W imieniu władzy

REKLAMA

Jak wszyscy wiemy, posłowi Kaczyńskiemu chodzi o władzę. Nie rząd dusz, nie dobro Polski, nawet nie o to by być uznawanym ogólnie za „dobrego polityka”- lubianego lub nie, ale kompetentnego. Nie, jemu chodzi o to by trzymać za twarz społeczeństwo. Od porażki wyborczej w roku 2007 miał dużo czasu na przemyślenia i trzeba przyznać, że bezbłędnie wybrał grupy, które go mogą poprzeć. Są to ludzie generalnie niezainteresowani polityką, najsłabiej wykształceni, ludzie mający tendencje do wiary w teorie spiskowe, w dużej mierze dający się prowadzić Kościołowi, który kiedyś stanowił niewątpliwy autorytet w zakresie polityki. Ludziom tym pokazano młodego prezydenta, który deklarował się jako niezależny, uśmiechniętą panią Szydło twierdzącą, że wszystko się da o ile jest dobry gospodarz i zachęcono 500+. Spostponowano poprzedników, odebrano im wszelkie zasługi. I PiS wygrał wybory ku chwale ich prezesa. A następnie każdy krok tej partii służy do podtrzymania władzy pana Kaczyńskiego. Otoczył się ludźmi, którzy zgodzili się wziąć na siebie ewentualna odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu, ludźmi, którzy sami niewiele znaczą, są skompromitowani lub są po prostu chorzy na władzę. Ani panu Kaczyńskiemu ani ludziom w jakiś sposób decydującym w jego partii nie zależy na przyszłości Polski, bezpieczeństwie ekonomicznym czy dobrych kontaktach z innymi państwami. Dowodów na to jest aż nadto, począwszy od decyzji ekonomicznych wpędzających w ubóstwo przyszłych emerytów i w ogromne podatki przyszłe pokolenia, poprzez niszczenie wszystkiego co wypracowała poprzednia władza i konflikty ze wszystkimi- oprócz Białorusi i Węgier, skąd prezes bierze wzorce.
Zabezpiecza się również na wypadek, gdyby żył dłużej niż przeciętnie. Za kilka lat wyjdą ze szkół pierwsze ofiary deformy edukacji,wykształcone na chwałę PiSu. Na wypadek, gdyby jednak społeczeństwo chciało się buntować przygotowuje się Obronę Terytorialną, jednocześnie niszcząc armię polską, która w ostateczności mogłaby również wypowiedzieć posłuszeństwo.
Co prezes myśli o swoich wyborcach widać po repertuarze w telewizji narodowej. Wybrane, przesączone informacje, kłamstwa i półprawdy, niedocenianie ogólnie szanowanych autorytetów i promowanie miernot…Prezes wiedział, że jego wyborcy nie będą szukać innych źródeł informacji i tu się nie pomylił. Wie, że jego wyborcom nie powinno się serwować kultury wyższej, mimo że taka jest rola telewizji za którą płaci się abonament. Wystarczą im disco polo, kabarety pupili dawnego reżimu i twierdzenie, że obiektywna jest telewizja, gdzie są wyłącznie dziennikarze i politycy popierający partię rządzącą.
Ponieważ sytuacja polityczna zagęściła się ostatnio i akolici nie bardzo sobie radzili, prezes kilkukrotnie wygłaszał oświadczenia. I co usłyszeliśmy? To co zwykle, pogróżki i kłamstwa na temat intencji opozycji. To, co telewizja Kurskiego może powtarzać wielokrotnie wspierając władzę jednego starszego, zaniedbanego, pełnego nienawiści mężczyzny. Człowieka, który działa na zasadzie „po mnie choćby potop”

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.