały o 1/3?
    Dlaczego baryłka ropy niedługo będzie po 20 USD?
    Jak znajdziesz odpowiedź na te pytania, może przestaniesz się tak infantylnie bawić.
    Staremu emerytowi nie przystoi.

Komentowanie jest wyłączone.