Strategia

REKLAMA

Więcej, bo nie tylko na tematy polityczne, a nawet dla dzieci (jakby dorośli też nimi poniekąd nie byli:)) – zaglądajcie na stronasimona.wordpress.com

 

Szanowna Pani Jando, tak, jak Panią cenię,
To dali jednak z Panią tanie przedstawienie;
Upraszam o ostrożność, bodaj do kwadratu,
By nie tłamsił buciorem „gniew proletariatu”.
Nowym bolszewikom brak w podłości granic,
Dla nich ludzie kultury zawsze „podejrzani”;
Tuszę w psychiczną odporność na ciemnych pieniaczy
I że mi Pani rysunek powyżej wybaczy…

Dziś śpiewa nam orkiestra honvedów, na melodię czardasza!
Od ucha!
Grają żywo i powabnie. Chodzą opłotkami słuchy, że Orban w rodzinnej wsi poza stadionem wybuduje też operę.
Elyen Orban! Elyen Kaczyński!
A zatem łup, łup, hop, hop:

 

Śpiewogra XLIX
pt.: „Wystąpienie”

„Dzisiaj odrzucenie zła jest czymś niezwykle istotnym, bo zło atakuje, Atakuje nasz kraj, ojczyznę, naród. Atakuje instytucję, która jest w centrum naszej tożsamości, atakuje Kościół katolicki […] Ani partia, ani jej przywódca nie zastąpią Słowa Bożego”

Jarosław Kaczyński, Starachowice, msza, ósma rocznica śmierci Jadwigi Kaczyńskiej

Stanął w kościele prezes prezesów,
Znawca złych sortów i innych biesów;
Duchowych nośnik cnót i sukcesów,
Zbawca, pogromca złych interesów.

Mąż przenajświętszy ludu pisiego,
Nie masz proroka wybitniejszego,
A jak krygował się on do tego:
Że nie zastąpi Słowa Bożego!

Zbyt wielka skromność tutaj przebija:
Z ust świętych prawdę pobożny spija,
Kadzidło, ornat, w partii Maryja;
Wzwód pastorałów magię rozwija.

Stanął na trumnie, jak ma w zwyczaju
(Matki nagrobek poważan w kraju)
I z politycznych łez swych ruczaju
Rozwinął wizję, żeśmy na skraju:

Odkrył albowiem: zło atakuje!
Kościół, stosunki, kraj, ludzi psuje;
Anarchia szerzy się i panuje,
Dzieje, tradycję tłuszcza opluje.

Jakże w ten Kościół złowrogie siły
Z upodobaniem bluźnierczym biły:
Ileż to razy go ośmieszyły,
Gdy grzechy kryły… prostych gorszyły…

Zło by odrzucić to należało –
Że się nawzajem ponaszczuwało,
Że się demony stare nasłało,
Naród skłóciło, z błotem zmieszało;

Że się nienawiść dzień po dniu budzi,
Że się obrzuca potwarzą ludzi,
Że kłamie, kradnie, zawiścią łudzi,
Że się podgrzewa – zamiast ostudzić.

Zamiast obronić słabych, gwałconych,
Złoci się hojnie sprzedajne trony,
Faryzeuszy, co dają plony:
Rząd ogłupiałych, serc pozbawionych…

**

Obraz od lat ten z oczu nie znika,
Co najmniej sześciu – jak zło wciąż bryka.
Czy zabawnego coś stąd wynika?
Tak.
To NIE była samokrytyka…

 

Rozgrzani? Ja myślę!
Lengyel, magyar – két jó barát,
Együtt harcol s issza borát,
Vitéz s bátor mindkettője,
Áldás szálljon mindkettőre.

Szklanice w górę! Na cóż się martwić jutrem? Kooooompania! Śpiew!

 

Śpiewogra L
pt.: O zaletach stosowania folii aluminiowej

 

Nastały czasy zarazy. Ma ludzki gatunek
Jak zwykle racjonalny do sprawy stosunek;
Ofiar już parę milionów, a „mędrcy” szaleją:
Czy aby te wirusy naprawdę istnieją?

Tracą ludzie dorobek, firmy upadają,
Drukują forsę tonami, indeksy spadają.
Na Ziemi płaskiej promieniu foliarze skupieni –
Ile chipów w szczepionkach liczą „oświeceni”.

Wielkie idą migracje, głód ludzi przepędza,
Wojny są już o wodę, na pół świata nędza,
A horda „myślących” Kapitol „wymiata”,
Żeby dłużej porządził jakiś psychopata.

Stres demograficzny, w katastrofie klimat;
Jak nie orkan, to pożar, albo powódź trzyma.
Na co ci „dociekliwi” tak zgodni, aż miło,
„Bzdura! Toć tydzień temu – jak się ochłodziło!”

Snują rzewne brednie o „wyższości rasy”,
Choć niektóry z trudem przelazł cztery klasy;
Zasoby się kończą, gazy nas gotują –
Ci zaś się tropieniem „lewactwa” zajmują.

Aleć sprawnie węszą, gdzie „żydowska kiesa”!
Chętni Zuckenbergowi zamknąć interesa;
Znacjonalizować prawdę chce kretyn ponury,
A to wszystko w walce z „przejawem cenzury”.

Drepcą w kolejce po rozum…, że to, panie, granda:
Naczelnik jej nie naznaczył – szczepiła się Janda!
Gdy tymczasem horda rządowych cwaniaków,
Kradnie wszystko, jak leci, na oczach pustaków.

Widać, jak łby puste i próżnią świszczące,
Chłoną każdy idiotyzm jak objawień słońce;
Ledwo bzdurę dasz w sieci – aż się łgarze szczerzą:
Już zastępy idiotów jako w credo wierzą!

Wierząc w kolejne pice, zawsze „narodowe”;
Maszty 5G paląc w wojnie różańcowej,
Pomstując na ubeków, co w większości w trumnie,
Triumfują masy wysiłkiem:
Człowiek nie brzmi dumnie…

**

Gdyby mnie ktokolwiek zapytał o zdanie:
Ma ludzkość zbyt wysokie o sobie mniemanie.

 

I zgodnie ze świecką tradycją niniejszych wodewilowych wieczorów – rebusik, złoty, ale skromny:

O jaki znany budynek użyteczności publicznej chodzi?

Nagrodą za odgadnięcie jest tym razem niezwykle gustowna diorama Fortu Trump, przemyślnie wykonana z mchu i paproci.
Nagrodę można odebrać osobiście w sekretariacie p.o. Prezydenta. Powinna leżeć koło szczepionek, które przywiózł od Trumpa.

No cóż – czas leci… Żal będzie rozstawać się z rubasznym śpiewem kochanych honvedów, ale tego wartkiego nurtu nie oszukasz. Urząd oszukasz, ciemny lud oszukasz, ale czasu nie…
Zanim więc drodzy goście powrócą nad Balaton, w ich grzmiącym wykonaniu clou programu, pod tytułem:

 

Strategia

 

Od dziecka Jarek uwielbiał śliczne
Skomplikowane gry strategiczne;
Tak pochłonięty, gdy grało co się,
Że zapominał wręcz dłubać w nosie,

Lecz taka była z chłopakiem bieda,
Że oto wygrać nikomu nie dał,
Tupanie nóżką, pretensje, wrzaski:
Musiał wygrywać – i to bez łaski.

Jeżeli przegrał – gorzko się żalił,
Że oto właśnie go oszukali,
Że to jest zbrodnia i przejaw zdrady,
Przegrał niesłusznie, przez złe układy;

Że gdyby było grane uczciwie,
To on by wygrał znów niewątpliwie,
Zatem przegrana, rzecz oczywista,
Jest drugiej strony, bo gra nieczysta.

Lata mijały i grzmiały dzieje:
Z jaja to nawet i zbuk dojrzeje.
W końcu nauczył się cierpliwości –
Mniej było wrzasków, piąstek i złości.

Jako zawodnik lepszego sortu,
Geniusz i aktor spoza resortów,
Ujarzmiał fochy tak raz za razem
Ćwiczył – jak chować w duszy urazę.

Jak ją rozdmuchać i pielęgnować,
Niczym championa w swej stajni chować,
Jak to się pieścić lepkim pragnieniem:
Zgnieść w końcu wroga za niską cenę!

Bo to na zimno lepiej smakuje,
Co się dojrzałym już degustuje,
Co ochuchane czule latami,
Śnione, marzone; dniami, nocami…

Tej cierpliwości słodkie owoce,
Furda zgrzyt zębów, nieśnione noce,
Kiedy tam w trzewiach to słodkie drżenie:
Zobaczyć czyjeś upokorzenie…

Mało cierpliwość! Sama nie starczy,
Raniony kundel bezsilnie warczy;
Trzeba talentu jeszcze do tego,
Iskry, co dana wielkim strategom.

Intrygi, knucie, zasadzki, zdrady;
Przekupstwo, fortel, zmowy, układy:
Dawno już odkrył, że świat tak działa,
Mamusia dawno go ostrzegała…

Proszę, co da się sięgnąć bez złości,
A z nienawiścią przedniej jakości!
Bo tu zwyciężą wyłącznie biegli
W tej pozbawionej uczuć strategii.

Siedzi więc wódz nasz i kombinuje:
Wolta… roszada… co tam rokuje?
Kogo na flankę, kto do odstawki,
Który do tivi, lub oślej ławki?

Z tym stanowiska i koalicje,
Z tamtym już haki, tajne policje.
O! By zapomniał! Czas spuścić tego:
Najwyższa pora poszczuć Kurskiego.

O! Giertych fika! Trzeba zbić konia,
Nie zadrży rączka w szachach wprawiona.
A jak to pięknie w statki grał nieraz:
Ślicznie zatopił w odmęt Leppera.

W warcabach czasem umacnia piony:
Cudnie Przyłębska, Duda zrobiony;
Bierki wyłuska, kiedy dojrzeją –
Już mu się oczy do tego śmieją.

Zaklnie nad kartką, gdy wlezie blotka:
Jakiś tam Gowin, marna istotka.
Z pasją i kamień do ręki złapie:
Rydzyk nożyce, Ziobro ma papier.

Krok więc do tyłu… co się odwlekło…
Spotka go jeszcze wiadome piekło.
A tu w tym czasie gońce wzmacniamy
W spółeczkach państwa, dla „dobrej zmiany”.

Gra to spełnienie, dreszczyk się czuje,
Lecz nad ryzykiem mistrz zapanuje:
Aborcji sprawa ruchem zbyt mocnym?
No to ciach! Jandą, Amber pomocny.

**

Miło mieć pasję, co robić w domu,
Lecz czemu zaraz kosztem milionów?!
Niech ktoś MU wrzaśnie w tej gry ułudzie:
Że my nie pionki! Jesteśmy ludzie!

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.