Cel uświęca środki

REKLAMA

Całkiem niedawno przeczytałem opinię porównującą Jarosława Kaczyńskiego do marszałka Piłsudskiego. Porównanie nie jest całkiem bezsensowne wbrew pozorom. Otóż jak pamiętamy z historii, zdenerwowany ślamazarną i rozlazłą demokracją marszałek w maju 1926 roku dokonał zamachu stanu. Stanowiska państwowe obsadził swoimi ludźmi, przeciwników zamknął w Berezie Kartuskiej (wbrew nazwie nie jest to żadna wieś koło Kartuz). No zaczęło się reformowanie państwa…
Gdy w 1935 roku Piłsudski umarł, pozostawił po sobie sanacyjne sieroty, dla których słowo idiota często mogło być komplementem. Efektem ich działań jest nie tylko wrześniowa klęska, ale to już inna historia.
Dziś Jarosław Kaczyński – podobnie jak niegdyś marszałek – stał się nieoficjalnym ale faktycznym władcą Polski. Podobnie jak marszałek umieścił swoich ludzi na najważniejszych państwowych stanowiskach po to, by realizowali jego wizję odrodzenia Polski. Wizja Kaczyńskiego jest tak samo nierealna jak wizja Piłsudskiego, a co gorsza jego totumfaccy inteligencją mogą dorównać co najwyżej kasztance marszałka.

Profesor Ewa Łętowska, przy okazji rozważań o obniżonym przez agencję S&P ratingu Polski, przywołała fragment wspomnień Aleksandra Mogilnickiego, polskiego przedwojennego prawnika, prezesa Sądu Najwyższego, który tak oto wspominał „dokonania” sanacyjnego rządu:

Wysłany m.in. do Belgii nasz ówczesny minister skarbu już był się ułożył z konsorcjum banków belgijskich o dość znaczną pożyczkę na nie najgorszych warunkach – wszystko: suma, procent, terminy spłaty itd. było już ustalone. Chodziło tylko o zabezpieczenie, które Belgowie uznawali za niewystarczające i żądali lepszego. – Damy panom – powiedział minister – zabezpieczenie na pierwszym numerze hipoteki nieruchomości prywatnych, których wartość będzie wielokrotnie przewyższała sumę pożyczki. – W zasadzie moglibyśmy to przyjąć – odezwał się jeden z głównych bankierów – ale to będzie bardzo utrudnione, gdyż trzeba będzie uzyskać zgodę większej liczby osób, zrobić z nimi akty notarialne itp. – To jest zupełnie niepotrzebne; wydamy ustawę i na jej mocy hipoteka zrobi odpowiednie wpisy do ksiąg hipotecznych. – Jak to, bez zgody osób zainteresowanych? A przecież tam już muszą figurować jacyś dotychczasowi wierzyciele hipoteczni, którzy również musieliby wyrazić zgodę na ustąpienie pierwszeństwa. – Nic nie szkodzi. W ustawie umieścimy przepis, że istniejące obecnie wierzytelności przesuwa się na niższy numer, a panów pożyczka będzie na pierwszym numerze. Usłyszawszy to bankierzy skłonili się i wyszli bez słowa odpowiedzi. Minister zatrzymał jednego z nich i zapytał, co się stało. – Panie – odpowiedział zirytowany Belg – zajął nam pan mnóstwo czasu i w końcu zakpił sobie z nas. – Jak to? – Czyż pan nie rozumie, że jeżeli możecie wydać ustawę, przesuwającą wierzycieli na niższy numer hipoteki, to jutro nas tak samo, w drodze nowej ustawy przesuniecie na niższy numer. Pożyczka nie doszła do skutku. (Aleksander Mogilnicki)

Dziś rząd wyznaczony przez Jarosława Kaczyńskiego realizuje uchwały nocą uchwalone przez posłów wyznaczonych przez Jarosława Kaczyńskiego, zaś prezydent wyznaczony przez Jarosława Kaczyńskiego, podpisuje wszystko, jak leci. Mamy nieudolną kopię przedwojennej sanacji, łącznie z nieudolną kopią tzw. idei międzymorza, według której Polska miała być liderem lub wręcz hegemonem dla małych państw Europy wschodniej i środkowej od Estonii po Rumunię i Węgry. Tak samo – jak wtedy – nikt Polski nie chce jako przywódcy takiego nibytworu. Państwa bałtyckie wyraźnie się od Polski kaczyńskiej odsuwają, tak jak odsuwały się w latach 2005 – 2007. Węgry i Słowacja radośnie flirtują z Putinem, korzystając z bałaganu w Unii Europejskiej. A sama Polska w negocjacjach Waszczykowskiego sprzedała właśnie los polskich emigrantów w UK w zamian za iluzoryczne poparcie Anglików w sprawie rzekomych baz NATO. Każdy sobie rzepkę skrobie. PiS wprowadza kolejne ustawy niczym przedwojenna sanacja, nie licząc się z nikim i z niczym. Tylko jeszcze Berezy Kartuskiej nie mają.

Być może cel uświęca środki według Nadprezesa Polski Jarosława Kaczyńskiego. Tylko środki, którymi chce dojść do – cholera wie jakiego – celu, dla naszych partnerów z Unii święte nie są. Możemy się liczyć z restrykcjami, które już zaczynają obejmować orbanowskie Węgry – kraj z najwyższą korupcją w Europie. Polityka ciepłej wody w kranie nie jest przecież marzeniem Kaczyńskiego. Po co komu ciepła i do tego w kranie. Wodę będziemy czerpali wiaderkami z rzeki, ale będzie to nasza własna polska woda, na miarę naszych ambicji i oczekiwań.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

3 Komentarze

  1. Myślę, że Kaczyński bardzo się cieszy z nazywania go naczelnikiem. Myślę, że jednak bardziej odpowiedni będzie pierwszy sekretarz.

  2. Okazało się, że poseł-moralista Pięta w młodości był złodziejem. I on ma czelność kogokolwiek pouczać.
    Przy okazji czekam na protesty górników w sprawie obniżek pensji oraz możliwych zamknięć nierentownych kopalń. Czekam na komentarze drugiego Dudy (tego od ośrodka wypoczynkowego). Czyżby jednak powtórka z palenia opon w stolicy?

  3. Nie ma nic lepszego niż nawrócony przestępca. Będzie wdzięczny za drugą szansę. A w razie potrzeby nie będzie miał skrupułów, gdy będzie trzeba odpłacić za łaskawość wodza.
    Duda ze związku będzie siedział cicho, bo ma obiecane koryto. Sorry górnicy, taki lajf. 😉

Komentowanie jest wyłączone.