Birotarius birotario lupus est

REKLAMA

Wstrząsająca notatka „Gazety Wyborczej” była jednakże cokolwiek enigmatyczna. Przynajmniej w pierwszej swojej internetowej wersji. Dwóch rowerzystów, jeden martwy, zastrzelony?
Może ten rowerzysta bez broni był wegetarianinem i zakamuflowaną opcją niemiecką, a ten z bronią zaczynał właśnie wprowadzać dobrą zmianę wśród leśnej ciszy?
Jak by nie patrzeć brzmi to dramatycznie… Lecz ocalałe (na razie) wiewiórki, kuny i lisy taką oto przyniosły opowieść:
Minister Szyszko przysiadł na pniu świeżo zerżniętej sosny na skraju malinowego chruśniaka i zadumał się. Kilka kroków za nim z szacunkiem w nieco pochylonej postawie stał gajowy Maliniak. Pochylonej i w niewielkim rozkroku, bo mu hemoroidy dokuczały na skutek całodziennej jazdy rowerem za ministrowym hummerem.
Minister spojrzał na ciągnący się po horyzont gęsty szpaler drzew Puszczy Białowieskiej, za którym kryły się stada bizonów, jeleni, saren, wilków i lisków na peliski…
– Marzy mi się Maliniak, żeby tak wszystko to zerżnąć, a wtedy byśmy zapolowali. Oj zapolowali!
Gajowy Maliniak zgiął się w ukłonie.

Wyjaśnienie tytułu: birotarius – rowerzysta.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie