Panta rhei.

REKLAMA

Żyjemy w ciekawych czasach. Niestety, bardzo niepewnych, charakteryzujących się dużą niestabilnością i niepewnością. Jeszcze nie tak dawno, po rozsypaniu się Soviet Union wydawało się, że układ jednomocarstwowy (USA), porządek zwany Pax Americana, stabilna i szybko rozwijająca się UE, gospodarcze budzenie się tak zwanych tygrysów azjatyckich i południowo – amerykańskich, szalony wzrost gospodarczy niemal w całym świecie, panowanie liberalnej demokracji tworzącej bogactwo wynikające z produkcji materialnej i opartej na partiach, reprezentujących klasy społeczne o różnym stanie posiadania, stabilność i zamożność dużej części państw na różnych kontynentach, … Wszystko to dawało wiarę w nieuchronność postępu i nadzieję na lepszą przyszłość.
Co nam z tego pozostało? Globalizacja ze swoimi plusami i minusami, rozbudzenie wielu konfliktów – lokalnych i światowych, kryzys gospodarczy wynikający z błędów politycznych, niedostosowania systemów kontrolnych, pazerności banków i całej sfery finansowej (z wykorzystaniem wirtualnej księgowości włącznie), pogłębienia się wrogości między bogatą północą i biedniejszym południem, potężne migracje milionów ludzi, nasilenie nastrojów terrorystycznych u muzułmanów, coraz groźniejsze dla demokracji i cywilizacji krajów rozwiniętego „Zachodu”., … Wszystko to daje pewność, że będzie inaczej, nie wiadomo jednak, czy lepiej i bezpieczniej”‚.
Analitycy od dawna ostrzegali, że gdy radykalnie i szybko zmieniają się narzędzia poznawania, technologie wytwarzania, gospodarka i więzi społeczne, to w ślad za tym musi się również zmienić porządek geopolityczny i społeczny. Przyjęcie tego do wiadomości jest trudne, szczególnie dla społeczeństw przyzwyczajonych do dobrobytu i stabilności. Ktoś kiedyś napisał, że „elity upadającego Rzymu nie miały pojęcia o tym, że kończy się starożytność a zaczyna średniowiecze ze swoimi prawami, tak samo jak Ludwik XVI wchodząc na gilotynę, nie miał pojęcia, że kończy się feudalizm a zaczyna kapitalizm”. My też nie mamy pojęcia czy coś się aktualnie kończy w skali globalnej, wiemy tylko, że jutro będzie inne niż dzisiaj.
Trudno porównywać nasze podwórko z wydarzeniami globalnymi. To, co się dzieje to raczej powrót do niechlubnej przeszłości, pewnego rodzaju deja vu. Wróciliśmy do kierowniczej roli partii, zastępowania służby cywilnej nomenklaturą, sprawowania zarządu nad mediami publicznymi przez partyjnych komisarzy, ubezwłasnowolnienia TK, dyscyplinowania sędziów, dążenia do rządów samowolnych. To zdecydowany zamach na demokrację połączoną z poszanowaniem prawa. Żadna dyktatura nie jest lekarstwem na niesprawiedliwość społeczną. Niektórzy twierdzą, że wygrana PIS była rachunkiem wystawionym wolnej Polsce za społeczne koszty wprowadzenia demokracji. W gruncie rzeczy te wybory wprowadziły naszą demokrację na ścieżkę upadku.
Karol Modzelewski – „PIS – na razie – ignoruje niebezpieczeństwo wybuchu niezadowolenia, ignoruje protesty w obronie demokracji. Jeżeli jednak nie uświadomi sobie skali sprzeciwu i nie powstrzyma od niektórych, najbardziej szkodliwych działań, będzie to znaczyło, że straciło instynkt samozachowawczy”.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.