Lewiatan i bug

REKLAMA

Lubimy horrory i thrillery. Lubimy bać się i wymyślać rozmaite potwory, które nam zagrażają. W Europie nasi przodkowie dawno temu bali się Lewiatana. Był uosobieniem szatana i miał pojawić się gdy skończy się rok 1000.

W średniowieczu znana była legenda o uwięzieniu w roku 317 Lewiatana w podziemiach Lateranu (ówczesnej siedziby papieży) przez papieża Sylwestra I. Pod koniec X wieku ludzie spodziewali się nadejścia nadzwyczajnych zdarzeń. Proroctwa Sybilli powiadały, że wraz z przełomem wieków potwór wydostanie się z więzienia i zniszczy ziemię oraz niebo. Przerażenie wzmagała zbieżność tych wizji z nowotestamentową Apokalipsą św. Jana. Znaku zapowiadającego katastrofę dopatrywano się również w osobie ówczesnego papieża, który uprawiał jakoby praktyki czarnoksięskie (w istocie wykształcony był w matematyce, mechanice i astronomii, budował zegary i instrumenty astronomiczne), a przy tym przybrał imię Sylwestra II. Budziło to podejrzenia, że jeden Sylwester uwięził smoka, a drugi go wypuści. Według legendy, gdy nastał nowy rok 1000, a spodziewana katastrofa nie nadeszła, lud ogarnęła euforia. Cieszono się i bawiono do następnego dnia. Zdarzenie to miało dać początek corocznym sylwestrowym zabawom. (Wikipedia)

Tysiąc lat później rolę szatana miała odegrać milenijna pluskwa (millenium bug), która miała uszkodzić systemy komputerowe, programy, a nawet dane.

W epoce pierwszych komputerów dla zaoszczędzenia pamięci (być może także z innych powodów) rok był zapisywany tylko dwiema ostatnimi cyframi, co nie pozwalało przechować informacji o stuleciu, np. rok 1901 był kodowany tak samo jak rok 2001: jako 01. W nowszych komputerach oraz nowszych wersjach programów nie zmieniano tego sposobu zapisu, głównie aby zapewnić kompatybilność ze starszymi wersjami. Powstało wiele modyfikacji dotychczasowego oprogramowania, dla przykładu korporacja Microsoft w wydawanym w tamtym okresie systemie operacyjnym Windows 98 umieściła w ustawieniach regionalnych odpowiednie opcje pozwalające na interpretację roku zapisanego dwucyfrowo. (Wikipedia)

Spodziewamy się końca świata, który ma nadjeść w spektakularny i widowiskowy sposób, a tymczasem nadchodzi koniec cywilizacji i nawet tego nie zauważamy. Neofaszyzm, rasizm, Trump w USA, Brexit i powolny rozpad Unii Europejskiej, w Polsce Kaczyński i jego banda. Cywilizacja ginie, stopniowo choć nieuchronnie. A my oglądamy na ekranie telewizora jakiś kolejny Indepedence day, Armageddon, czy inny hollywoodzki szajs.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.