Człowiek strzela

REKLAMA

Człowiek strzela

Człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi – mówi stare przysłowie. Zapewne powstało wtedy, gdy celność broni palnej byłą niewielka i skuteczność strzelca mierozna była miarą szczęścia. Ale to tylko dygresja. Rzecz dziś dotyczy innej sprawy. Jakiś czas temu rządzący w Polsce Kaczyński ze swoją partią postanowili uzbroić Straż Marszałkowską w broń palną. Wcześniej nie było takiej potrzeby. Szukałem na ten temat informacji i wygląda na to, że nawet w PRL Straż Marszałkowska z bronią nie chodziła. A przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Oczywiście na wyposażeniu tej formacji była broń, ale na wypadek jakichś nadzwyczajnych wydarzeń.

Teraz już straż marszałkowska chodzi z bronią na co dzień. Widać to na zdjęciu, które można był znaleźć w “Gazecie Wyborczej”, a którego fragment prezentuję w celach dowodowych. Straż Marszałkowska nie była też używana do zwalczania demonstrantów poza sejmem. Scena na zdjęciu pokazuje, że teraz już tak. Kilka dni temu media podały, że jeden ze strażników “czyszcząc broń, postrzelił się”. Warto ten fakt przeanalizować, bo albo to jest piramidalna głupota, albo piramidalne kłamstwo.

*

W naszym społeczeństwie od dość dawna nie ma obowiązkowej służby wojskowej, więc nie wszyscy wiedzą, jakie procedury obowiązują w związku z używaniem broni. Wyjaśnijmy to. Ani policjant, ani żołnierz nie chodzi sobie ot tak z naładowaną bronią. Nawet kryminalni pracujący po cywilnemu, choć mają łatwiejszy dostęp do broni i amunicji. Gdy żołnierz na przykład pełni wartę, jest uzbrojony i ma pełny magazynek amunicji. Wychodząc na wartę lub patrol pobiera broń, amunicję i w specjalnie do tego przygotowanym i oznaczonym miejscu ładuje broń. Po zakończonych czynnościach służbowych w tym samym miejscu odłącza się magazynek i sprawdza, czy jest pełny. Następnie odciąga się zamek i sprawdza, czy komora nabojowa jest pusta. Następnie oddaje się tzw. strzał kontrolny, by upewnić się ostatecznie, że broń nie jest naładowana.

W wojsku łamano rozmaite procedury, znam to doskonale. Ale nie zdarzyło mi się widzieć, żeby ktoś dopuścił do złamania tej procedury. Jeśli strażnik postrzelił się faktycznie przy czyszczeniu broni, oznacza to, że żadnych procedur się tam nie przestrzega. Marszałkowscy szeryfowie PiS kompletnie nie wiedzą jak się z bronią obchodzić, nie ma dowódców egzekwujących procedury i nie ma nawet podstawowych zasad bezpieczeństwa. Gorzej. Oznacza to, że straż chodzi z naładowaną bronią na co dzień i zawsze może kogoś postrzelić, czy to opozycje, czy to demonstrantów. Jeszcze gorszym wariantem jest to, że pracują tam ludzie niezrównoważeni, którym daje się swobodny dostęp do broni i amunicji. Człowiek strzela, a Pan Bóg kul nie nosi i nie odpowiada za to, co się stanie.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.