Odnalezione w wygódce

REKLAMA

Co to jest kaczyzm?

Nasza Gra o tron, prawdziwie polska i patriotyczna, my pokażemy tym niedowiarkom, co prawdziwy Janusz lubi. Serial, który pokaże prawdziwą historię, a przynajmniej taką, jaka za pewien czas będzie prawdziwa. I oto gdzieś daleko, w pewnej wygódce odnaleziono tajemnicze zapiski na nieopatrznie pozostawionych tam kartkach. Część notatek dało się uratować i tak oto przedstawiamy wam scenariusze nieznanych odcinków epokowego serialu odnalezione w wygódce.

Korona królów

odcinek „Zanim król zdobył tron”

Droga przez puszczę nie była łatwa. Drzewa rosły gęsto, koń króla powolny, a orszak – nie ma co udawać – parszywie mały. Tak oto niewesoło dumał Jarosław Wielki podczas podróży. W stolicy władał Bronisław uzurpator, a właściwie mianowany przez niego palatyn Donaldus z Pułtuska.
– Tfu, Niemiec przeklęty – wymamrotał pod nosem król.
– Wasza Królewska Mość? – pytająco zagadnął jadący na kucyku obok rycerz Tomasz z Poręby.
– Nie, nic Tomaszu. – mruknął król – Myślę sobie.
Te kucyki to chyba nie był dobry pomysł. Za radą skryby Adama król, jadący z wizytą do kniazia Kliczki Wielkiego, dosiadł wielkiego, ale spokojnego perszerona, zaś wszyscy rycerze niewielkich kucyków, dzięki temu król miał wyglądać majestatycznie wśród swych rycerzy. Niestety kniaź Kliczko okazał się dryblasem, który i tak o głowę przerastał króla razem z koniem, a na dodatek okazało się, że kniaź dopiero marzy o tronie i w ten sposób Jarosław Wielki musiał wziąć udział w demonstracji antykrólewskiej w obcym kraju, a przecież liczył na pomoc w odzyskaniu władzy i pognębienie uzurpatora. Na domiar złego demonstracja, stojąca pod murami stolicy, została olana ciepłym moczem i to dosłownie, przez strażników stojących na blankach.
Powrót do kraju był więc smętny. Jarosław bezsilnie próbował poganiać piętami swego perszerona, zaś rycerze wlekli się za nim na swych kucykach, ciągnąc nogi po ziemi.
Tomasz z Poręby, młody rycerz króla na wygnaniu był co prawda głupi jak but, ale wierny jak brzydka żona. Król przywołał go do siebie.
– Tomaszu – rzekł król – zatrzymamy się na popas w pobliskim klasztorze. Ale – król dłonią uciszył jeszcze nie wypowiedzianą radość rycerza – ty pojedziesz dalej.
– Królu, ale jak to na kucyku?
– Możesz i pieszo! – odwarknął król – Pojedziesz pod pałac uzurpatora i tam najmiesz heroldów, aby ogłosili, że jedna wizyta króla Jarosława Wielkiego na sąsiednim majdanie dała więcej relacjom między naszymi krajami niż wieloletnie nieudolne zabiegi udającego władcę uzurpatora i jego totumfackich.
– Tak, Wasza Królewska Mość, tak uczynię – rycerz Tomasz gwałtownie i nisko skłonił głowę, waląc przypadkiem swojego kucyka w łeb.

* * *

Nim zmrok zapadł dojechali do klasztoru zwanego – nie wiedzieć czemu – Michalikową Jamą. Na powitanie wyskoczyli mnisi z dzbanami orzeźwiającego miodu. Rycerze zeskakując z kucyków tłumnie rzucili się ku dzbanom.
– Stać! – ryknął król swym potężnym dyszkantem. – A kto zdejmie mnie z konia? Łachudry wy egoistyczne.
Na takie dictum acerbum rycerze podskoczyli do króla wszyscy. Jako pierwszy jak zwykle Ryszard Czarny z Bronowa. Był to rycerz niezwykle użyteczny, ale – pomimo upływu lat – król wciąż nie do końca mu ufał, ponieważ rycerz ów kiedyś był przybocznym księcia Andrzeja Prostego świętej pamięci. Książę Andrzej, opuszczony przez rycerstwo konkurent Jarosława do tronu, popełnił samobójstwo w sromocie i opuszczeniu, ale Jarosław i tak nie do końca ufał rycerzowi.
– Ufaj i sprawdzaj – tak brzmiała główna dewiza króla.
Wieczorem zebrał swych rycerzy siedząc przy kominku w klasztornym refektarzu. Przyszli wszyscy trzej. Czwarty, Tomasz z Poręby gnał co sił na swym kucyku do stolicy.
– Słuchajcie waćpanowie – oznajmił Jarosław Wielki – mam plan!
– Znowu? – zdziwił się rycerz Adam z Lipin.
– Cichaj niedowiarku – syknął rycerz Duda. Mówiono po prostu rycerz Duda, bo nie wiedziano skąd był, a po prawdzie nie był on wcale rycerzem, jeno chłopkiem podkładającym poduszki pod zadek króla cierpiącego na hemoroidy. Nie wypadało jednak, aby król posiłkował się zwykłym prostakiem, więc Duda z czworaków został rycerzem.
– Dobrze już dobrze – mruknął rycerz Adam podsuwając nadziany na miecz kawałek mięsiwa do ognia.
Król powstał i wspiął się na zydel. Teraz spoglądał na swych, siedzących na klepisku, rycerzy jak prawdziwy Jarosław Wielki.
– Odbijemy pałac królewski siłą – oznajmił – i usuniemy z niego Bronisława uzurpatora!

Odnalezione w wygódce
6/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie