Mistrzowie driftu

REKLAMA

Świat motoryzacji krajowej.

4 marca roku pańskiego 2016 prezydencka limuzyna BMW z Anżejem na pokładzie gwizdała sobie ochoczo celem odwiedzenia jakiegoś sanktuarium, parafii czy innej kurii, bo to należy obecnie do ulubionych zajęć lokatora Belwederu. W pewnym momencie jak coś „pierdolło”, to furmanka poszła w pole i oficerowie BOR oraz ich podopieczny mogli się na własne oczy przekonać, że kukurydza jeszcze nie kiełkuje, że o rzepaku nie wspomnę.

Na szczęście z opancerzonej limuzyny Anżej wyszedł o siłach własnych, gdyż w chwili zdarzenia akurat przebywał w pozycji roboczej, uprawiając różaniec między fotelami. Oczywiście, w pogotowiu był lekarz przedostatniego kontaktu, wyposażony w plastry z serii Myszka Miki. Nie przydały się.

Anżej trochę poczekał na pasie awaryjnym i przekonał się o niewdzięczności narodu. Nikt się nie zatrzymał z prośbą o autograf. Więc zasmucony wsiadł do zapasowej gabloty i pomknął, czynić modły w zaplanowanym miejscu, ponieważ takiej personie stać w polu nie uchodzi.

Pierwsze, bardzo pobieżne, oględziny Anżejowego bolidu wykazały, że opona poszła w mak. Pojawiła się wersja, że rudy zamachowiec jebnął w kapcia z grzmiącego kija. Ewentualnie Niemcy już w fazie składania furmanki w fabryce mieli zamiar odpalić Anżeja prościutko do nieba. Naturalnie podczas dochodzenia rozpracowano wszystkich poprzednich szefów Biura Ochrony Rządu oraz ich przodków do tysiąca lat wstecz. Lipa. Zero. Nul.

Pan Rysiek z warsztatu w Łomiankach orzekł, że przyczyną mogła być awaria czujników ciśnienia powietrza w ogumieniu i w tym kierunku uderzyła prokuratura. Postanowiono przeprowadzić eksperyment procesowy. Do udziału w nim oddelegowano identyczną furmankę z takimi samymi kapciami, na których pruł pastor Anżej. Nie pomyślano tylko o tym, aby doświadczenie przeprowadzić na tym samym odcinku autostrady, tylko jakaś tęga głowa umyśliła sobie rajdowanie po płycie starego lotniska. Zresztą zbudowanej z płyt tak nierównych jak puls posiadacza kredytu w szwajcarskiej walucie.

Drift BOR-owika zakończył się zajechaniem opon na amen oraz rozparcelowaniem zawieszenia dokumentnie. Laweta i podróż życia do serwisu.

Przypomnę tylko że BMW serii 7 HIGH SECURITY kosztuje raptem dwie bańki, ale co to jest dla światowego mocarstwa.

Mistrzowie driftu
5/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA