Urlop od polityki

REKLAMA

Przez kilkanaście ostatnich dni całkowicie odciąłem się od tego, co działo się na naszej scenie politycznej. Od słuchania bezsensownych pyskówek, wzajemnych oskarżeń, obrzucania się wyzwiskami i tych wszystkich bredni wypowiadanych przez Czarneckich, Piętów, Błaszczaków, Tarczyńskich i innych naszych przedstawicieli w Parlamencie, wolałem obserwować organizowane w naszym kraju Mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn. Impreza przed kilkoma godzinami zakończyła się wielkim tryumfem Rosjan, którzy w finale rozgrywanym w Krakowie pokonali po fantastycznym boju reprezentację Niemiec. Nasi reprezentanci tym razem się nie popisali, odpadając niestety na bardzo wczesnym etapie turnieju.

Sam nie wiem dlaczego, zaraz po obejrzeniu ceremonii wręczenia medali postanowiłem sprawdzić co ciekawego słychać w polityce? Swojej decyzji pożałowałem bardzo szybko, bo już po kilkunastu minutach trwania w lekturze. Najpierw trafiłem na wypowiedź Ministra Mateusza Morawieckiego, który ujawnił, że całkowicie dobrowolnie zgłaszają się do niego duże przedsiębiorstwa, bardzo ochoczo i z własnej nieprzymuszonej woli wyrażające chęć płacenia wyższych podatków. Ku chwale Ojczyzny. Od razu zacząłem się zastanawiać, czy jest wśród nich firma, w której ja mam zaszczyt bycia zatrudnionym? Jeśli tak, to bardzo poważnie rozważę możliwość wystosowania do jej Zarządu pisma, z prośbą o rozważenie obniżenia mojego miesięcznego wynagrodzenia. Chciałbym mieć poczucie, że i ja choćby w minimalnym stopniu przyczyniłem się do tak doskonałej sytuacji budżetowej, w jakiej aktualnie znajduje się Polska.
Dalej trafiłem na informację o szlachetnej postawie posłanki Prawa i Sprawiedliwości Pani Anny Kwiecień, stającej w obronie Prawdziwego Polaka, który za pośrednictwem twittera naubliżał Maciejowi Stuhrowi od głupich żydów, których niezwłocznie należy umieścić w piecu. Przy okazji publikując też „drzewo genealogiczne” rodziny aktora. „Dziadek stalinowski prokurator, tatuś qrwa i alkoholik, wnusio genetycznie uwarunkowany zjeb” . Pana Roberta lepszego sortu spotkała za to zbyt surowa zdaniem Pani Ani sankcja. Jakiś lewak na prawach administratora tego serwisu społecznościowego zdecydował się na bardzo radykalny krok i zablokował Panu Robertowi konto! Pani posłanka wstawiła się za internautą, domagając się natychmiastowego zdjęcia blokady z konta Pana R. Póki co nie znalazłem żadnej wzmianki o tym, co udało się obrończyni uciśnionego hejtera wskórać.
Następnie informacja o tym, jak „Misiewicz w spódnicy” wydała rozkaz harcerzowi, by ten wbrew wcześniejszym ustaleniom nie wyrywał się do odczytania apelu poległych w trakcie obchodów 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Oprócz polecenia „zostań!”, harcerz był na wszelki wypadek „blokowany” przez jakiegoś bysia z Ministerstwa Obrony Narodowej. W sprawę został zaangażowany sam Pan Prezydent Andrzej Duda. Poproszono go o pomoc w wyjaśnieniu tej sprawy. Ale gdzie Pana Dudę i pisma płynące z jego kancelarii ma Minister Antoni Macierewicz, nikomu wyjaśniać przecież nie trzeba.
Kolejną była wypowiedź Pana prof. Zybertowicza, który wszystkim tumanom z opozycji totalnej starał się wyjaśnić powód, dla którego Rząd Prawa i Sprawiedliwości reparacji domagać się będzie od Niemiec, natomiast od Rosjan już nie. Zdaniem w / w Profesora nie możemy żądać żadnego zadośćuczynienia od naszych północnych sąsiadów z tej prostej przyczyny, że znaleźli się oni wśród tych, których zaliczamy do grona zwycięzców II wojny światowej.
Następnie Pani Premier Beata Szydło przedstawiająca straszliwą wizję porozumienia między Angelą Merkel a Platformą Obywatelską, na mocy którego działający w interesie Niemiec Borys Budka i jego kolesie odbiorą Polakom 500 +, rozłożą budżet, oraz zrobią absolutnie wszystko, co leży w interesie naszych odwiecznych wrogów, a jednocześnie godzi w nasze interesy i suwerenność. W tym momencie zacząłem mieć nawet jakieś wyrzuty sumienia, dokuczało mi poczucie winy z tego powodu, że we wspomnianym finale Mistrzostw Europy siatkarzy tak mocno trzymałem kciuki za rodaków Urlicha von Jungingena oraz Eriki Steinbach licząc, że to właśnie oni zatryumfują na naszej, polskiej Ziemi. I skąd właściwie u mnie ta podejrzana sympatia do Lukasa Kampy, Tobiasa Kricka czy Rubena Schotta? Zamiast być na hali, gwizdać na niemieckim hymnie i wywieszać banery uświadamiające otumanioną Europę i Świat kto był agresorem, a kto ofiarą, cieszyłem się z udanych ataków Georga Grozera przełamujących wysoki, rosyjski blok, trzymając w dłoni kufel z zimnym, niemieckim Gaffel Kolsch.
Coś mnie następnie podkusiło do przeczytania artykułu o zmarłym kilka dni temu Grzegorzu Miecugowie. Tzn. gdybym poprzestał na przeczytaniu samego artykułu wszystko byłoby w porządku. Ale musiałem jeszcze przejrzeć wpisy pod tekstem. Pana Roberta co prawda tam nie dostrzegłem, ale wypociny o „jednym, antypolskim dziennikarzu mniej„, dociekaniu skąd u śp. Pana Grzegorza „dziwne nazwisko„, czy wreszcie o „lewackim, zakłamanym cwelu, który teraz będzie się smażył w piekle” były ostatnimi, które przeczytałem. Więcej nie dałem rady. Zadałem sobie pytanie, po co mi to było? Jak mi tego kur.a nie brakowało.

Urlop od polityki
3/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA