Towarzysz Isiewicz cz. XVIII

REKLAMA

Akt III, cz. V

Bieda, że media obce i wrogie,
Których istnienia nic nie tłumaczy,
Do wykupienia ciągle za drogie.
(Co do zamknięcia – to się zobaczy:
Żeby stanęli za dobrą sprawą,
Trzeba by zmienić nareszcie prawo).

Na razie jednak Partię szkalują
I za granicę na nią donoszą;
Dla Targowicy nowej pracują
(No, bardzo proszę – sami się proszą!)

Gdy się partyjna noga powinie,
To nic takiego – to przecież ludzie;
Taka możliwość tu jest jedynie,
Że się omsknęła w codziennym trudzie,

Ale wypadek to jest przy pracy,
Rzecznik wyjaśni to racjonalnie.
Nie tak, jak podli, wredni lewacy,
Którzy zło czynią intencjonalnie.

Zanim więc dobrze zmieni się prawo,
Zanim się zatka zdradzieckie gęby,
Zanim skończymy z podłą zabawą,
Trzeba im rzec coś, choćby przez zęby.

I tu pomogą tanie zagrywki –
Bo to ryzyko niefinansowe –
Metoda zmyłki, sprytnej przykrywki,
Te naturalne kruczki sportowe.

(I już Isiewicz znów w przeszłość goni,
Gdy – przyłapany na księżej miedzy:
Jabłka z plebanii kradli nie oni,
Ale ci z drugiej klasy koledzy.

Kiedy po latach go zapytali,
Jak to po „Dziadach” od Żydów stronił,
Choć znał ich przecie paru w Centrali,
Gładko zaprzeczał: nie JA – to ONI…)

W samej naturze podobnie działa,
Kamuflaż, pozór, cwana mimikra;
To przecież onaż natura chciała:
ICH wina straszna – a NASZA mikra.

Próbują zrobić SKOK nam na Kasę,
Twierdząc, że nie gra coś w Wołominie,
A my zdjęć mamy prawdziwą masę,
Że Komorowski na nich jest ninie.

Furda, że bankiet to był filmowy,
Gdzie to, co żywe, do zdjęć stawało;
Lecz na czas jaki Bierecki z głowy,
A się o zdjęcia gromko pytało.

Partii strategia najwyborniejsza,
Że – aby dążyć ku wyższym celom —

Czyja jest wina, to tam już mniejsza:
By ONI byli – nie MY – „pod celą”.

Aresztem rządzi powaga chwili,
Czy przy Chrzanowskim, czy przy Kwaśniaku;
Gdy drugi nie chciał – to go pobili,
Pierwszy na wielkiej forsy był szlaku.

Sędziowie wraży znowu skrewili,
Nie wszystko może Zbyń pracowity;
Zbyt krótko kwasem chrzan rozmydlili,
Bo siedzieć to ma ten, co pobity.

Nie wszystko jeszcze udatnie działa,
Napraw wymaga ten system dzisiaj,
Wypłynie nagle koperta mała:
Poświęcić trzeba było i Misia.

(Ulepszyć system trzeba dlatego,
By Wódz bezpiecznym od prowokacji;
By nie zamykać już Antoniego,
Kiedy wylezie coś w jakiejś stacji).

Cały czas system jest ulepszany.
W kraju żywotnym to interesie;
I w interesie Dobrej jest Zmiany,
Że oto Kurski przykrywki niesie.

Niesiołowskiego dusi się w garze,
Że ponoć w wielu burdelach słynie:
Niech niemoralność swoją pokaże,
Zanim Kuchciński smętnie wypłynie.

I tak to ślicznie będzie działało,
Łącznie z aresztu Ziobry odkrywką.
Isiewiczowi imponowało –
Że Rząd i Partia są pod przykrywką.

(Logiki pęta dla Sprawy runą;
Piotrowicz krzyknie, że:
„Precz z komuną!”
Bezpańskie takie, już bez znaczenia,
Za PRL-u mu odznaczenia).

Kusząca wielce mediów potęga,
Bo nimi rąbać lud można śmiało.
Sekretarz chętnie po media sięga
I – dialektycznie – wciąż ma za mało.

Nader klasycznie Partia rzeźbiona,
Więc to pragmatyzm, nie żaden postrach:
Im bliżej celu szybuje Ona,
Walka klasowa tym bardziej ostra.

Nie chodzi o to, że mediów mało,
Co Dobrej Zmianie rzetelnie służą;
Lecz choćby jedno inne zostało,
To o to jedno będzie za dużo!

Alfa rządzenie ma za zadanie,
Żaden pretendent nie ma mu fikać,
On pożreć wszystkich musi być w stanie
I terytorium całe obsikać.

Dla Isiewicza sprawa jest jasna:
„Chcemy porządku, nie bałaganu!
Niechże myśl Wodza będzie, jak własna
To do takiego przeć trzeba stanu.

Bo my kochamy bardzo pluralizm,
Nawet go w Partii nie potępiano;
Dobrze, by ludzie różnie gadali,
Ale gadali jednak to samo.

(Przecie pluralizmu pełna polityka:
Ośmiesza się Owsiaka, Tuska i Michnika).

Śmiesznie totalsi raczą się gniewać,
Że komuś mówić się nie pozwoli.
No, przecież proszę, a choćby śpiewać;
Chwalić wszak Zmianę można do woli!

Też mi afera! Że czasem w Sejmie,
Nie wejdą jacyś na głosowanie…
I tak jest większość, to kto się przejmie,
Że ktoś tam parcie ma na gadanie?

Że głos zabrany, dźwięk wyłączony?
Warto to raban o takie psoty?
Są to kłopoty technicznej strony;
I tak gadają same durnoty.

Prawda najczystsza po naszej stronie,

Lecz nie negować jej byle komu;
Prawda, jak zwykle, sama się broni,
Ale nie szkodzi trochę jej pomóc.

Dlatego Prawda ta będzie wszędzie,
W sądzie, policji, filmach, teatrze,
W gazecie, radio i na urzędzie,
A wtedy nic tej Prawdy nie zatrze.

Ale, gdy Prawdy piękna muzyka,
Tym bardziej ranią fałszywe tony;
Trzeba więc takich działań i szykan,
By ten nihilizm był zabroniony.

Ludziom się musi lać w uszy stale,
Czy duża firma, czy też firemka –
„Trójka”, nie „Trójka” – przejechał walec,
MUSI być w „Trójce” z Lisickim Semka.

Miał już Targalski z partii nałogi;
Tropił komuchów zaś w radiu polskim.
Pięknie pokazał, jak czyścić złogi,
Panem Pietrzakiem i panem Wolskim.

Wygnany Soros, Amerykanie;
Przyjdzie czas taki – to daję głowę,
Dowie się Michnik i innostraniec,
Kto właścicielem Polski Ludowej.

Teraz ze skarbu państwa reklamy
Pięknie, gdzie trzeba, sobie wędrują.
Pieczenie naraz dwie pyszne mamy:
Też same spółki prenumerują.

cdn. 🙂

SONY DSC
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*