Poczet Wybrańców Suwerena (8)

REKLAMA

Marek Suski. Genetyczny patriota. Jak każdy poseł partii obecnie rządzącej, wywodzi się ze „środowiska inteligencji historycznej”. Od wielu lat wiernie służy swojemu Prezesowi. Twierdzi, że to dla Jarosława Kaczyńskiego był w Porozumieniu Centrum. I to dla Prezesa znalazł się następnie w Prawie i Sprawiedliwości. Wiele wskazuje na to, że jest jednym z tych posłów PiS, do których Prezes ma wyjątkową słabość i których darzy w jakimś stopniu zaufaniem. Ma bowiem całkiem bogatą wiedzę dotyczącą życia osobistego swojego Pana. Wyjawił Polakom powód, dla którego Jaśniepan Kaczyński nigdy nie był żonaty. Marek Suski zdradził, że Jarosław całą swoją bezgraniczną miłość przelał na naszą Ojczyznę. W związku z tym nie starczyło już w serduszku Jaśnie Prezesa miejsca dla żadnej kobiety. Zresztą Jarosław Kaczyński do tego stopnia jest zaabsorbowany naprawianiem Rzeczypospolitej, odkłamywaniem historii oraz łączeniem Polaków, że ewentualna małżonka musiałaby pogodzić się z faktem, że nie byłaby dla niego tą najważniejszą i jedyną. A więc jak stwierdził Pan Suski, oszczędził tylko kobiecie niepotrzebnych rozczarowań.
W jednym z programów telewizyjnych, całkowicie przez przypadek powiedział kolejną prawdę o Jarosławie Kaczyńskim. Przyznał niechcący, że szkodzi on Polsce. Mimo tego nadal jest w Prawie i Sprawiedliwości. Rzeczywiście bardzo ludzki Pan z tego Jarosława.

Pan Marek Suski jest wiceprzewodniczącym komisji śledczej ds. Amber Gold. Póki co udało mu się ponad wszelką wątpliwość ustalić jeden, ale niezwykle istotny fakt. Przez kilka miesięcy działania w komisji, dzięki swojej dociekliwości odkrył, że Caryca Katarzyna z dynastii Romanowów zyskała przydomek Wielka. Poseł Suski zgromadził na to niepodważalne dowody. Zarówno w postaci dokumentów, jak i zeznań świadków. Czy będzie to stanowić podstawę do wszczęcia postępowania, a następnie wystawienia europejskiego nakazu aresztowania Donalda Tuska, tego jeszcze nie wiadomo.
Ostatnio dowiedzieliśmy się, że poseł Marek Suski wolałby nie wyrażać swojej opinii nt. dostępności tzw. ”pigułki dzień po”, ponieważ jak przyznał on takich specyfików nie zażywa. Z wcześniejszych wystąpień Pana Suskiego, mogliśmy się dowiedzieć między innymi tego, że nie dostrzega on w zasadzie różnicy między związkami partnerskimi a zoofilią, oraz że ma ważniejsze sprawy na głowie, niż obwąchiwanie niedomytych parlamentarzystów. Z drugiej strony bardzo go interesowało to, z którym z tych nieczystych posłów pod prysznic chodził Robert Biedroń? Mam wątpliwości (bo według bohatera tekstu tylko krowy ich nie miewają), czy w przypadku Pana Suskiego niewyrażanie opinii na jakikolwiek temat, nie byłoby zdecydowanie roztropnym postępowaniem? Ktoś, kogo w Prawie i Sprawiedliwości już dawno nie ma, powiedział kiedyś o Suskim, że powinien być on traktowany na zasadzie dobrodziejstwa inwentarza, którego z przyczyn głównie taktycznych nie powinno się nadmiernie eksponować. Szkoda, że nikt tej opinii nie bierze pod uwagę.

Słuchając niektórych wywodów Marka Suskiego można się zastanawiać, czy ma on aż tak duży dystans do siebie, połączony ze specyficznym, nie dla każdego zrozumiałym poczuciem humoru, czy może jednak Pan poseł boryka się z problemem potężnego deficytu intelektualnego? Wątpliwości ostatecznie znikają wówczas, kiedy obserwuje się minę wyżej wymienionego w trakcie, gdy udziela on odpowiedzi na zadane przez dziennikarza pytanie. Art. 104 Konstytucji mówi, że poseł jest przedstawicielem Narodu. Niech zatem ta część Narodu, którą dumnie reprezentuje Pan poseł Marek Suski, przyjmie z tego tytułu najszczersze wyrazy współczucia. Nie wiem, co jest bardziej przerażające? Czy sam fakt, że Marek Suski ma w ogóle możliwość ubiegania się o mandat poselski? Czy też to, że wśród uprawnionych do głosowania znajdą się tacy, których życzeniem jest mieć w Parlamencie takiego reprezentanta?

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.