Efekt Streisand

REKLAMA

Efekt Streisand

Co to jest efekt Streisand? W 2003 roku słynna aktorka Barbra Streisand zasłynęła czymś, z czego chyba nie jest zadowolona. Znany fotograf umieścił na wystawie lotnicze zdjęcia wybrzeża Kalifornii. Chciał zwrócić uwagę na erozję klifu, często spowodowaną budowaniem wielkich rezydencji. Na jednym zdjęć znalazła się rezydencja aktorki. Zażądała ona od fotografa 50 milionów dolarów odszkodowania, za rzekome naruszenie jej prywatności. Informacja się szybko rozeszła. To już była epoka internetu. Zdjęcie w niekontrolowany sposób obejrzeć można było gdziekolwiek. A sama historia stała się bardzo głośna i nie przysporzyła aktorce sympatii.

Podobne efekty odnotowano w ciągu ostatnich kilkunastu lat tak wiele razy, że samo zjawisko – jako powtarzalne – zyskało nazwę “Efektu Streisand”. Odczuła go na własnej skórze Beyonce, która zapragnęła usunąć z internetu jedno z jej zdaniem niekorzystnych scenicznych zdjęć. Rezultat był całkiem odwrotny. W naszych polskich realiach również mieliśmy wielokrotnie okazję obserwować efekt Streisand wiele razy.

Na naszym podwórku

Przypomnijmy najgłośniejsze przypadki. Jedną z pierwszych ofiar tego efektu stał się Kamil Durczok i TVN. Gdy wyciekł film, na którym dziennikarz zachował się – delikatnie mówiąc – jak cham, stacja usiłowała zablokować film. Nie udało się. Zamiast zniknąć, film stał się dostępny prawie wszędzie. Całkiem niedawno organizacja Ordo Iuris wywalczyła w sądzie zakaz używania pewnego zwrotu. Dotyczyło to procesu z Martą Lempart. Prawnicy tej ultrakonserwatywnej organizacji liczyli na to, że wyeliminują pewien zwrot. Użyła go Marta Lempart mówiąc, że Ordo Iuris to religijna sekta opłacana przez Kreml. Zamiast wyciszenia sprawy prawnicy uzyskali efekt odwrotny. Przez wiele miesięcy nie było popularniejszej frazy w sieci od zwrotu “Ordo Iuris to religijna sekta opłacana przez Kreml”.

Nasz rząd, a dokładniej minister Zbigniew Ziobro ze swymi współpracownikami postanowił przebić to osiągnięcie. Podczas amerykańskich wyborów prezydenckich pisarz Jakub Żulczyk określił dość obcesowo prezydenta Dudę i jego wiedzę. Jednak nie stało się to jakimś hitem internetu. Aż do dziś. Prokuratura bowiem postanowiła oskarżyć pisarza o obrazę głowy państwa. I w ten sposób fraza Jakuba Żulczyka: “Andrzej Duda jest debilem” stała się najpopularniejsza w internecie. Ba! Ziobro pobił wszelkie rekordy, bowiem fraza przebiła się nie tylko w polskim internecie. Chęć postraszenia niepokornych dała efekt wodospadu. Wszystkie międzynarodowe media o tym napisały. Nawet w odległych i egzotycznych krajach jak Bangladesz.

Efekt Streisand

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

Komentowanie jest wyłączone.