Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło!

REKLAMA

Z powodów kalendarzowych tegoroczny początek roku szkolnego będzie miał miejsce w poniedziałek 4 września. Będzie to pierwszy rok chaosu nazwanego przez pisowską minister Annę Zalewską reformą oświaty. Reforma ta polega na tym, że przywraca się model kształcenia istniejący w okresie Polski Ludowej w poprzednim stuleciu. Bez oceniania skuteczności warto zaznaczyć, że jest struktura oświatowa sprzed blisko siedemdziesięciu lat. Były inne czasy, inna rzeczywistość i inne potrzeby. Chociaż…

Dla ogromnej wiejskiej i małomiasteczkowej rzeszy nieaktywnych wyborców wprowadzenie gimnazjum było bezrozumnym małpowaniem zachodu. Trudno powiedzieć dlaczego, ale ośmioklasowa podstawówka i dwuletnia zawodówka (nie zapominając oczywiście o czteroletnim liceum i pięcioletnim technikum) uważana jest za coś zgodne z naszą tradycją. Jest to oczywista bzdura, bo w przedwojennej Polsce obowiązywały rozmaite drogi do zdobycia wykształcenia, a pluralizm wynikał z różnych modeli kształcenia we wcześniejszych zaborach, pod którymi żyli Polacy. *

W wyniku chęci przypodobania się najmniej wykształconej części wyborców o ubiegłowiecznych poglądach zaczynamy w tym roku marnotrawić ogromne pieniądze, które wydano na gimnazja oraz ich wyposażenie. Część szkół wobec postępującego niżu demograficznego zwyczajnie zostanie zlikwidowana. Inne trzeba będzie przerabiać na podstawówki dostosowane do potrzeb dzieci od lat 7 do 14. Szacuje się, że koło 30 tysięcy nauczycieli straci pracę. Wśród nich jest wielu takich, którzy przez wiele lat zdobywali nowe uprawnienia niezbędne w sześcioklasowej podstawówce. Dziś tysiące wydane przez nich na dokształcanie się są zmarnowane. Kompletny bałagan, jaki zapanował wokół planowanych zmian, powoduje, że wielu nauczycieli będzie pracować „na godziny” w wielu szkołach, które dla oszczędności nie dadzą im umowy. Pojawi się nowa grupa zawodowa wśród prekariatu. Ludzie pozbawieni stabilizacji, gnający ze szkoły do szkoły będą zajmować się kształceniem młodych pokoleń. Nauczyciele nie mają w Polsce dobrej prasy. Powszechnie uważa się, że to klasa darmozjadów pracujących po kilkanaście godzin tygodniowo i że należałoby ich podczas wakacji zatrudniać choćby do zamiatania ulic. Niestety lekceważenie dobrej edukacji jest dla Polaków drugą naturą. Działania PiS idealnie wpisują się w taką atmosferę.
Od jutra zaczyna się model edukacji w którym uczniowie dowiedzą się o Marii Curie-Skłodowskiej mimochodem z mało znaczącej notatki na lekcji historii. Ale nie na chemii lub fizyce. Kopernik również pojawi się w podręczniku historii, ale raczej jako polski patriota walczący z Krzyżakami, a przy okazji astronom. Astronomii nie będzie. Będzie za to wychowanie patriotyczne, żołnierze wyklęci i obowiązkowe apele z okazji rozmaitych rocznic. Religia zapewne niedługo stanie się jednym z przedmiotów maturalnych.
Z lektur szkolnych zniknie wiele pozycji uznawanych za klasykę. Być może się niektórzy ucieszą, bo przecież klasyka jest nudna. Jednak młody człowiek po zdaniu matury nie będzie znał Schulza, Iwaszkiewicza, a Gombrowicza być może fragmenty, wiele innych pozycji zostanie okrojonych do jedynie patriotycznych tytułów. Za to pojawią się piewcy Smoleńska i braci Kaczyńskich.
Wojciech Wencel przekona ucznia, że im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje, tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem.
Zaś Jarosław Marek Rymkiewicz, nadworny poeta „dobrej zmiany” będzie prezentował swą odę do Jarosława Kaczyńskiego:
To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Już niedługo gimnazja znikną, w szkołach będą się musiały odbyć nowe konkursy na dyrektorów, a zasadniczy wpływ na obsadę będą miały rządowe kuratoria oświaty. Zaś niepokorni nauczyciele dostaną propozycje zmiany warunków pracy takie, że się sami zwolnią.
Już dziś buduje się nową narrację o historii najnowszej. Nie ma tam miejsca dla Wałęsy, Mazowieckiego, Kuronia i Bartoszewskiego, jest miejsce dla braci Kaczyńskich i martyrologii smoleńskiej. Wkrótce ukażą się podręczniki, przy których zbledną komunistyczni propagandyści, a na szkolnych ścianach obok krzyża i orła pojawią się portrety wodzów nowej Polski.

Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło!
5/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

4 Komentarze

  1. 736 godzin w czasie edukacji uczniowie spędzą na religii. 320 godzin na fizyce. 160 na chemii. Niech inni odkrywają świat, dokonują wynalazków, rozwijają nowe technologie, a my będziemy dbać, by nasza młodzież chciała umierać za Kaczyńskiego i Macierewicza.

  2. Oj Belfer, Belfer. „Zębata” minister ci się po prostu nie podoba, przyznaj się. A ona chce tak dobrze … Popatrz na to z innej, pozytywnej strony. Że ileś tam tysięcy nauczycieli straci pracę? Przecież to okazja do pozbycia się tych najsłabszych,z przekonaniami przez PiS niekoniecznie pożądanymi, odświeżenia i odmłodzenia nauczycielskiej kadry, utrwalenie kursu „dobrej zmiany”, …. Czy to cię nie kręci? Że iluś tam nauczycieli będzie zatrudnionych równocześnie w różnych szkołach? Znowu same plusy – codzienna wymiana doświadczeń, poszerzone i pogłębione kontakty ze społeczeństwem, elementy zdrowotne z przebywania na świeżym powietrzu, naturalna edukacja, bo podróże wszak kształcą, …….. Czy nie widzę żadnego problemu z tą antyreformą? Widzę! Zastanawiam się, czy da się to kiedyś odwrócić tak, żeby nie zagubić sensu edukacji młodych ludzi.

Komentowanie jest wyłączone.