Murem za Banasiem

REKLAMA

Republika banasiowa

Nie istnieje człowiek, sprawa, zjawisko, a nawet żadna rzecz, dopóty, dopóki w sposób swoisty nie zostały nazwane. Władzą jest więc moc swoistego nazywania ludzi, spraw, zjawisk i rzeczy tak, aby te określenia przyjęły się powszechnie. Władza nazywa, co jest dobre, a co złe, co jest białe, a co czarne, co jest ładne, a co brzydkie, bohaterskie lub zdradzieckie; co służy ludowi i państwu, a co lud i państwo rujnuje; co jest po lewej ręce, a co po prawej, co jest z przodu, a co z tyłu. (Zbigniew Nienacki, Dagome Iudex)

Dziś mieliśmy dowód, że ta stara zasada opisana przez Nienackiego w jednej z powieści, to nie tylko literacka kreacja. Do dziś wszyscy wiedzieli, że pokój na godziny to inaczej po prostu burdel. Jak ktoś spędzał czas w pokoju na godziny, to znaczy, że poszedł na dziwki. Czasem pokoje na godziny byly domami publicznymi w sensie stricte, a czasem działalnością sutenerską, miejscem do którego prostytutki przyprowadzały klientów.

Dziś Marian Banaś nadał tym słowom nowe znaczenie. Pokazał prawdziwą władzę. Pokoje na godziny to są takie pokoje, gdzie zmęczony podróżny może sobie przerwę zrobić. Wykąpać się, przebrać, poleżeć chwilę. Zanim oczywiście ruszy w dalszą podróż. Nazwał burdel hotelem, a posłowie Prawa i Sprawiedliwości murem stanęli za swoim niedawnym kolegą, ktorego nawet niektórzy nazywali kryształowym. Tak oto zmienia się Rzeczpospolita. Burdel to hotel, krętacz jest kryształowy, niszczenie państwa prawa to przywracanie godności, a demolka w polityce zagranicznej to wstawanie z kolan. Symbolami państwa stają się aparatczycy PRL – sędzia stanu wojennego Kryże, prokurator Piotrowicz, a mianem zdrajców obdzielani są ci, którzy Polskę wyzwolili.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*