Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.
Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.

Nudna miesięcznica?

Nie doszło do spodziewanego zamachu stanu, obyło się bez ofiar, czy choćby rannych lub poszkodowanych, nikt nikogo nie dźgał kilkunastocentymetrowymi gwoździami, ani nawet nie był zmuszony kopać w obronie własnej z pomocą trzech kompanów leżącego na ziemi agresora z KOD – u czy innych Obywateli RP. Na wysokości zadania stanęły tym razem podległe Mariuszowi Błaszczakowi służby, których obowiązkiem było zadbać o bezpieczeństwo prawej i sprawiedliwej części społeczeństwa. Nikomu z opozycji po wczorajszej miesięcznicy nie przyjdzie już do głowy bezzasadny pomysł odwoływania Ministra Spraw Wewnętrznych. Ba, Mariusz Błaszczak powinien sowicie wynagrodzić tysiące funkcjonariuszy, którzy zapewnili komfort modlitwy i zadumy smoleńskim żałobnikom. A przede wszystkim pomyśleć o przyznaniu sobie i swojemu koledze Jarosławowi Zielińskiemu jakiegoś odznaczenia. Tylko że tym razem bez niepotrzebnej skromności powinien je od siebie przyjąć.

Po nabożeństwie w kościele św. Anny mieszczącym się przy Krakowskim Przedmieściu, pogrążeni w modlitwie pisowscy Jaśnie Panowie udali się przed Pałac Prezydencki na najważniejszy akt miesięcznicy, czyli kilkunastominutowe przemówienie wielkiego męża stanu, Jarosława Kaczyńskiego. Ale i tu nie było jakiegoś szczególnego show. Prezesa chyba coraz bardziej trudzi to wdrapywanie się na podest. Tym razem nikogo specjalnie nie obrażał, nie obrzucał wyzwiskami, obelgami. Bredził jedynie o jakichś będących w toku poważnych, międzynarodowych badaniach, które mają na celu ukazanie „czy było tak, czy tak„. Nie doprecyzował jednak która z kilkudziesięciu Macierewiczowych teorii smoleńskich jest przez te poważne międzynarodowe instytucje uznawana za najbardziej prawdopodobną. Jak co miesiąc mówił o budowie pomników, kontynuowaniu jakiegoś marszu (ileż byłoby korzyści, gdyby tak wszyscy uczestnicy tego marszu mieli zaaplikowane Endomondo!), rozliczaniu aferzystów itp. Wspomniał nawet osobę obecnego prezydenta RP. Z ust Pana Prezesa padło jeszcze jedno zdanie, z którym nie sposób się nie zgodzić. „Czas dobrej zmiany jest czymś, co trwale zmieni Rzeczpospolitą„. Tu Jarosław Kaczyński ma niestety całkowitą rację. Pocieszać się można jednak fragmentem zdania, które padło z jego ust kilka chwil później: „… prawda zawsze kiedyś zwycięży„.

Wśród najbardziej niezadowolonych z przebiegu wczorajszej miesięcznicy znajdują się zapewne Zbigniew Hołdys, Pani Profesor Krystyna Pawłowicz oraz Piotr Duda. Pan muzyk może być niepocieszony brakiem spalonych samochodów, powybijanych witryn sklepowych czy zdemolowanych przystanków autobusowych. Kolejny raz zawiodła go wyedukowana część społeczeństwa. Na szczęście. Natomiast Panią Profesor pewnie mocno zirytowała nieobecność Lecha Wałęsy, który złośliwie rozchorował się kilkadziesiąt godzin przed miesięcznicą. W związku z tym panna Krysia nie mogła podyrygować sobie spontanicznie wrzeszczącym w kierunku byłego prezydenta pisowskim ludem bożym. I jeszcze ten haniebny apel Lecha Wałęsy o spokój na miesięcznicy ! Piotr Duda z kolei (nie, nie przekręciłem tutaj celowo imienia Prezydenta RP, ten ma na imię Adrian, mnie natomiast chodzi o Szanownego Przewodniczącego NSZZ Solidarność) może być niepocieszony nieobecnością byłego prezydenta i brakiem możliwości spojrzenia mu prosto w oczy, oraz wyręczeniem Policji w procesie wynoszenia Wałęsy z Krakowskiego Przedmieścia, co tak buńczucznie zapowiadał od kilku dni.

Jeśli faktycznie ten cyrk smoleński musi się odbywać dziesiątego dnia każdego miesiąca, to rzeczywiście niech już będzie tak nudny jak ten, który odbył się w dniu wczorajszym.

 

Print Friendly, PDF & Email