Słoń a sprawa wolska

REKLAMA

Jakie to nudne! Polityka i polityka!
Rzekło moje czteroletnie dziecię.
Taaaaak? – zapytałem podstępnie, ale cicho, bo już przysypiała – a chcesz posłuchać bajki o słoniu?
– Yhm…
– No to lecimy:

 

Na patriotycznym to było wiecu.
Armia, harcerze, biskup na błoniach,
Gdy Wódz znienacka, może dla hecy
Nagle wypalił, że nie ma słonia.
 
„Są już maszyny, o tym słyszałem,
Że ujrzeć można wnętrze człowieka.
No, ale słonia, to nie widziałem.
Na obiektywizm trudno narzekać.
 
Ta trąba, uszy, chwościk na dupie…
Koń – każdy widzi, że się uśmieje.
Przecież to żarty z rozsądku głupie:
Słoń  nie jest koniem. Słoń nie istnieje.”
 
Wszyscy wstrząśnięci głębią spostrzeżeń.
W wyznawcach Wodza są wątpliwości:
Padli ofiarą o słoniu wierzeń
Całkiem niedawno, czy w maleńkości?
 
Rzecznik prasowy bardzo się poci,
By prawdę wrócić przed kamerami:
„Sami przyznajcie więc, moi złoci –
Czyście się znali gdzieś ze słoniami?
 
Słoń, to nie szpilka! Gdyby się zdarzył
Choć raz gdziekolwiek na wielkim świecie,
Gdybym to cudo był zauważył,
To bym nie zgodził się z Wodzem przecie.”
 
Pewna posłanka, już przed obiadem
Przy konferencji zasiadła stole:
„Ja wiem skądinąd – cóż za upadek! –
Że się o słoniu wciąż uczy w szkole!
 
To jest naiwność, buta i kpina!
Co to wymyśla dzisiaj ekstrema:
Pewnie myślicie też, że słonina,
To mięso słonia. A słonia nie ma!”
 
To poruszyło też dziennikarzy.
Tych, co odważni, co niepokorni.
U nich kompromis się nie przydarzy:
Żądają głośno słonioreformy.
 
Niepokojące są bowiem fakty,
Że niegodziwcy wciąż w słonia wierzą,
Z mafią słoniową mają kontakty,
Trudnią się zdradą, no i kradzieżą.
 
To nie przypadek, można wszak wnosić,
Że oto słoń ten tak wypadł z szafy:
Zdradziecki salon dziś słonia głosi,
Aby zasłonić sprawę żyrafy!
 
Martwi niektórych także pasterzy
Ta epidemia słonich zaszłości:
W co można wierzyć, nie chcą uwierzyć
I w jakie bawić się wszeteczności!
 
Gdzieżby patriota słoniem się chwalił,
Przecież to zamach jest na wartości;
Trzeba z ambony słonia obalić,
Aby już nie siał niemoralności.
 
No i ta trąba, co panny spłonia,
Kto to wymyśla takie zboczenia?!
Gdyby chciał Stwórca stworzyć nam słonia,
Skromną by trąbkę dał bez wątpienia.
 
Premier chciał wziąć to na przeczekanie,
Lecz reporterzy już są pod bramą.
Odmienne ma on od Wodza zdanie,
Które – przypadkiem – jest takie samo.
 
„Nie zwykłem kłamać, więc bądźmy szczerzy:
Choć nie istnieje, narobił gnoju;
Nikt w tego słonia i tak nie wierzy,
I niepotrzebny nam do rozwoju.
 
Służenie prawdzie, to nie dylemat ,
Piszę niniejszym dłońmi obiema:
Będzie komisja parlamentarna.
Póki nie wskaże, że słonia nie ma.
 
Mamy ekspertów od mitologii,
Baśni i legend, podań i bajęd.
I ekspertyzy mamy z biologii…
…lecz słonia nie ma, słowo wam daję!”
 
A opozycja też się zebrała,
By wydać mocne to oświadczenie:
„Rządowa buta słonia spłycała –
My nie twierdzimy,  że tak lub, że nie.
 
Podobne bardziej do wydry może.
Z maleńką trąbką. Pewnie linieją.
Słonie, choć niosą sporo zagrożeń,
Prawdopodobnie jednak istnieją.”
 
Przerwał prezydent także swą ciszę:
„Jeśli parlament zechce uchwalić,
To ja tę mądrość chętnie podpiszę:
Że słoń, to kłamstwo, co się nie chwali.
 
I zapewnienia już mam ze Stanów,
Od potężnego tam prezydenta,
Że będzie wspierał zza oceanu
I żadnych słoni też nie pamiętał.”
 
Więc się parlament po nocy zebrał,
Dmie sprawiedliwość w te słuszne trąby:
Świeża ustawa od dziś jest w mocy,
Że w słonie wierzą wyłącznie głąby.
 
I uchwalili patrioci czyści,
Naród powtarza zaś, niczym zombie:
Słonia zmyślili nam komuniści!
 
***
 
A co słoń na to? Duży i trąbi.
 

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*