Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.
Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.

Bohaterowie fałszywej akcji

Społeczeństwo obywatelskie być może się rodzi, być może umiera, być może tak naprawdę go nie było, nie ma i długo nie będzie. Różne są zdania, ja powiem, że na pewno nie jest tak, iż ono jest w Polsce silne. Patrząc na różne działania i wypowiedzi różnych ludzi, mam wrażenie, że lokalnym gromadom bezpańskich psów i kotów bliżej do społeczeństwa obywatelskiego niż większości Polaków.

Śmieszy mnie bowiem i jednocześnie brzydzi i przeraża (wszystko na przemian), gdy patrzę na to, jak żałośnie krótką pamięć mają niektórzy, jak łatwo ulegają zabiegom mającym na celu odwrócić i rozproszyć ich uwagę od ważnych rzeczy, jak łatwo wzniecić, rozpalić i ukierunkować emocje całych grup społecznych i jak trudno im przychodzi realna reakcja na to, że politycy różnej maści, sortu, kalibru i autoramentu oraz ich pomocnicy oszukują ich czy w inny sposób działają na ich niekorzyść.

Jakiś czas temu usłyszałem nazwisko „Łukasz Rzepecki”. Zapewne wielu z was też pierwszy raz owo nazwisko usłyszało, bowiem jest to młody (niecałe 25 lat) poseł PiS z okręgu sieradzkiego, przeżywający pierwszą sejmową kadencję, dotychczas właściwie niczym szczególnym się nie wyróżniający. Osiem wypowiedzi na forum Sejmu, 39 interpelacji, 8 zapytań, 4 razy sprawozdawca przy projektach aktów prawnych UE, przynależność do 3 stałych grup parlamentarnych, sześciu komisji sejmowych i ośmiu zespołów parlamentarnych, w tym np. takich jak „Parlamentarny Zespół Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych” czy „Parlamentarny Zespół na rzecz Prawa do Życia”. Nic szczególnego, za aktywny nie jest. Na głosowaniach ma frekwencję rzędu 95%. A co sprawiło, że ów chłopak w ogóle stał się znany opinii publicznej? Mianowicie to:

Posiedzenie nr 45 w dniu 12-07-2017 (3. dzień obrad)

retransmisja wypowiedzi
23. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 1712).
Poseł Łukasz Rzepecki:
Szanowna Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Postanowiłem zabrać głos w sprawie ustawy, która bulwersuje miliony Polaków, także i mnie. Ta ustawa jest zła, antyludzka i antyobywatelska.
Dlatego z tego miejsca chciałbym zaapelować do moich koleżanek i kolegów z Prawa i Sprawiedliwości, do kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, żebyście wycofali państwo podpisy pod tą ustawą. (Oklaski)
Ta ustawa wprowadza wiele podwyżek cen, począwszy od paliwa, skończywszy na żywności i usługach transportowych.
(Głos z sali: Brawo! Wielka odwaga!)
(Poseł Jakub Rutnicki: Co się dzieje?)
Szanowni państwo, nie możemy być jak Platforma Obywatelska w czasie kampanii, która mówiła jedno, a robiła coś innego. Mówiła przed wyborami, że nie podniesie wieku emerytalnego, a później podniosła wiek emerytalny. My w kampanii mówiliśmy jasno, że nie podniesiemy podatków.
(Poseł Henryka Krzywonos-Strycharska: Nic nie mówili, to wyszło w trakcie.)
Dlatego apeluję do moich koleżanek i kolegów: Nie głosujecie (Dzwonek) za tą ustawą, nie podnoście podatków, ja będę za odrzuceniem tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
(Poseł Jakub Rutnicki: Panie pośle Dolata, można?)

I zaraz jeden z drugim zaczął chwalić odwagę młodego, że tak dba o obywateli, że taki dzielny, że go zaraz pewnie wyrzucą z PiS. Nie wyrzucono. Projekt zakładający podwyżkę cen paliw o 25 gr/l szybko zgasł, a mało kto sobie zadał pytanie, dlaczego toto było procedowane w podobnym czasie co trzy ustawy praktycznie likwidujące niezawisłość władzy sądowniczej. Okazało się, że ludzie bardziej byli zainteresowani tym, że im paliwo zdrożeje, niż tym, że iluzoryczne może się stać ich prawo do uczciwego procesu. Wyszło na jaw, że wartości, wolności i prawa to dla znakomitej większości społeczeństwa jakaś totalna abstrakcja, która ich przerasta, jest niezrozumiała i zwykle nie przynosi nic dobrego, gdy się ktoś z tym zetknie. A w ogóle polityka to sprawa brudna i trudna, więc wolimy być od tego jak najdalej. Tyle że takie podejście okazało się równie sensowne co stwierdzenie z ust rozbitka, że ta cała woda go nie interesuje. Kaczyński z podwyżek się wycofał, ktoś tam pewnie odtrąbił zwycięstwo, a ciut później zarobiliśmy po łbach ustawą o zmianie ustawy o ustroju sądów powszechnych (poseł Rzepecki za – głosowanie nr 174 na 45. posiedzeniu Sejmu w dniu 12.07.2017 r., rządowe poprawki poseł klepał równie ochoczo co samą ustawę), ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa (głosowanie 141 na 45. posiedzeniu Sejmu w dniu 12.07.2017 r. poseł Rzepecki nieobecny) i ostatnio ustawą o Sądzie Najwyższym. Dopiero pierwsze czytanie, ale spokojnie. Tu też poseł był nieobecny. Wraz z dwoma innymi kolegami klubowymi, Janem Mosińskim i Zbigniewem Biernatem. Oprócz tego nie głosowali: Joanna Kluzik-Rostkowska (PO), Grabowski Paweł i Kaczmarczyk Norbert (K’15), Kornelia Wróblewska (.N), Liroy (niez.), Michał Kamiński (UED), Małgorzata Janowska (Republikanie). Wstrzymało się 20 posłów K’15, dwójka niezrzeszonych (Możdżanowska Andżelika i Winnicki Robert) oraz z „Republikanów” Siarkowska Anna Maria. 231 z 234 posłów PiS było za przekazaniem projektu do dalszych prac, wszyscy inni z Sejmu przeciw.

Co się stało? Nic. 231 ludzi z PiS oraz czwórka innych (niezrzeszony Jan Klawiter oraz z WiS Kornel Morawiecki, Małgorzata Zwiercan i Ireneusz Zyska) przyczynili się do dalszych prac nad zniszczeniem demokracji w Polsce. Więcej – tutaj . Obecność czy nieobecność posła Rzepeckiego i jego kolegów nie zmieniała tutaj ABSOLUTNIE NIC. Projekt przeszedł bez konieczności ich obecności czy odpowiedniego głosowania. Skąd zatem z faceta, który do tej pory grzecznie, pokornie i bez szemrania przykładał rękę do powolnego demontażu demokratycznego państwa prawa, a dopiero tydzień temu się obudził, ludzie robią taką jaskółkę wolności i nadzieję na zachowanie demokratycznego społeczeństwa? Człowiek mógł sobie wyjść po prostu do kibla (mógł, skoro nie miało to znaczenia dla dalszego bytu ustawy), a potem zdziwić się szalenie i uśmiać jak norka, że jego chwilowej absencji przypisuje się takie znaczenie.

I siedzę sobie przed komputerem, i patrzę na te wszystkie brawa, okrzyki radości i inne bełkoty ludzi na jednej wielkiej antypisowskiej grupie… i nie wiem, czy mam się śmiać, pukać w głowę czy zapłakać, bo powiało mi z monitora taką głupotą, że o mało z krzesła nie spadłem. Do tej pory zastanawiam się, na jakiej właściwie podstawie ludzie wspierający daną opcję polityczną (dowolną, taka postawa jest wspólna) mają siebie samych za mądrzejszych, wiedzących i widzących, w odróżnieniu od reszty (którą mają za debili, fanatyków, głupców i trolli)? Właśnie wtedy, gdy jak wygłodniałe psy rzucają się na byle ochłap w kierunku wskazanym przez jakiegoś tam politykiera, możliwe że celowo? Czemu nikt z tych setek osób nie zada sobie i innym, a w szczególności posłowi Rzepeckiemu serii pytań, z których najważniejsze są: Gdzie byłeś, chłopie, kiedy PiS zawłaszczał media/służby/niszczył edukację/lasy/finanse/psuł dyplomację/itp. itd.? oraz: Co i gdzie będziesz dalej robił w ramach Sejmu? Czemu nikt się sam nie zastanowi co do powyższych kwestii? Na 99% bowiem (o ile nie na 100%) okazałoby się, że żadnego gestu odwagi czy własnego zdania po prostu nie było, a tylko banda kretynów zachłysnęła się drobnym i nic nieznaczącym gestem, wyolbrzymiając go do rangi niemal gestu Rejtana, którym to Rejtanem żaden z tych trzech nie był i być nie zamierza.

Nie dziwcie się, moi drodzy, że politycy mają was za bandę idiotów o zerowej odporności na kłamstwa i manipulacje czy pamięci starca z Alzheimerem. Pracujecie bardzo solidnie na to, by oni to o was sądzili. Nie wykazujecie krzty rozsądku, pomyślunku, krytycyzmu, powściągliwości i macie żenująco krótką pamięć. Właśnie dlatego byle dupek może jednego dnia otwarcie być mendą, a drugiego ubierać się w szatki anioła. Właśnie dlatego gnębiciele demokracji w ramach jednej kadencji mogą uchodzić za obrońców demokracji wtedy, gdy kadencja się zmieni, oni stracą stołki i gdy tak naprawdę kieruje nimi mentalność psa ogrodnika i zasada „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Właśnie dlatego ci ludzie mogą wam obiecywać cuda na kiju, łamać te obietnice zaraz po usadzeniu tyłka na stanowisku, a potem dalej gadać to samo, gdy znowu przyjdzie mu się ubiegać o stanowisko. Dlatego jeden z drugim może pleść publicznie wierutne bzdury, kłamać, obrażać, oczerniać i włos mu z głowy nie spada, a część ludzi wręcz mu przyklaśnie. Społeczeństwo obywatelskie zakłada bycie kimś więcej niż szarym przedstawicielem szarej masy, dryfującym bezwiednie tam, gdzie go poniesie prąd życia. Zakłada istnienie wymogów, spełnianie warunków oraz odpowiedzialność za słowa i czyny. Oraz chęć aktywnego zmieniania świata wokół siebie, i to nie tylko na swoją modłę, ale też z uwzględnieniem interesu otoczenia. Polska polityka dzisiaj wypruta jest ze standardów i z odpowiedzialności. To nasza wina. Politycy zachowują się jak bydło, bo im na to zezwoliliśmy. A teraz oni kręcą nami jak dziećmi, byśmy nawet nie wiedzieli, co jest dobre i co nie. Nauczyliśmy ich, że kary za łamanie zasad czy wręcz za poważne i brutalne faule, w zasadzie nie ma, a realnymi ograniczeniami są tylko takie, które ktoś sam na siebie nakłada. Szacunek, powściągliwość, honor, rozsądek, rozwaga – to w świecie polityki przeszkody. A jeśli dajemy takim ludziom wsparcie, to tym fatalniej to o nas świadczy. Nie zmienimy na lepsze nic, jeśli będziemy zachwycać się ludźmi, którzy być może jedynie z własnego kunktatorstwa usiedli okrakiem na barykadzie, bo nie chcieli być ani otwarcie za, ani otwarcie przeciw.

zdjęcie: TVN24

Print Friendly, PDF & Email