Gdzie prać brudy

REKLAMA

Pani premier pojechała do Brukseli na dywanik. Wróciła jako triumfator. Reżimowe media posunęły się nawet do twierdzenia, że narodził się nowy mąż stanu. Uważam, że pisiaki wypadły grubo poniżej swych możliwości, a naszych oczekiwań. Miało być tak:
Pani Szydło na wstępie zażądała, by salę obrad opuścili wszyscy, którzy nie są europosłami. „to wewnętrzna sprawa Unii, więc nie ma potrzeby, by ktokolwiek inny przebywał na tej sali”. Dziennikarze, akredytowani dyplomaci, nawet część tłumaczy pospiesznie wyszli. Wyszli nawet, korzystając z zamieszania niektórzy europosłowie, przykładowo niejaki Hoffman z kolegami (nieważne, z jakiego kraju).
Pani Szydło stwierdziła: „To wewnętrzna Polski, więc nie ma potrzeby, by ktokolwiek postronny, rozstrzygał nasze problemy. Od tego mamy polski rząd, na czele, którego stoję. Właśnie wychodzimy zająć się tą sprawą!” I wyszła. Za nią wszyscy Polacy. Ostatni wyszedł europoseł Olbrycht niosąc hasło „Ręce precz od Polski!”
Następnego dnia odbyło się posiedzenie obu izb polskiego parlamentu. Marszałek Kuchciński oświadczył – „Od tego mamy polski rząd, który właśnie zajmuje się tą sprawą w Pałacu Namiestnikowskim z Panem Prezydentem”. Posłowie dowcipkując udali się na miasto. Na końcu cichcem wyszli platformersi na ulubione ośmiorniczki.
Tymczasem Prezydent orzekł „Sprawa jest zbyt poważna, więc zajmie się nią osobiście Prezes”, po czym wziął dudy w miech, a Szydło pojechała do domu szydełkować.
Prezes się zamyślił.
Jeżeli domowe tarapaty przerastają domowników wzywa się pomocy z zewnątrz, w skrajnym wypadku boskiej. W nieszczęściu zależnie od rodzaju problemów wzywamy staż pożarną, hydraulika, księdza, pogotowie ratunkowe, zakład pogrzebowy. Możemy iść do adwokata, wnieść sprawę do sądu. Cywilizacja dała nam wiele narzędzi do rozwiązywania problemów. Im wcześniej skorzystamy z tych możliwości tym lepiej. Potem bywa za późno. Można o to spytać Asada.
Unia Europejska powstała dlatego, że wspólnie łatwiej jest rozwiązywać problemy. Wartość złotówki spada. Polski rząd nie może porozumieć się z Trybunałem Konstytucyjnym. Polskie media są tak tragicznej sytuacji, że wymagają całkowitej wymiany personelu i podstaw prawnych. Barometr gospodarczy, jakim jest GPW notuje ostre spadki – w perspektywie kryzys ekonomiczny. Na ulicach tłumy demonstrantów. Może warto poprosić starszych kolegów o konsultacje, posłuchać ich rad.
Nie dajmy sobie wmówić, że wszystko należy zamieś pod dywan, że mówienie o problemach to zdrada narodowa. Niech nas oświeca nas przykład Jarosława Kaczyńskiego, który nawet nieproszony jeździł do Kijowa, by pomóc przełamać impas legalnie wybranemu rządowi Janukowycza.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

6 Komentarze

  1. „Własne sprawy załatwiamy w domu. Nie mów nikomu, co się dzieje w domu. To są nasze sprawy.”
    Sprawcy przemocy domowej tak zawsze wmawiają swoim ofiarom, że nie wolno o tej przemocy nikomu z zewnątrz mówić.

  2. Gorol pisze „Reżimowe media posunęły się nawet do twierdzenia, że narodził się nowy mąż stanu”. Te media, z nową obsadą, są po prostu zafascynowane ideologią gender. Toż gołym okiem widać, że to BABA STANU a nie mąż. Jedynym, godnym u niej uwagi jest rodzaj broszki. Zaczynam się zastanawiać, czy ich nie liczyć. Myślę jednak, że ktoś bardziej przedsiębiorczy niż ja prowadzi już taką inwentaryzację i kiedyś opublikuje wyniki. Te broszki, przynajmniej niektóre, z lubością eksponowane, przypominają trochę medale noszone przez kołchozowe mistrzynie dojenia krów z czasów słusznie już u nas zapominanych.

  3. Wraca dziadek z wermachtu. Dorota Kania obrzuciła gównem Rysia Petru. W latach 84-84 był razem z rodzicami w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej. Nota bene polska cały czas uczestniczy w badaniach w tym ośrodku. Okazuje się, że masz 12 lat, twój ojciec pracuje czasowo w placówce naukowej w ZSRR, to jesteś wychowany przez GRU.
    Kolejny dzień, kolejny facepalm. Mam nadzieję, że Petru wytoczy jej proces i zlinczuje finansowo.

Komentowanie jest wyłączone.