Towarzysz Isiewicz cz. IX

REKLAMA

AKT II
Spotkanie z wyborcami

 

U Isiewicza porządna gmina,
Partii komórka prężnie tam działa.
Za Peezelu była ruina,
Na szczęście teraz ludność zmądrzała.

Rośnie świadomość jednak w narodzie
I mądry Polak jest już przed szkodą:
Zgniłe miazmaty są na Zachodzie
Lecz zdrowej tkanki one nie zwiodą.

Co w tej Europie – o rany boskie!
Dojdą człowieka wieści czasami:
Rzekła Krowiacka do tej Piotrowskiej,
Że tam to lubią robić z kozami.

W Europie śwagier szparagi zbierał
I wszystko widział na własne oczy.
Lecz dostał 500,- , nie jeździ teraz,
W strachu, że gej go jakiś zaskoczy.

„A tam, kochana, jakieś dżendery;
Nie po bożemu, tylko chłop z chłopem.
By się roboty wzięły cholery!
Lać by zboczeńców chyba ukropem.

A znów Leśniewska – pani mnie trzyma –
Że to widziała, składa przysięgę,
Żółtego tamój spacer murzyna,
Z białom kobietom jak szedł za rękę.

Rządzi tam pedał lub feministka,
Z chłopów pasjami zaś robią baby!
Ja tam nie jestem jaka rasistka,
Ale niech rządzi normalny aby.

Ja tam nie jestem żadna rasistka,
Ale czy to jest, pani, przypadek,
Że jak już jaki jest komunista,
To żyd jest albo czarny ma zadek?

Masz pani zgniłość ichnią na dłoni:
Jakbyśmy teraz my wyglądali,
Gdyby nasz Prezes, czy Pan Antoni
Się z pedałami gdzieś zadawali?”

Na to Krowiackiej powie Piotrowska,
Bo rozumieją się niby w locie,
No i zaiste, ręka to boska,
Obie są bystre w każdym kłopocie:

„A to powiedzieć jest jeszcze mało,
To pewnie tamój z bogactwa tego,
Że w dupach jem się poprzewracało –
I tego właśnie lgną tak do złego.

Nie ma już, pani, bojaźni bożej,
Mówił już o tym nasz ksiądz dobrodziej.
Dlatego coraz na świecie gorzej,
Jak nie pedofil, to inny złodziej!

A kiedy Ojca nikt się nie boi,
Szacunku nie ma i posłuszeństwa,
To jeden z drugim musi nabroić,
No i wychodzą te bezeceństwa.

Jakieś islamy, jakieś jehowy…
To jeszcze nie jest najgorsze, ale
Dasz pani wiarę? Pełno jest takich,
Co to nie wierzą w Boga już wcale.

Nie ma bojaźni, powiadam pani.
Że kiedy ojce i słusznie spiorą –
Ach, nie ma kary boskiej na drani –
Te antykrysty dziecki zabiorą.

Niedobrze, jeśli za dużo piją,
Ale przynajmniej nie są ciotami.
Przecie kochają, skoro i biją?
Z polskimi walczyć chcą tradycjami!

Tam muzułmany są jak u siebie.
Tolerancyjni? To teraz macie!
Wszędzie zasieki i terroryści,
A krześcijany, jak w kalifacie.

One nie tylko kozy lubieją.
I białe panny też zbałamucą;
Jak kogo zarżną – się z tego śmieją,
Zgwałcą, zbrzuchacą – potem porzucą!

To u nas lepiej o wieki całe:
Prawie nie gwałcą na dyskotece.
Dziecko przynajmniej urodzi białe,
Kiedy pod płotem zadrą jej kiecę!”

Naraz Piotrowska mówić przestanie
I robić zacznie przymilne miny,
Z Krowiacką w rynku poczną dyganie,
Bo idzie były naczelnik gminy.

„Ach, no witamy, panie Romanie.
Jak tam ostatnio pana korzonki?
Czy to ustało już trochę rwanie
I jak choroba biednej małżonki?”

„A to dziękować. Lepiej. Dziękować.
Ostatnio jestem mniej jakoś chory,
Trzeba to zdrowie jakoś ratować,
Więc pojechałem do Bashobory.

Żonce też lepiej i mniej się skarży,
Babka szeptucha jej zamawiała.
Leczy szeptucha prawie bez marży,
W dodatku raka u mnie poznała.

„Był rak macicy, panie Romanie”
Tako szeptucha ona mi rzekła,
”Lecz nic się złego panu nie stanie,
Gdym moją aurą pana oblekła”

Muszę brać wlewnie ce-witaminę,
Nie pchać za bardzo się do lekarzy,
Za lewe ramię przerzucać kminek,
A nic tu złego się nie wydarzy.

A to jest wszystko przez te szczepionki –
Co w nich metali ciężkich wykryli!
Gwizdałbym teraz na me korzonki,
Gdyby rodzice mnie nie szczepili.

I jeszcze świństwa nam rozpylają
Chemitrajlsami u nieboskłonu.
Depopulację tu uprawiają:
Ma być Polaków dziesięć milionów.

Prawdziwy Polak wie, co Bóg woli,
Na co ciapatym by pozwalali?!
Wie to tym bardziej Polak Katolik:
Nie trza, by czarne się rozmnażali!

Efekt to spisku jest żydowskiego,
Niby, że w imię to demokracji,
Wybić patriotów, co do jednego.
Tak znieść nie mogą najmojszej racji.”

„Ach, to ciekawe, co pan powiada…
Żeby tak z nami? Tak z patriotami?
Wszędzie te spiski i straszna zdrada,
Człowiek aż nie wie tego czasami!”

„Bo drogie panie, Polak prawdziwy,
Ne może znowu być oszukany!
Dlatego obraz ma być uczciwy –
Z Torunia radia z żoną słuchamy.

A nie, że najpierw wszystko rozkradli,
Za bezcen obcym resztę się dało…
A pegieery przez nich upadli,
A komu, panie, to przeszkadzało?!

I znowu opchną wszystko Brukseli,
Niemcom ubeki wszystko rozdają,
Polskich nie słychać obywateli –
Tak nas w Europie teraz zdradzają!

Wszędzie oszustwo, moje kochane,
I prezydentów takich znajdziecie:
Przez wrogie siły tutaj nasłane –
Bo ten Kwaśniewski, to Goldszmit przecie.

I tan Wałęsa, co nas hamował,
Kiedy rozliczeń nastały czasy.
Że to jest Bolek, to jak do ściany;
A już w ogóle, że obrzezany!

A jak się dobry prezydent trafił,
Można by ująć, że tysiąclecia,
To Go dosięgły esbeckie mafie
I z samolotem na łeb był zleciał.

Dlatego serce z Partią i Rządem
I paniom także owo zalecam:
Niechże wypalą ożywczym prądem,
Zdrajcę, co ogień w Ojczyźnie wznieca!”

Chadza Isiewicz po straganikach
I nasłuchuje pana Romana.
Słucha też w mięsnym i na pomnikach,
Gdy na cmentarzu otwarta brama.

Słyszy głos ludu u mechanika;
W zakrystii, biurze oraz urzędzie.
On też sól ziemi – duma nie znika,
Wie, że ich serca nieraz zdobędzie.

A że społecznik jest zawołany,
By wykorzystać entuzjazm ludzi,
Gdy kiedyś mocniej był już pijany,
Nowym pomysłem zaczął się trudzić.

Doszedł do wniosku, że przecież warto
Zaprosić do się członka z ramienia.
Niech na mityngu przemawia hardo:
Taki entuzjazm jest do stracenia!

Więc z wyborcami zrobi spotkanie
Aby nie było już wątpliwości,
Jak winno biegnąć ich głosowanie
W Partii i Rządu słusznej jedności.

cdn. 🙂

 

 

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie