„Brzydkie Kaczątka”

REKLAMA

 

Brzydkie Kaczątko to nagroda przyznawana osobom związanym z tzw. ”dobrą zmianą”, które wnoszą swój ogromny wkład w (niedo)rozwój państwa polskiego, stale i systematycznie postępujący mniej więcej od października roku 2015.

Niekwestionowanym zwycięzcą w kategorii ”doradca smaku” został krakowski radny Prawa i Sprawiedliwości Pan Adam Grelecki. Ten wyjątkowo wrażliwy i empatyczny polityk wyraził swoje głębokie współczucie dla tych rodziców, których prawdziwe i oryginalne, czyli będące owocami katolickiej miłości pociechy, zmuszane są do zabawy z ”nieudanymi eksperymentami genetycznymi”, czyli dziećmi ”wyprodukowanymi” za pomocą zapłodnienia metodą in vitro. Dalej ten pisowski wysublimowany smakosz wyraził pogląd, że te podróbki zwane dziećmi z in vitro, są jak ”truskawki bez smaku”. Skóra mi cierpnie na samą myśl o tym, w jaki sposób w / w Pan Radny doszedł do swoich wniosków. Co prawda kanibalizm jest w Polsce zjawiskiem dosyć powszechnym, ale w przypadku który mam na myśli odbywa się to jednak za zgodą, a nawet aprobatą tego, którego Ciałem się zajadamy. A przede wszystkim ma to służyć zdecydowanie wyższym wartościom, niż zadowolenie swoich kubków smakowych.

Brzydkie Kaczątko w kategorii ”najlepszy wolontariusz WOŚP” przypadło Panu Tomaszowi Terlikowskiemu. Nie wiem jak długo trwał u Szanownego Pana Tomasza proces myślowy, którego wynikiem była konkluzja, że ”wspieranie WOŚP i Owsiaka jest wspieraniem aborcji i eutanazji”, ale wyrażam wątpliwość, czy ktokolwiek inny byłby w stanie coś takiego wymyślić. Jerzy Owsiak powinien w sposób szczególny podziękować Panu Tomaszowi za jego wielki wkład i wysiłek w to, żeby do puszek WOŚP wrzucano jak najwięcej pieniędzy. Bo taki mógł być skutek słów Pana Terlikowskiego. W każdym razie ja dorzuciłem jeszcze dodatkowo parę złotych więcej, a dodatkową obok chęci wsparcia tej wspaniałej inicjatywy intencją, było nadzieja na pogorszenie się samopoczucia związanego z zebranymi przez Wielką Orkiestrę pieniędzmi, u  Pana Tomasza.

Brzydkie Kaczątko w kategorii ”podróżnik – odkrywca” przypadło bezapelacyjnie ministrowi spraw zagranicznych, Panu Witoldowi Waszczykowskiemu. Ciekawe czy na San Escobar śladami ministra wybierze się Pan Wojciech Cejrowski? Chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej o kraju, o którego istnieniu nie miałem dotychczas bladego pojęcia. Byłbym skłonny nawet dać wiarę tłumaczeniom Pani rzecznik MSZ, że to zwykła pomyłka i przejęzyczenie, jakie niejednokrotnie przecież przytrafiły się każdemu z nas, a w przypadku Pana ministra dodatkowo wynikające ze zmęczenia spowodowanego bardzo długim lotem, gdyby nie fakt, że w przypadku Witolda Waszczykowskiego ile razy daje on głos, tyle razy występują jakieś problemy komunikacyjne na trasie mózg – aparat gębowy.

Jeśli chodzi o branżę modową, to nagroda Brzydkiego Kaczątka w kategorii projektant odzieży policyjnej należy się bezsprzecznie osobnikowi, który wystawił na pośmiewisko funkcjonariuszy szczecińskiej policji konnej, wydając rozkaz przebrania ich za anioły i pójścia za Orszakiem Trzech Króli. Czytając o tym na jednym z portali i widząc tak umundurowanych (aniołów) stróżów prawa w pierwszej chwili myślałem, że to żart. Ale szybko przyszła refleksja, że w państwie w którym Policja podlega MSWiA, na którego czele stoi Mariusz Błaszczak, takie rzeczy są jak najbardziej możliwe.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że z każdym kolejnym miesiącem trwania tego rządu ”laureatów Brzydkich Kaczątek” będzie przybywać. I wcale mnie to nie śmieszy.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

3 Komentarze

  1. A dla Krychy Pawłowicz za całokształt pracy twórczej na rzecz niedorozwoju demokracji w Polsce? To ważna postać w dobrej zmianie

  2. W kategorii niezłomności proponuję naszego p(isowskiego)rezydenta, który ani razu przez ponad rok nie przełamał się i nie wyszedł z roli kaczego pomagiera, by być głową państwa i mężem stanu.

Komentowanie jest wyłączone.