Magia odlotowych pomysłów

REKLAMA

Była żona posła Kamińskiego, niejaka Anna, została ongiś zdradzona przez starego.

Chłopak poznał koleżankę w robocie i zaiskrzyło, jak po wlaniu wiadra wody do transformatora. Posłowi nie przeszkadzał nawet fakt, że koleżanka była trochę wiekowo zaawansowana, ale jeszcze z pulsem, więc zarzut o nekrofilię nie miałby zastosowania. Zakochani słali sobie krótkie wiadomości tekstowe. On, że ona ma fajną muszelkę, zaś ona, że jak widzi jego hydraulikę. to jest wilgotna jak tereny zalewowe wzdłuż Wisły. Do wesołej korespondencji dogrzebała się ówczesna żona wiarołomcy, która od tamtego momentu sypia w hangarze lotniczym ze względu na rozmiary poroża. I nie śpi na boku z wiadomych przyczyn.

W 2013 roku sąd wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej, odczepił wagon i każde poszło w swoją stronę. Anka jednak knuła jak umilić byłemu. I uradziła coś, czego nie ogarnie nawet koneser holenderskich wyrobów rozweselających. Otóż Anna zaproponowała, aby wiarołomców oraz kawalerów wykiprować z roboty w parlamencie. Tych pierwszych wiadomo za co, a kawalerów to tak profilaktycznie, bo na pewno myślą tylko, żeby grzmocić koleżanki jak piorun akację zamiast się koncentrować na nowelizowaniu ustaw.

Anna oczywiście wyasygnowała z grona kawalerów rodzynka i jest nim, oczywiście, kieszonkowy naczelnik z Żoliborza, pan Jarek. Z uwagi na zasługi może zostać w robocie. Dodatkowo Ania dodała, że prezes Jarosław jest przystojnym mężczyzną, co oczywiście wywołało falę podejrzeń i spekulacji o jaskrę lub, uchowaj panie, zaćmę.

Troszeczkę za późno pani Anulka ujawniła swoje plany, bo już się kończy sezon na odliczenie 1%, a można by było zgromadzić pokaźne fundusze na wyremontowanie wzroku w jakiejś prestiżowej klinice za miedzą. Ale w razie czego Jarosław zostaje choćby nawet walił konia w poselskich ławach.

Reszta pod Trybunał Stanu a potem migusiem do pośredniaka…

Magia odlotowych pomysłów
7/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA