Marszałek wyleciał

REKLAMA

Tym razem nie chodzi o wylot z Warszawy do Rzeszowa w towarzystwie małżonki, potomstwa, psa, kota, papugi, chomika i złotej rybki. Na wylot, o którym mowa nie załapali się również prokurator Stanisław Piotrowicz z zamrożonymi ampułkami specjalistycznych medykamentów, opóźniony europoseł Karski ani stewardessa Mazurek. Tym razem Pan Marszałek Kochany wyleciał zupełnie sam. Na zbity pysk.

Tak naprawdę nie wiadomo jednak za co Marka Kuchcińskiego spotkała aż tak surowa kara? Całe jego otoczenie stanowczo odrzuca zarzuty stawiane przez totalną opozycję twierdząc, że Marszałek w żadnym momencie nie złamał obowiązującego prawa lub zachował się niezgodnie z procedurami.

Marek Kuchciński to po prostu dobry człowiek, koleżeński, uprzejmy i życzliwy jegomość. Nikomu nie potrafił odmówić. Każdego kto tylko chciał się szybko przemieścić, zabierał na pokład rządowego latadełka. Zdzisio, Stasio, Joasia, Joachim, Jurek, Wojtek, Bogdan, Andrzej, Janusz, Aga, Krzysiek. Śmiało. Miejsca starczy dla wszystkich. A jak trzeba, to i po aptekach był gotów polatać, jeśli rzeczywiście jakieś wyjątkowe okoliczności (czyt. zaniedbania poprzedniego rządu) sprawiły, że niezbędny lek akurat nie był dostępny w aptece tuż za rogiem.

Asertywny, zdecydowany, nieprzejednany, odważny, mężny i kategoryczny Pan Marszałek potrafił być wyłącznie w stosunku do próbujących szykanować Rząd, Polskę i Polaków, używając do tego sejmowej mównicy posłów V kolumny. To ich tak rozsierdziło. Więc w akcie zemsty, za pomocą antypolskich szczujni medialnych postanowili nieskazitelnie czystego, wręcz przeźroczystego Marszałka zniszczyć.

Cnotliwy Marek Kuchciński padł również ofiarą zbyt kurczowego trzymania się przepisów i procedur. Oczywiście niejasnych, bo pozostawionych przez złośliwych poprzedników. A że Kuchciński (jak i cały Rząd zresztą) jak wiadomo zalatany był niemiłosiernie, wygospodarować nawet jednego nocnego posiedzenia Sejmu, żeby te złośliwe i zagmatwane przepisy uregulować, nie dało rady.

Poza tym sprawa już dawno została przez Pana Marszałka zamknięta. Marek Kuchciński na cele charytatywne przekazał aż piętnaście tysięcy złotych. Więc tym bardziej nie rozumiem coraz głośniejszego ujadania ze strony totalnych. Sam muszę kiedyś zobaczyć, jak to działa. Np. skroję jakiegoś leszcza na dużą sumę pieniędzy. Jeśli Policja wykryje sprawcę, zobowiążę się do wpłacenia części zrabowanej kabony na jakąś organizację dobroczynną. A najlepiej zrobię przekaz na radio mając nadzieję, że to definitywnie zamknie całe postępowanie.

Marek Kuchciński podejmując samodzielną (co do tego chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości) decyzję o przekazaniu swojej laski komuś innemu zapowiedział jednocześnie, że podda się najbardziej demokratycznej weryfikacji swoich działań i swojego postępowania w czasie sprawowania urzędu. Wystartuje w kolejnych wyborach do polskiego Parlamentu. I wciąż się łudzę, że lud w którego głos Kaczyński i spółka tak się rzekomo wsłuchują, już w październiku br. karze tym wszystkim lotnikom wypier….ć od koryta. Jak najdalej.

 

zdjęcie: dziennikzachodni.pl

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie