Trumping, Trumpizm i Trumpiada

REKLAMA

W 1988 naczelny włazidup każdej władzy – Andrzej Rosiewicz – zaśpiewał pochwalną pieśń na cześć Michaiła Gorbaczowa, I sekretarza KPZR, przywódcy upadającego już Związku Radzieckiego. Dziś ten sam Rosiewicz nie śpiewa „eta piesnia dla Tebia”, ale raczej „this is song for You” bowiem wielbi w swym kolejnym utworze Donalda Trumpa, prezydenta USA.
Historia zatoczyła koło.

W 1976 roku władze PRL robiły spędy na placach i stadionach, każąc ludziom krzyczeć: „Precz z warchołami”, by potępić protesty robotnicze w Radomiu. Spędzano zresztą tłumy przy wielu okazjach. Także podczas wizyt przywódcy Związku Radzieckiego – Breżniewa. Ludzie mieli wiwatować i machać chorągiewkami. Dziś partia rządząca setkami autokarów przywiozła do Warszawy klakierów z „Klubów Gazety Polskiej”, by radośnie skandowali: „Donald Trump”, gdy prezydent amerykański nabierał tchu i żeby buczeli na polityków opozycji.
Tu także historia zatoczyła koło.

Jeszcze wczoraj spora część obserwatorów politycznych uważała, że wizyta Trumpa w Warszawie może mieć pozytywne znaczenie dla roli Polski na arenie międzynarodowej. Tymczasem dziś wiadomo, że Trump werbalnie mocno wsparł pomysł Międzymorza, dziś zwany Trójmorzem, który jest piłsudczykowską jeszcze ideą polityczną, wymyśloną w czasach, gdy nie istniała Unia Europejska, a kraje środkowoeuropejskie miały dwóch wrogów. Na wschodzie Rosję, a na zachodzie Niemcy. Wówczas ten pomysł był nierealny, ponieważ – prócz Polski – żaden kraj nie był naprawdę zainteresowany. Dziś również nie jest. Obecność na dzisiejszym spotkaniu wielu prezydentów jest tylko faktem dyplomatycznym. A zainteresowane są tylko kraje chcące osłabić Unię Europejską – Polska i Węgry.
Tu również historia zatoczyła koło.

Znaczenie tej wizyty dla Europy jest niekorzystne w pewnym zakresie. Trump dąży do osłabienia Wspólnoty Europejskiej i jest to właśnie krok w tę stronę. Żadnego Międzymorza nie będzie i to jest dobra wiadomość dla Polski, a zła dla Kaczyńskiego. Dla Trumpa wizyta dobra, bo dzięki tysiącom klakierów połechtano jego ego przed szczytem G20, na którym wiadomo, ze będzie przyjęty chłodno. Najbardziej korzystna ta wizyta jest dla partii rządzącej w Polsce. Trump lał miód na serca pisowskiego ludu. Bóg, wspaniały polski papież Jan Paweł Drugi, Powstanie Warszawskie, kochamy bohaterskich Polaków i God bless You. Większość permanentnie zakompleksionych rodaków poczułą się dziś wielka i słupki PiSowi urosną, a jeśli nawet nie urosną, to długo nie spadną. Tym bardziej, że opozycja ostatnio nie ma nic do powiedzenia i wciaż się nie nauczyła, że czasem milczenie jest złotem. Co daje Polsce ta wizyta realnie?

Nie omawialiśmy gwarancji wojskowych i nie byliśmy uprawnieni do omawiania ich. Jesteśmy tu już od dawna i mamy w Polsce ok 5 tysięcy żołnierzy. Nadal będziemy współpracować, ale teraz nie omawialiśmy gwarancji. (Donald Trump)

I to jest chyba mocniejszy komunikat dla Putina niż późniejsze ogólnikowe nawiązanie do art. 5 NATO podczas przemówienia na Placu Krasińskich. Obietnice pomocy amerykańskiej dla Polski w zasadzie ograniczają się tylko do zapowiedzi eksportu amerykańskiego gazu do Polski. Będzie to nas sporo kosztowało. Nie jestem pewny, czy rosyjski nie jest jednak tańszy. Okazało się też, że jednak Amerykanie sprzedadzą nam rakiety Patriot. W zasadzie zostało to już dawno wynegocjowane przez poprzedni rząd. A nagłe wstrzymanie transakcji podyktowane było niepokojem o los technologii, która w armii rządzonej przez świra, może być mało bezpieczna. Nie wiadomo też w jakiej konfiguracji te rakiety dostaniemy, ale to już jest inny temat. Obietnice obrony Polski w razie ataku są raczej iluzoryczne. A powszechnie widoczna czołobitność Andrzeja Dudy wobec Trumpa była żenująca i przykra.
Komunały prawicowych konserwatystów na całym świecie są takie same, więc ględzenie o bogu, tradycji i wartościach w ustach Trumpa brzmią tak samo fałszywie jak w ustach Kaczyńskiego. Wszak chodzi wyłącznie oto, by lud wziąć za mordę i trzymać krótko.

Głupota najlepiej przechowuje się w tradycji. (Ryszard Nowosielski)

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

4 Komentarze

  1. Czyli wizyta była historyczna chyba tylko z powodu rekordowo krótkiego czasu jej trwania, bo poza pustymi gestami i pustymi deklaracjami (oraz solidną dawką żenady) nic z niej nie wynika.

  2. A prezes spać dziś nie będzie. Trump podziękował za przybycie Wałęsie, a Kaczyńskiego nie wspomniał.

Komentowanie jest wyłączone.