Z życia wyższych sfer

REKLAMA

Z życia wyższych sfer

Elka (ta co reklamuje kabanosy w telewizji, bo z deweloperki teraz ciężko wyżyć), odlajkowała fanpejdż Ophry. Zrobił się lekki kwas, bo Oprah zaprosiła do swojego programu, wnuczka Elki. Ma dwóch wnuczków, z rozbitej rodziny. Starszy to William. Taka safanduła z komunikatywnym angielskim. William jest chajtnięty z Kate. Razem śmigali na uniwerek. Nie zaliczył od razu. Zobaczył kolano i już był wielce zakochany. Do motyli w brzuchu to entomologa ściągali chyba z Hondurasu. Po ośmiu latach w końcu uskubał na pierścionek. Mają dzieci, choć nie wiem ile, bo po pierwszym przestałem liczyć.

Starym Williama jest Karol, syn Elki i Filipa. Jak Elce wystawią skierowanie do chłodni to Karol przejmuje interes, trochę starych nieruchomości, książeczka oszczędnościowa w Santanderze oraz Ogólnie w kolejce do tronu jest 60 osób czyli gorzej niż u nas po endoprotezę na NFZ. Drugi w kolejności jest William. Gdyby na przykład Karol nieszczęśliwie runął z klifu na wczasach. Tym bardziej, że u Williama jest raczej krucho z monetą i nie wyrabia na żarcie. Musi chodzić na polowania i strącać z nieba kuropatwy na rosół. Dzieciaka ze sobą zabiera czyli szanse na wygrzebanie się z monarchopatrologii są mizerne. Potem w orszaku po stanowisko jest purchlak Williama i Kate, na przykład gdyby w Williama na polowaniu strzelił kolega. Wtedy mały kończy zerówkę i już ma robotę w budżetówce. Następnie w ogonie dalsza rodzina, jakieś kuzynostwo, nic specjalnego.

Na szóstym miejscu była niespodzianka, a mianowicie drugi wnuczek Elki, Harry (to już raczej nieaktualne), najszybszy plemnik Karola. Niezłe ziółko i fiu bździu. Bogata kolekcja foczek na koncie. Jeśli nie latał akurat z fajfusem na zewnętrznej z okazji melanżu to z kolei latał śmigłowcem w Afganistanie, gdzie z maszynowej luśni pestkował do talibów, a wiadomo że za mundurem foczki sznurem. Ogólnie lowelas i imprezowicz, ale w końcu trafiła kosa na kamień, a mianowicie na Meghan. Aktorka ze słonecznej Kalifornii (rejestracje SKL). Już było wiadomo, że będą sęki. No bo jedna księżna już była, to na jarka druga? Elka jakoś przymknęła oko, mimo że jarzyna wnuczka była troszeczkę mahoniowa. Uznała, że najważniejsze aby się Heniek w końcu ustatkował, bo kiedyś przyniesie do pałacu jakieś choróbsko i się zadrapie na amen. Gorzej było z Kate, bo nie wyobrażała sobie żeby się dzielić lodówką z jakąś flądrą zza sadzawki. Doszło do zaślubin, a potem to już bieżączka. Media spekulowały czy księżne dały sobie po mordzie w kinie, na zakupach w drogerii czy przy grillu. Pismaki węszyły sensację, bo to się dobrze sprzedaje. Czas mijał i specjalnych zgrzytów nie było.

“Było słońce, to był maj,
Harry krzyczy, Meghan daj,
Meghan krzyczy, Harry bierz,
Słońce zaszło, Meghan też.”

Na świecie pojawił się Archie Mountbatten-Windsor, siódmy w kolejce do fuchy króla. Młodzi poszli w pieluchy i temat animozji umilkł. Nie na długo, bo pojawiły się niusy, że Meghan pakuje mandżur i spierdala do siebie, bo ma dosyć tego blichtru, za ciasnych koron i siedemnastowarstwowego papieru do dupy. Heńkiem to “fszczonsło”, gdyż już oczyma wyobraźni widział, jak wraca do czasów lotnictwa i będzie zmuszony sam sobie śmigłem kręcić. Udało się zagrożenie zatamować, ale tylko powierzchownie. Jakiś czas później gruchnęła informacja, że i Heniek ma dosyć picia herbaty, gry w krokieta czy jak ten się ten hokej na koniach nazywa, chodzenia na rauty, wizytowania zakładów pracy i tego całego syfu. Młodzi postanowili dokonać brexitu z pominięciem referendum w tej sprawie. Elka dostała takich palpitacji, że Karol już zaliczkował wieniec, ale wiadomo, że krew nie woda i trzeba się było z decyzją gówniarzy pogodzić. Oczywiście gdzieś z tyłu głowy Elka miała myśl, że jeszcze wrócą na kolanach i z płaczem.

Tymczasem oni zapakowali Arcziego w nosidło i z całym majdanem polecieli do juesej. Wynajęli jakieś dwudziestopokojowe mieszkanie i się delektowali żarciem z mikrofali. Żyć nie umierać. Aż do feralnego wywiadu u Ophry. Pojechali po babce, bratowej i całym dworze. Że chujnia ogólnie, bo się Elka zamartwiała co będzie jeśli dziecko się troszeczkę bardziej opalone urodzi. A w ogóle, że Kate się wpierdalała w sprawę ślubu Meghan (u tej się pojawiły myśli samobójcze) i Henryka, bo miała własną wizję dodatków do sukni dla druhen. Jedna chciała szpadel, a druga widły. Takie rozkminki z wyższych sfer. Teraz to już się nie mają po co pokazywać na lotnisku Londyn-Heathrow, bo nikt ich z płyty nie odbierze.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.