Wałęsa z SB, Kiszczak z Mosadu, Kaczyński z Zimbabwe

REKLAMA

Przed chwilą z ulgą wyłączyłem TVPiS. Jakiś oszołom prezentował sterty dowodów na Wałęsę- Bolka. Wiele lat konstruowano ten pasjans i… nie wyszedł.

Proste pytanie. W pierwszych dniach stanu wojennego sytuacja była niestabilna i groziła wojną domową. Osławiona acz nieudolna bezpieka nie umiała znaleźć papierów na Bolka, a pomogłoby to w opanowaniu sytuacji. Stworzono wyjątkowo nieudolny „materiał” z rzekomej rozmowy Lecha z bratem Stanisławem. Jakoś nie zniechęciło to Polaków do Wałęsy. Pytam – czemu w sytuacji wymagającej solidnego ostrzału, wszechwładna SB puściła bąka? Czyżby Kiszczak był agentem Solidarności? A może CIA? Mosadu?

Proste pytanie. SB strzeliło sobie samo w łeb?

A jeśli już mowa o pierwszych dniach stanu wojennego. Dlaczego (tak twierdzi) Kaczyński był  przesłuchiwany cały dzień na SB i w końcu wypuszczono go? Powtarzam do znudzenia:

  1. Nie było czasu na jakiekolwiek przesłuchania! Cała SB zajęta była wyłapywaniem „ekstremy”!
  2. Jeśli Kaczyński był w SB agentem/OZI/TW/itp. to nie przeszkadzano by mu w pracy. Pomyłka? Wystarczyło sięgnąć do szuflady lub zadzwonić. To tylko 15 minut.
  3. Wniosek – Kaczyński był (i chyba nadal jest) agentem Zimbabwe!
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

5 Komentarze

  1. Przy okazji. Ziobro będzie przekazywał swoje 500 zł na nieswoje dziecko w swoim okręgu wyborczym. Pochwalam. A od razu piętnuję niepolityczną głupotę pana Zbyszka, co najpierw strzela, a potem myśli. Przecież mógł z tym poczekać w ciszy i po pierwszej transzy pozwolić odkryć to jakiemuś zasłużonemu dziennikarzynie. Mało! Mógł dziennikarza opieprzyć, twierdząc, że zależało mu na dyskrecji.

  2. ale już z dawna wiadomo, że oni powtarzają za towarzyszem Moczarem: „My władzy nie oddamy, my się władzom nie podzielimy*”
    * – pisownia zgodna z tekstem mówionym.

  3. Skoro Kaczyńskiego przesłuchiwano długo (zakładając, że mu wierzymy), to znaczy, że na pewno nie był tajnym współpracownikiem SB. Sprawa jest prosta. Gdyby był, to by go wypuszczono od razu albo skierowano do internowania, by dalej utrzymać legendę.
    Gdyby nie był TW, ale ważnym opozycjonistą trafiłby do obozu internowania, jak by był bardzo ważnym (jak Frasyniuk) trafiłby do więzienia.
    Ale nic takiego się nie stało. Musiał spędzić na przesłuchaniu wiele godzin, aż go w końcu wypuszczono. Jaki był powód? Otóż trzeba było coś bardzo ważnego potwierdzić, a w czasach bez internetu i na dodatek przy wyłączonych telefonach to nie było tak oczywiste. To – co powiedział Kaczyński – musiał potwierdzić ktoś bardzo ważny. Dlatego ani go nie wypuszczono, ani nie internowano.
    Kaczyński był agentem KGB i to musieli potwierdzić Rosjanie. Działalność Kaczyńskiego obecnie to tylko potwierdza. W pokrętny sposób wciąż działa na korzyść Rosji. Nie chce, ale musi. Jest szantażowany.

    • Podaj dalej.
      Jest szantażowany, chyba mają jakieś różowe papiery.
      Telefony SB i KGB nie były wyłączone. Działały znakomicie (złącza W. Cz. itp). Ale sprawa była poważna. A może chodziło o to by faceta trochę podkręcić. Jak taki posiedzi sobie w celi, to myśli. I kruszeje.

Komentowanie jest wyłączone.