Siódma Rocznica Prawie Zamachu

REKLAMA

Napięcie przed siódmą rocznicą katastrofy w Smoleńsku rosło stopniowo od kilkunastu dni. Z konferencjami prasowymi mieliśmy okazję się już zapoznać i oczywiście niczego się nie dowiedzieliśmy. Wszystkie zapowiedzi były niezwykle obiecujące, ale kazały nam czekać do 10 kwietnia, co zatem zdarzy się tego dnia, poza tym, że obchody będą całodzienne i będą miały status święta państwowego? Kaczyński urządzi nam Cyrk Nerona? Znajdzie wreszcie winnych wyimaginowanego zamachu i rzuci ich na pożarcie lwom (czytaj: prokuratorom) Ziobry? Czy też będziemy mieli do czynienia z kolejnym nadętym balonem, który pękając, pierdnie jak stary domowy kocur prezesa?
Warto wyartykułować to głośno, że przez te siedem lat tworzenia legendy o najlepszym prezydencie i zamachu na niego, zawiniło wiele osób, nie tylko tę legendę aktywnie budując, ale także przez grzech zaniechania, przez gadanie głupot, przez niekonsekwencję i źle pojęte współczucie.

Charakterystyczne jest, że prawdziwy smutek i żałoba po śmierci tak wielu osób, zostały zawłaszczone przez politykę kościelno-prawicową, która wykorzystała tragedię do zaakcentowania swej woli zakotwiczenia Polski w dziewiętnastowiecznej przestrzeni sacrum martyrologiczno-mesjańskiego. Polska ma być ostoją kościoła przeszłości, który na oczach świata rozpada się dziś w dotychczasowej formie wstrząsanej skandalami pedofilskimi. Położenie akcentu na uhonorowanie prezydenta, który w oczach wielu uosabiał tę Polskę konserwatywną, homofobiczną, religijną i wycofaną było oczywistym zagarnięciem tej żałoby. Telewizje podchwyciły ten wątek w sposób bezrozumny i bezkrytyczny prawie w całości. W ten sposób stworzone zostało symulakrum żałoby, które wyparło i stłumiło możliwą do zaistnienia żałobę prawdziwą. (04.2010)

Niestety, zabrakło determinacji wśród polityków, a także wśród dziennikarzy, by niezwłocznie zakończyć te hucpę polityczną, ten taniec na jeszcze świeżych grobach pary prezydenckiej. Zamiast skupić się na prawdzie, uprawiano propagandę zgodną z ludową zasadą, że „o zmarłych tylko dobrze”.

Gwiazda komisji hazardowej – poseł lewicy Arłukowicz opowiadał o swoich wspaniałych przyjaciołach, posłach PiS, którzy zginęli. Myślący widz zadaje sobie pytanie. Kiedy pan Arłukowicz kłamie? Czy dziś, gdy mówi o wspaniałych przyjaciołach, z którymi tak wspaniale się rozumieli? A może kiedyś udawał tylko, że są to jego przeciwnicy polityczni. W każdym wypadku hipokryzja jest łagodnym określeniem. (04.2010)

Politycy Prawa i Sprawiedliwości w swoim zacietrzewieniu i kłamstwach byli cokolwiek bardziej naturalni prawie od początku. A już po dwóch latach przybrało to formę nie tylko politycznej nagonki na przeciwników, ale wygłaszanych wprost oskarżeń.

Tragedia, która zdarzyła się w Smoleńsku miała swoje konsekwencje w życiu politycznym Polski. Dotąd przeciwnicy PiS byli oskarżani „tylko” o zdradę interesów narodowych i chęć zaprzedania ojczyzny jakimś bliżej nieokreślonym siłom w Europie i uczynienia z Polaków niewolników, którzy w pocie czoła będą pracować za głodowe płace dla Niemców. Po 10 kwietnia 2010 do tych „lekkich” oskarżeń doszły jeszcze oskarżenia o zamordowanie prezydenta w wyniku spisku zawiązanego wraz z Putinem. (04.2012)

Nieuzasadniona pobłażliwość wobec łamania prawa przez polityków PiS podczas dwuletnich rządów IV RP, niechęć do konfrontacji z bredniami smoleńskimi zaowocowały już wkrótce w sposób fatalny i mający długoletnie konsekwencje.

Po trzech latach od katastrofy w Smoleńsku ponad 40% Polaków sądzi, że z katastrofą związane są jakieś tajemnice. Nie wszyscy sądzą, ze to był zamach, ale skłaniają się do podobnych hipotez. Ponad 30% uważa, że katastrofę wyjaśniono, a blisko 20% nie ma zdania. Spiskowa teoria związana ze Smoleńskiem się rozwija i przechodzi w kolejne – często wzajemnie sprzeczne – fazy, które jednak sugerują zawsze zamach na prezydenta Kaczyńskiego. Początkowo była to teoria mgły sztucznie rozpylonej przez Rosjan i celowe wprowadzanie w błąd pilotów przez rosyjskich kontrolerów. Wersja ta została zarzucona, gdy jasne stało się, że piloci na lotnisku bez ILS sami podejmują decyzje i cokolwiek mówili kontrolerzy, nie miało to większego znaczenia. Na dodatek samolot miał status polskiego „air force one” i obcy kontroler nie miał prawa rozkazywać dowódcy. Pojawiła się więc koncepcja rozpylonego przed lotniskiem helu, który pozbawił skrzydła nośności i spowodował nagłe opadnięcie samolotu. Te teorie wskazują na Rosjan jako sprawców zamachu. Od niedawna pojawiła się teoria wybuchu lub wybuchów wewnątrz samolotu, co umożliwia ewentualne sprawstwo także polskiej stronie. Wśród ostatnich rewelacji pojawiła się także ta, która wcześniej powtarzana była tylko przez miłośników teorii spiskowych w internecie. Antoni Macierewicz stwierdził, iż ma dowody, że przynajmniej trzy osoby przeżyły katastrofę. (04.2013)

Hulaj dusza, piekła nie ma. Skoro państwo nie reagowało na oskarżenia wyrażane wprost, skoro za obelgę „Komoruski zdrajca Polski” nic nie groziło, skoro nie groziło nic za obelgi pod adresem premiera, to eskalacja postępowała z roku na rok. Nie było słychać oficjalnego głosu komisji Millera, ale poronione i debilne teorie tzw. Zespołu Macierewicza. Gdy powołano tzw. Zespół Laska do prostowania oczywistych bredni, było już o kilka lat za późno. Piąta rocznica rozgrywana była tuż przed wyborami i pisowscy ideolodzy gotowi byli na każdy gebbelsowski trik. Polskimi specjalistami od kloacznych działań są dziwnym trafem bracia bliźniacy Karnowscy i ich łajdacka gadzinówka pod tytułem „W sieci”.

Szybko pojawiła się riposta, ale tylko nieoficjalna, to tysiące zwykłych ludzi w Polsce uznały, że czas na aktywne zwalczanie łajdackiej propagandy. Nie zrozumiały tego elity polityczne. Tusk awansował do polityki międzynarodowej, a jego następcy pogubili się. Nie rozumieli, ze toczy się walka na śmierć i życie. Nie mieli pojęcia, że te wybory nie będą zwykłą polityczną rozgrywką, że partia Kaczyńskiego rzuci na szalę wszystko. Zwycięstwo albo śmierć.

Pięknoduchom z Platformy wydawało się, że po – nawet przegranych wyborach – temperatura opadnie, że życie polityczne wróci do normy, że spory będą znów miały barwę polityczną. Tymczasem nic z tego. PiS to partia bolszewicka, gdy wygrywa, bierze wszystko. Partia Kaczyńskiego nie tylko zawłaszczyła Trybunał Konstytucyjny, nie tylko chce opanować sądownictwo, są to bowiem tylko środki prowadzące do celu. Oni chcą zawłaszczyć historię, móc napisać własna legendę założycielską w której nie będzie miejsca na Wałęsę, czy Kuronia. Będą tylko bohaterscy bracia bliźniacy. I zamach.
SKW dziś pokazuje film, rzekomo odnaleziony przez kontrwywiad z warszawskiego lotniska. Tylko ten film znany był już w 2010 roku. Widać na nim, ze to Błasik wita prezydenta na lotnisku, a nie dowódca samolotu. Gdy wówczas o tym mówiono, politycy PiS zaprzeczali. Dziś służba podległa Macierewiczowi zaorała sama siebie. Ale kogo to obchodzi. Ciemny pisowski lud uwierzy w każde objawienie, które zostanie mu przekazane. Nikogo nie obchodzi dziś, co myśli reszta. Już niedługo bowiem za zaprzeczanie zamachowi będzie się ponosiło karę jak za kłamstwo oświęcimskie. Kaczyńskiemu i jego akolitom potrzebna jest nośna idea, a jeśli nie jest ona zgodna z prawdą, to cóż… tym gorzej dla prawdy.

Dziś w Polsce żyją dwa kompletnie obce sobie narody, dwa społeczeństwa kultywujące wykluczające się idee. Dwa wrogie plemiona. Smutne to nie mniej od katastrofy.

PS. Cytaty pochodzą z kolejnych tekstów na moim blogu, w nawiasach podałem daty.

Siódma Rocznica Prawie Zamachu
8/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie