Kaczyński – hitlerowiec

REKLAMA

W 27 rocznicę wyborów kontraktowych, w wyniku których padł w Polsce komunizm, Jarosław Kaczyński zaprezentował swoje faszystowskie zapędy. Oto co stwierdził między innymi (treść za Onetem):

 

„Państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym”.

I racja! Prosty przykład – prawo stanowiło w Generalnej Guberni, że w tramwaju w części przedniej mogli jeździć wyłącznie Niemcy, co sygnalizował napis „Nur für Deutsche”. Polak, który złamał ten zakres prawa mógł wylądować w Auschwitz KL. Państwo PiS nie musi być więc państwem demokratycznym. A co z prawem? Jakiego prawa? Będzie jakieś prawo?

 

„Jeżeli więc mamy mieć demokratyczne państwo prawa, to żaden organ państwa, w tym i Trybunał Konstytucyjny nie może lekceważyć ustaw. A przecież ten spór toczy się dzisiaj o to, iż Trybunał, a może dokładniej jego prezes uznał, że ustawa z grudnia zeszłego roku, ustawa bezpośrednio legitymizowana, jakby ustawa wykonawcza w stosunku do konstytucji, do art. 197, w gruncie rzeczy nie obowiązuje. Można ją uchylić bez żadnej procedury, można powiedzieć, że jej po prostu nie ma – powiedział prezes PiS.”

Jeżeli więc mamy mieć demokratyczne państwo prawa, to żaden organ państwa, w tym i Sejm nie może lekceważyć ustaw, a szczególnie ustawy zasadniczej (tj. Konstytucji). A przecież ten spór toczy się dzisiaj o to, iż Sejm zwykłą większością, a może dokładniej prezes PiS uznał, że zwykła ustawa może korygować postanowienia ustawy zasadniczej. O zgodności zwykłej ustawy z ustawą zasadniczą orzekać może wyłącznie Trybunał Konstytucyjny. Sejm może dokonać zmian w Konstytucji, ale większością co najmniej 2/3 głosów, a tyle PiS nie ma i póki co mieć nie będzie. Wszelkie próby korekty ustawy zasadniczej pod pretekstem wprowadzania przez PiS ustaw wykonawczych w stosunku do konstytucji, w gruncie rzeczy nie obowiązują. Można je uchylić bez żadnej procedury, można powiedzieć, że ich po prostu nie ma i nie było. I to wielokrotnie wyjaśniał Prezes Trybunału, bo to Jego obowiązek.

 

”Trybunał Konstytucyjny w tym momencie uznał się za suwerena, za kogoś, kto jest ponad innymi władzami i za instytucję, która w gruncie rzeczy może działać na zasadach arbitralnych.”

Artykuł 189 Konstytucji stanowi – Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa. A dalej – orzeczenia TK moją moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (Art. 190.1.). Czyli, panie Kaczyński, żadne „uznał się za suwerena”, bo Trybunał  jest suwerenem i jest ponad innymi władzami i być musi. I nie „może”, ale musi działać na zasadach arbitralnych.

 

Od dawna wiadomo, że Kaczyński mówiąc o kimś źle, mówi tak na prawdę o sobie. Jeżeli stwierdzi „wstyd powiedzieć, ale Prezes Trybunału….”, „pierdnął !” ( to już akolita), to oznacza, że prezes PiS puścił/puszcza/puści bąka. W tej konkretnej sprawie Jarosław Kaczyński uznał się za suwerena, za kogoś, kto jest ponad innymi władzami i w gruncie rzeczy może działać na zasadach arbitralnych. Mamy więc władcę absolutnego. Nie spocznie. Może na Wawelu. Ale gdzie mu do naszych królów, którzy zaczynali od zaprzysiężenia obowiązujących praw.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

2 Komentarze

  1. Wywodzę się ze Lwowa. Wśród lwowiaków kursuje powiedzenie z okresu okupacji sowiecko- niemieckiej – Jak wkroczyli Niemcy odetchnęliśmy z ulgą. TAK ! Bo za Niemców było jednak jakieś tam prawo, Za sowietów było bezprawie i po prostu burdel. Kaczyński nie przejmuje się obowiązującym prawem. Nawet jeśli coś powie, to następnego dnia się zaprze. Dobrze jak wyjaśni, ze zmienił zdanie, bo był naćpany.

Komentowanie jest wyłączone.