Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.
Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.

Czy Adrian Duda pójdzie za ciosem?

W dniu wczorajszym Sąd Najwyższy stwierdził, że „Prawo łaski, jako uprawnienie prezydenta Polski, określone w konstytucji, może być realizowane wyłącznie wobec osób, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem”. Sędziowie (można domniemywać że skorumpowani) SN nie docenili więc gestu Adriana Dudy, który poprzez swój szlachetny czyn, chciał po prostu „uwolnić wymiar sprawiedliwości od sprawy Mariusza Kamińskiego, która zawsze byłaby postrzegana jako polityczna.” W chwili obecnej w zasadzie więc nie wiadomo, jaki jest status ministra Mariusza Kamińskiego? Po co Adrian wychodził przed szereg i ułaskawiał niewinnego człowieka. Nie byłoby całej tej sprawy, gdyby spokojnie poczekał na swoją kolej (do czego powinien być już przecież przyzwyczajony) i skorzystał z przysługującego mu prawa po ewentualnym, skazującym Mariusza Kamińskiego prawomocnym wyroku.

Opinie najwybitniejszych prawników są jednoznaczne i druzgocące dla Sądu Najwyższego. Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta stwierdził, że SN (ani żaden inny sąd) nie jest legitymowany do oceny przysługujących Głowie Państwa prerogatyw. Dodał również, że takim rozstrzygnięciem sam stawia się ponad prawem. Wtórował mu rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński kwestionujący istnienie podstawy prawnej dla uchwały SN. Podobne zdanie w tej sprawie wygłosiła wybitna konstytucjonalistka, Pani Beata Mazurek. Także w jej opinii ten zespół kolesiów w togach, broniący status quo poprzedniej władzy przekroczył swoje kompetencje, oraz nadużył swoich uprawnień. Zdaniem jednej z pisowskich Beat, jedynym organem posiadającym kompetencje do oceny decyzji Prezydenta jest Trybunał Konstytucyjny. Można domniemywać, że Pani Mazurek miała na myśli TK w obecnym kształcie. Czyli Trybunał Julii Przyłębskiej, całkowicie apolityczny, niezłomnie niezależny i zreformowany przez niezliczoną ilość ustaw naprawczych autorstwa m. in. prokuratora Stanisława Piotrowicza, który wczorajszą uchwałę SN określił „kolejnym etapem obrony przywilejów kasty sędziów”. Inny wielki autorytet nauk prawnych, poseł Tadeusz Cymański zarzucił sędziom SN nielogiczne działanie w swojej wykładni prezydenckiego prawa łaski, które sam nazwał wręcz prawem królewskim! A wiceminister Michał Wójcik nie krył ogromnego zdziwienia dla podjęcia tej uchwały. Bardzo ubolewam nad tym, że do tej pory nie dane nam było poznać opinii na ten temat takich znakomitości świata prawniczego jak kolejna Beata, tym razem Kempa czy wiceminister Patryk Jaki. Z drugiej strony to może lepiej dla samopoczucia tych, których te opinie miałyby dotyczyć, czyli już wystarczająco zbesztanych sędziów.

Jeśli zatem Prezydent Adrian Duda może korzystać z przysługującego mu królewskiego prawa łaski w sposób absolutnie dowolny i niczym nieograniczony, to może warto by było z wyprzedzeniem pomyśleć o swoich koleżankach i kolegach partyjnych, stosując wobec nich takie ułaskawienie „na zapas”, na wypadek gdyby którejś z tych osób przyszło stanąć np. przed Trybunałem Stanu? Swoją drogą ciekawe czy w stosunku do samego siebie, jako osoby dosyć poważnie zagrożonej perspektywą stawiennictwa przed tym organem, Prezydent Adrian Duda może z wyprzedzeniem zastosować prawo łaski? Czy zatem Adrian może ułaskawić sam siebie? I to tak „na wszelki wypadek”? I czy kogokolwiek by to jeszcze zdziwiło? Skoro szef MSWiA Mariusz Błaszczak sam sobie przyznaje odznaczenie (Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej), którego przyjęcia sam sobie następnie odmawia…

Print Friendly, PDF & Email