Strach

REKLAMA

Stara anegdota o Stalinie mówi, że Wielki Językoznawca zgubił kiedyś fajkę i kazał Berii przeprowadzić śledztwo, kto mu tę fajkę buchnął. Po godzinie woła Berię i każe mu zaprzestać śledztwa, bo fajka się znalazła. Na to Beria mówi: Nie mogę towarzyszu Stalin, już trzech się przyznało.
Pomijając anegdoty, wiadomo, że ustroje totalitarne zbudowane są na strachu i to nie tylko wśród przeciwników systemu, ale również wśród swoich. Często strach paraliżował funkcjonariuszy państwa na tyle, że nie potrafili podejmować decyzji z obawy przed złą oceną ich działań, zatem uniwersalnym narzędziem władzy był tak zwany dupochron w postaci polecenia z góry. Skoro się wykonuje rozkazy, to nie ponosi się odpowiedzialności, gdy coś pójdzie źle.

W tym kontekście całkiem inaczej można spojrzeć na niedawny przetarg dotyczący autobusów dla wojska. Wojsko potrzebuje autobusów, ministerstwo ogłasza przetarg. W przetargu bierze udział Autosan, który niedawno został włączony do przedsiębiorstw Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Miało to rzekomo uratować upadającą fabrykę przed plajtą i likwidacją. W ogłoszonym przez MON przetargu Autosan bierze udział, ale spóźnia się ze złożeniem oferty o 20 minut. Na dodatek może i ma prawo wnioskować o przywrócenie terminu, ale tego nie robi. Wygrywa MAN, który jest w tej sytuacji jedynym oferentem. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że najoczywistszym wytłumaczeniem jest korupcja. Ktoś dostał w łapę, aby schrzanić wystąpienie Autosana w przetargu. Czy tak było?

Niekoniecznie. W wyjaśnieniach po przetargu przedstawiciele Autosana komunikują, że kryteria przedmiotowego zamówienia premiowały dostawców posiadających w ofercie autobusy wysokopokładowe, których AUTOSAN obecnie nie produkuje. Czyli zaczyna to przypominać sytuację jak z anegdoty. Ktoś z MON wydał polecenie, aby Autosan przystąpił do przetargu. Autosan wystartował z pełną świadomością, że to kompletnie bez sensu. Strach spowodował, że główny i jedyny decydent w MON, bo rządzi tam niepodzielnie Macierewicz, nie dowiedział się albo nie przyjął tego do wiadomości, że potrzebnych autobusów firma zwyczajnie nie ma w ofercie i nie jest w stanie ich mieć. Przedstawiciele firmy z Sanoka wybrali zatem opcję spóźnienia oferty, mniej ich kompromitującą, bo wówczas ich oferta, kompletnie nie przystająca do warunków wcale nie została otwarta. Spóźnili się mniej lub bardziej celowo.
Wydaje się to dziwne? Witajcie w Polsce rządzonej przez PiS. Przypomnijmy, że strach przed zaalarmowaniem góry, spowodował iż o nawałnicach na Pomorzu premier Szydło dowiedziała się dopiero w poniedziałek.

Strach
36/4.9

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

14 Komentarze

  1. Poczciwy Autosan został włączony do Polskiej Grupy Zbrojeniowej więc w zarządzie i w Radzie Nadzorczej pojawili się „Misiewicze”. Miał wygrać przetarg, aby zdobyć kasę, albo po to, aby kasy nie wydawać w ogóle. Jeśli „obca” Firma wygra przetarg to trzeba będzie płacić (a nie ma kasy), albo unieważnić przetarg (niezręcznie).

  2. „Dyrektor sprzedaży spółki Autosan, zwolniony dyscyplinarnie z firmy po skandalu z przetargiem na autokary dla wojska, został zatrudniony w firmie we wrześniu zeszłego roku – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM.”
    A tymczasem jeszcze wczoraj wiceminister „Łgarz” Kownacki mówił,że pracownik był „związany z poprzednikami”.
    Kłamstwo ma krótkie kacze nóżki.

  3. Kogoś zawsze trzeba w takich przypadkach poświęcić. PRL przypomina nam, jak będzie. Mięsa brakuje? No to znaczy, że jest afera mięsna i kogoś trzeba skazać. Tak było i tak będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*