Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.
Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.

Żarty się skończyły

Redakcja tygodnika „Fakty i Mity” poinformowała dziś media:

Do naszej redakcji weszło w poniedziałek kilkunastu agentów Centralnego Biura Śledczego Policji. Przez 11 godzin wynosili kopie dysków redakcyjnych i księgowych. Zatrzymali też redaktora naczelnego Romana Kotlińskiego.

Według wszelkich informacji jest to związane z prywatnymi sprawami redaktora naczelnego pisma. Cała historia zresztą nie jest nowa. Najprawdopodobniej ma to związek z zeznaniami gangstera z tzw. mafii pruszkowskiej i pożyczką udzieloną politykowi SLD przez Kotlińskiego w 2010 roku. Prokuratura prowadzi w tej sprawie dochodzenie od lat. Z jednej strony Kotliński zawiadomił prokuraturę o tym, że padł ofiarą misternej intrygi, uknutej przez człowieka związanego z gangiem pruszkowskim. (TVN24) I w związku z tym jest szantażowany. A rzecz zaczęła się właśnie od pożyczki w wysokości 10 mln złotych, której z jakiegoś powodu polityk SLD nie może lub nie chce zwrócić. Kotliński tej wierzytelności nie wpisał do oświadczenia majątkowego, gdy został posłem. Oznaczać to może dla niego kłopoty, ale nie usprawiedliwia zbrojnej akcji CBŚ.
Udział członka gangu pruszkowskiego w całej sprawie może oznaczać, że faktycznie ktoś usiłował Kotlińskimu zaszkodzić. Dziś nieoficjalnie mówi się, że zarzuty mogą obejmować przestępstwa kryminalne z podżeganiem do zabójstwa włącznie. Śmiem jednak wątpić, czy Roman Kotliński faktycznie był tak zdesperowany, by prosić o pomoc rekietierów z gangu. Pamiętajmy, że o sprawie było głośno w 2013 roku, gdy Kotliński był posłem. Jak podawał wtedy TVN24:

Z informacji dziennikarzy śledczych TVN wynika, że to drugie postępowanie dotyczy podżegania do zabójstwa. Wszczęto je po zeznaniach, w których gangster obciąża posła.

Śledztwo toczyło się zatem już trzy lata i prokuratura jakoś nie występowała o pozbawienie Romana Kotlińskiego immunitetu. Przestał być posłem wraz z początkiem listopada, minęły od tej pory prawie 4 miesiące i nadal nic się nie działo, aż nagle uzbrojone po zęby służby wkraczają dziwnym trafem do redakcji antyklerykalnego pisma „Fakty i Mity”. Trzeba byłoby być kompletnym idiotą, by nie widzieć, że ta historia śmierdzi Ziobrą na odległość.
Ciekawe, czy jutro nie dowiemy się, że były poseł właśnie efektownym strzałem w plecy popełnił samobójstwo.

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy “Żarty się skończyły”

Komentarze są wyłączone.