Ewolucja – coś poszło źle

REKLAMA

Marian Kowalski pojechał do rodaków mieszkających w Kanadzie i oznajmił, że nie wierzy w ewolucję. Gdyby bowiem ona działała, to jako genetycznie zaprogramowany miłośnik alkoholu miałby dwie wątroby, bo jego przodkowie chleją przynajmniej od półtora tysiąca lat. Wiadomo, że alkohol niszczy wątrobę. Nie tylko Marian Kowalski chciałby mieć dwie.

Postanowiłem zasięgnąć opinii fachowca. Fachowiec jest płci żeńskiej, co dla Mariana zapewne może stanowić problem. Ale mówi się trudno. Pani fachowiec kończyła studia jeszcze w czasach, gdy o teorii ewolucji uczono w szkole i na studiach, bo teraz to chyba już tylko na tajnych kompletach dla gorszego sortu. Dowiedziałem się, że z tą ewolucją to wcale nie jest tak różowo. Weźmy na przykład te dinozaury. Żyły sobie jak Misiewicz w MONie. A tu nagle pizgnęło, atmosfera przestała im sprzyjać i biedaki wylądowały jak Hofman na bruku. Tak się ładnie zapowiadało, miały być dominującym gatunkiem na Ziemi a tymczasem co? Zostały nam tylko bajeczki o Reptilianach.

Od słowa do słowa zrozumiałem, że matka natura jest troszkę ostrożna w wyposażaniu w nadmiarowe organy. Szczególnie te zwiększające bezkarność zachowań samobójczych. Zatem nie da nam drugiej wątroby, ani nawet jednej większej. Za to zmiany mogą pójść w drugą stronę. Już jeden z wielkich ojców Kościoła zauważył siusiając, że organy nieużywane ulegają atrofii. Marianie Kowalski i narodowcy! Uwaga trudne słowo. Atrofia. Inaczej mówiąc nieużywany organ się zmniejsza, a nawet zanika. Panie Kowalski, chyba nie będzie pan dyskutował z ojcami Kościoła?

Teraz drodzy czytelnicy spójrzcie na piękne zdjęcie Mariana Kowalskiego, które z wiernością detali zostało pstryknięte przez fotografa Wyborczej i powiedzcie, jaki organ w sposób wyraźny ulega atrofii u pana Mariana?

ilustracja: Kuba Atys / Agencja Gazeta

Ewolucja – coś poszło źle
8/5

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

2 Komentarze

Komentowanie jest wyłączone.