Ministerstwo Rozbrojenia Narodowego

REKLAMA

ministerstwo rozbrojenia narodowego

Zwyczajny obywatel kraju, który nie uczestniczył w wojnie od 1945 roku i w którym zlikwidowano obowiązkową służbę wojskową, o militariach wie niewiele. Nie wyłączając polityków. Nie znaczy to, że nie mamy w kraju fachowców. Z tym, że większość z nich została właśnie usunięta z wojska przez ministra, który w armii od dwóch lat wprowadza swoje porządki. Nie bez przyczyny wielu zawodowych żołnierzy twierdzi, że Antoni Macierewicz z MON zrobił Ministerstwo Rozbrojenia Narodowego.

Współczesna technika na usługach wojska jest na tyle zaawansowana, że opowiadanie o partyzanckich oddziałach, które zatrzymają wroga, można traktować wyłącznie w kategoriach idiotycznej fantazji. Ewentualny agresor, czyli jak chce sam Macierewicz – Rosja, będzie uzbrojony w najnowszą broń. Oddział partyzancki w lesie będzie mógł być odnaleziony i zidentyfikowany z odległości nawet kilkudziesięciu kilometrów, a następnie wyeliminowany z walki zdalnie kierowanymi rakietami. Naśladowanie partyzantów z okresu ostatniej wojny to zdecydowanie zły pomysł. To recepta na rzeź, a nie na zwycięstwo.

Wróg tu jest!

Wy jesteście powołani do największego zaszczytu, jaki może spotkać człowieka. Do przelewania krwi za Ojczyznę. Będziecie bronić Polski przed wrogiem zewnętrznym, jeśli na nas napadnie. I będziecie bronić Polski przed wrogiem wewnętrznym, który już jest! (Antoni Macierewicz)

Oddziały WOT, kiepsko wyszkolenie amatorzy ćwiczący raz w miesiącu, uzbrojeni fatalnie w przestarzały sprzęt wycofany z oddziałów liniowych, mają nas obronić przed doborowymi jednostkami rosyjskiego specnazu? Chyba nie wierzy w to nawet sam Macierewicz, który mówi na przysiędze oddziałów obrony terytorialnej, że wróg już tu jest i jest wróg wewnętrzny. Nie dziwi zatem, że zamówiona niegdyś przez MON ekspertyza mówiła o przydatności WOT do tłumienia antyrządowych rozruchów. Wówczas ministerstwo dementowało podejrzenia dziennikarzy. Teraz sam minister potwierdza, do czego chce użyć Obrony Terytorialnej.

Najlżejsze skojarzenia, które same się nasuwają, to porównanie do ZOMO z czasów PRL. Jeśli jeszcze zauważymy, że zgodnie z nowymi wytycznymi Ministerstwa Edukacji Narodowej należy tworzyć „na życzenie” rodziców i uczniów klasy tzw. mundurowe, a więc wstępnie przygotowujące do służby wojskowej w WOT, to mamy niewesoły obraz powstającego państwa totalitarnego. „Dobra” zmiana nie obroni suwerena w razie napaści z zewnątrz. Można się założyć, ze przywódcy znajdą się za granicą szybciej niż kilkadziesiąt lat temu ich protoplaści z tzw. Sanacji. Natomiast przygotowują sobie dziś jednostki wojskowe, które mają zetrzeć w proch ewentualny bunt suwerena, do którego musi dojść, gdy ta nowa sanacja zniszczy już kraj w każdym aspekcie.

Zdjęcie ilustrujące – Gazeta Wyborcza (Mirosław Maciąg/AG)

Ministerstwo Rozbrojenia Narodowego
5/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*