Niezłomny krętacz

REKLAMA

3 lata pontyfikatu

Miał szansę , ale jej nie wykorzystał. Mógł dziś, bez wielkich kosztów dla siebie samego, wysłać sygnał do społeczeństwa, że jest samodzielnym, mądrym politykiem. Nie zrobił tego. I od teraz, jeśli ktoś jeszcze miał jakiekolwiek wątpliwości, wiadome jest już z cała pewnością: mamy krętacza za prezydenta. (Wojciech Sadurski)

Warto przeczytać tekst Wojciecha Sadurskiego umieszczony w portalu Na Temat. To podsumowanie dzisiejszego wywiadu prezydenta Dudy w TVN.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

2 Komentarze

  1. Facebook się przydaje, ktoś zacytował tekst, więc mogę wkleić. Faktycznie swój tekst pan Wojciech Sadurski usunął. Zadziałała autocenzura, czy cicha perswazja? Tego nie wiadomo. Wiem tylko, że jako emeryt mogę sobie pozwolić na szczerość, gdybym pracował, gdybym miał być zależny od jakichś umów o pracę, jakichś zleceń wydawnictw, pracy w jakimś instytucie, czy uniwersytecie, to bym prawdopodobnie bardziej dziś się zastanawiał, co piszę.
    A oto cytat:
    WOJCIECH SADURSKI. Niezłomny.
    Miał szansę , ale jej nie wykorzystał. Mógł dziś, bez wielkich kosztów dla siebie samego, wysłać sygnał do społeczeństwa, że jest samodzielnym, mądrym politykiem. Nie zrobił tego. I od teraz, jeśli ktoś jeszcze miał jakiekolwiek wątpliwości, wiadome jest już z cała pewnością: mamy krętacza za prezydenta.
    Bo jest krętactwem żyrowanie słów Jarosława Kaczyńskiego o plagach medycznych, przynoszonych przez uchodźców, powołując się na medyczne pisma. Prezydent Andrzej Duda wie doskonale, że co innego analizy medyczne a co innego hasła polityczne w bardzo konkretnej sytuacji, gdy narasta w Polsce brunatna fala nienawiści wobec nieszczęsnych uchodźców, podszyta rasizmem. Kaczyński ją podsycił, a Andrzej Duda miał szansę go zmiarkować. Nie uczynił tego.
    Pamięć o krętactwie Andrzeja Dudy towarzyszyć będzie jego wizerunkowi nieuchronnie do końca kadencji, oby tylko jednej. Lobbowanie za SKOK-ami w gabinecie Lecha Kaczyńskiego; oszustwo wobec własnej uczelni, z której wziął urlop naukowy by jednocześnie podjąć dobrze płatne wykłady w dziadowskiej uczelni prywatnej; naciąganie polegające na pobieraniu diet za wyjazdy „poselskie”, gdy zarabiał kasę pod Poznaniem… Z niczego się nie wytłumaczył, nawet się nie starał.
    Dziś, z przyklejonym do buźki tym samym uśmiechem, pewno uwierzył, że jest mężem stanu, choć nie ma ani życiorysu, ani programu, ani specjalnej inteligencji, ani nawet odwagi przeciwstawienia się swojemu patronowi. Sam o sobie mówi „Niezłomny”. Tak, Niezłomny krętacz. Smutne to, i dla Polski upokarzające.

Komentowanie jest wyłączone.