Diagnoza partii rządzącej

REKLAMA

Całkowicie przez przypadek wpadła mi ostatnio w ręce broszura informacyjna z opisem różnych chorób i zaburzeń psychicznych, oraz objawami jakimi te jednostki chorobowe się charakteryzują. Im bardziej zagłębiałem się w tę lekturę, tym większe ogarniało mnie przerażenie, z jaką łatwością objawy te można dostrzec u wielu polityków partii rządzącej.

Na przykład choroba afektywna, określana też jako mania lub zespół maniakalny. Wśród podstawowych objawów tej choroby wymieniane są nadmierne poczucie własnej wartości i wyższości, urojenie wielkościowe, brak krytycyzmu, niedopuszczanie myśli, że może coś nie wyjść lub może być niezrealizowane, skrajne pobudzenie, nastrój euforyczny, agresja słowna czy gniewliwość przy napotkaniu oporu. Czytając ten opis miałem przed oczami Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i jego wystąpienie ”bez żadnego trybu” sprzed kilkudziesięciu godzin. Furiat wrzeszczał z sejmowej mównicy o zdradzieckich mordach, zabójcach swojego brata Lecha Kaczyńskiego, kanaliach, a do posłanki opozycji odezwał się w taki sposób, w jaki mnie nie przyszłoby nawet do głowy zwracać się do mojej Tosi (lekko ”podrobiony” owczarek nizinny). Lub w momencie kiedy na swojej dwustopniowej drabince w trakcie przemówień z okazji smoleńskich miesięcznic na Krakowskim Przedmieściu bredzi o zdrajcach, twarzach specjalnej troski, niemożności cofnięcia się choćby o krok w swoich działaniach itd.

Egocentryzm to nerwicowe skoncentrowanie się człowieka na problemie samego siebie i głębokie przekonanie, że jego cierpienia i doznania są wyjątkowe i nieporównywalne ze stanem innych. Im bardziej egocentryczne jest nastawienie człowieka, tym bardziej wydaje się mu, że świat kręci się wokół niego, że jest osobą wyjątkowo ważną. Tym mniejsza jest wówczas zdolność wczuwania się w cudze sytuacje, oceny czy poglądy. Czy jest potrzeba cokolwiek tu dodawać ?

Homofobia to w opinii psychologów irracjonalny lęk, wręcz wstręt oraz dyskryminacja osób homoseksualnych. Towarzyszy temu przekonanie, że orientacja heteroseksualna jest jedyną słuszną orientacją umotywowaną wiekową tradycją. Dotychczas nie miałem pojęcia, że homofobia jest traktowana jako problem psychiczny. Tym bardziej że za taki nie jest uznawana ani przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, ani przez Światową Organizację Zdrowia. Ale skoro tak została w tej broszurze sklasyfikowana, to kolejną mocno zaburzoną osobą jest poseł Stanisław Pięta, według którego homoseksualiści to najzwyczajniej w świecie zboczeńcy i degeneraci. Jeszcze dalej posunęła się (albo może lepiej brzmi poszła) prof. Krystyna Pawłowicz. Jedna z mądrości, która wypłynęła ze szlachetnej jamy gębowej Pani Profesor: „związki partnerskie to jałowe użycie drugiego człowieka traktowanego jako przedmiot. Co jeszcze je cechuje? Oczywiście, hedonizm i autodestrukcja”. Oprócz tego zdaniem Pani Profesor osoby homoseksualne są społecznie bezużyteczne. Jestem absolutnie przekonany, że gdyby zależało to od w / w duetu, w Polsce za homoseksualizm groziłaby kara dożywotniego więzienia. Całe szczęście od niedawna w Polsce funkcjonuje wreszcie niezależny Trybunał Konstytucyjny. Kilkanaście tygodni temu w trakcie konferencji na Uniwersytecie Oksfordzkim śp. prof. Lech Morawski studził nieco zapędy Pięto i Pawłowiczopodobnych twierdząc, że co prawda polski Rząd jest przeciwny ”homoseksualistom i takim rzeczom”, to prokuratura ich nie ściga. Ludzkie z nich Pany…

Otępienie to kolejna choroba psychiczna zaliczająca się do grupy bardzo powszechnych zaburzeń. Polega ona na obniżonej sprawności mózgu, a jej nasilenie może być zróżnicowane. Nie podejmuję się wymieniać wszystkich posłów, czy też przedstawicieli szerokorozumianej władzy, których objawy te dotyczą. Ale kilka nazwisk wręcz automatycznie przychodzi mi tu głowy: Beata Mateusiak – Pielucha (to ta Pani, która chciała ”lojalek” od cudzoziemców zamieszkujących w Polsce), Anna Sobecka, Witold Waszczykowski (w drodze na San Escobar), Jarosław Zieliński, Ewa Jemielity (pisowska radna porównująca dzieci zapłodnione w wyniku metody in vitro do owieczki Dolly), Marek Suski, Ryszard Czarnecki, Mariusz Błaszczak, Stanisław Pięta, Beaty Kempa i Mazurek i wiele innych.

W sposób szczególny moją uwagę przykuła tzw. osobowość wieloraka. Jest to zaburzenie psychiczne, nazywane także rozdwojeniem jaźni. Zjawiska jakie się z nią wiążą to osobowość mnoga, osobowość naprzemienna i rozdwojenie osobowości. Charakteryzuje je występowanie u tego samego człowieka co najmniej dwóch niezależnych i różniących się od siebie osobowości. Dodatkowo każde z tych wcieleń ma własne i niepowtarzalne wspomnienia, upodobania i sposoby ujmowania zjawisk oraz różne wzorce zachowań. Inaczej także postępuje oraz tłumaczy motywy swojego postępowania. Idealnym przykładem wydaje się być tu jedna z najjaśniejszych gwiazd kilku pierwszych miesięcy trwania Rządu Prawa i Sprawiedliwości, Pan poseł Stanisław Piotrowicz, przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, twórca obecnego ładu konstytucyjnego w Polsce, były PRL – owski prokurator krzyczący z mównicy sejmowej ”precz z komuną”. Na ten rodzaj schorzenia cierpi w mojej opinii cała prawa strona (patrząc z perspektywy mównicy ) sali sejmowej, nagradzająca wówczas gromkimi brawami wystąpienie towarzysza Piotrowicza. Pamiętam jak mocno uradowany wystąpieniem swojego partyjnego kolegi był wówczas nawet gardzący tymi, którzy stali tu, gdzie dawniej stało ZOMO Prezes Kaczyński. Na rozdwojenie jaźni w połączeniu z otępieniem cierpi każdy polityk partii rządzącej, który jako element dobrej zmiany wskazuje np. walkę ze zjawiskiem nepotyzmu.

Słowotok to zaburzenie polegające na wypowiadaniu bardzo dużej ilości słów, często w bardzo szybkim tempie i w sposób chaotyczny. Może to świadczyć o zaburzeniach świadomości, natłoku czy ”gonitwie” myśli. Osoba dotknięta takim zaburzeniem w bardzo krótkich odstępach czasowych porusza bardzo wiele kwestii, bardzo szybko, ”płynnie” przechodzi z jednego wątku do drugiego, przez co gubi wreszcie pierwotny zamysł swojej wypowiedzi. Słuchacze mają zaś wrażenie, że osoba ta mówi bez ładu i składu, rozmawia ”sama ze sobą”. Przykład prof. Krystyna Pawłowicz zabierająca głos w jakiejkolwiek sprawie. Po kilkunastu sekundach Pani Krystyna sprawia już wrażenie rozmawiającej tylko z prof. Pawłowicz, o czym dobitnie świadczą miny wszystkich obecnych w pomieszczeniu, którzy pierwotnie mieli być adresatami wynurzeń posłanki Krystyny.

Schizofrenia to ciężka choroba psychiczna, która w skrajnych przypadkach całkowicie zaburza kontakt z rzeczywistością. Jednym z jej najczęstszych objawów są omamy słuchowe oraz halucynacje. Głosy nazywane niekiedy pewnymi źródłami, mogą informować np. o tym, że na obywatelach RP testowana była broń elektromagnetyczna. Pewne źródła mogą też przekazywać informacje o wartych setki milionów dolarów okrętach wojennych klasy Mistral, które w promocyjnej cenie (dolara za sztukę) Rosjanie nabyli od Francji za pośrednictwem Egiptu. Halucynacje mogą np. przybierać postać tajnych narad. I tak Antoni Macierewicz uzgadniał z Matką Boską plan postępowania w stosunku do okupantów sejmowej sali plenarnej. Obok omamów słuchowych oraz wzrokowych u schizofrenika występują także urojenia prześladowcze. Osobie zaburzonej wydaje się, że wszyscy przeciwko niej knują, prześladują ją, wszyscy są zdrajcami. Osoba taka wszędzie widzi czających się wrogów, zagrożenie, zło i niebezpieczeństwo. Schizofrenik jest także święcie przekonany o słuszności czegoś, co jest niedorzeczne. Także i w tym przypadku przytaczanie nazwiska Jaśnie Pana, który w sposób oczywisty jest dotknięty tą ciężką chorobą wydaje się zbędne. I tu chyba postawie kropkę, bowiem jakiś wewnętrzny głos mi podpowiada, że dla własnego dobra powinienem już skończyć.

Diagnoza partii rządzącej
6/4.3

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

3 Komentarze

  1. Obszerny elaborat Pana Bartłomieja to po prostu klasyka. Tak dobitnie i logicznie naświetlonych problemów dawno nie było. Chyle czoła Panie Bartku.

  2. Wszystko OK, ale posel Pawlowicz NIE JEST profesorem. Jest dr hab., zartrudnionym na stanowisku profesora swojej uczelni (prof. ‚podworkowy’). Prawidlowo wiec byloby dr hab. Pawlowicz, prof. .

    • Oczywiście masz rację. Jednak grzecznościowo mówiło się tak do nauczycieli w ogólniaku, lub do wykładowców takich, jak Pawłowicz.
      Biorąc jednak pod uwagę jej poziom kulturalny, to grzecznościowo byłoby „ty stara lampucero”, a niegrzecznie to mi automatyczny cenzor zaraz na gwiazdki zamienia. 😉

Komentowanie jest wyłączone.