Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka

REKLAMA

Pojawiły się nieoficjalne informacje o zwolnieniu Bartłomieja Misiewicza z Ministerstwa Obrony Narodowej. Misiewicz od początku, od pierwszej chwili, w której pojawił się u boku Antoniego Macierewicza, stając się jego cieniem, a czasami nawet krocząc przed nim, budził wiele emocji. Aptekarz bez wykształcenia zawodowego, wieczny student, imprezowicz, człowiek, który twierdził, że od dobrych dziesięciu lat współpracuje z obecnym Ministrem Obrony Narodowej. Absurdalność tego stwierdzenia wynika z faktu, że liczy on 27 lat, więc karierę lwa salonowego i politycznej hieny musiałby zacząć w wieku 17 lat. Obecnie student w szkole Ojca Rydzyka.

Misiewicz znany jest z nocnego najścia na placówkę kontrwywiadu NATO. Po tym dość szybko zaczął piąć się w górę. Najpierw jako pełnomocnik MON do spraw Centrum Eksperckiego  Kontrwywiadu NATO. Potem powołano go jako członka rady nadzorczej PGZ i członka rady nadzorczej przedsiębiorstwa Energa Ciepło Ostrołęka. Aby to było możliwe, specjalnie dla niego zmieniono zasady powoływania członków.

Od jego nazwiska zaczęło funkcjonować pojęcie #Misiewicze, określające tych, którzy pomimo braków odpowiednich kompetencji i wykształcenia, otrzymywali pracę w spółkach Skarbu Państwa i instytucjach publicznych. Ich jedyną kompetencją były powiazania z PiS.

Przed Misiewiczem salutowali żołnierze, oddając mu honory należne ministrowi. To on doprowadził do zwolnienia generała Waldemara Skrzypczaka za krytyczne słowa, odnoszące się do domagania się honorów wojskowych przez Misiewicza.

Misiewicz dość szybko stał się źródłem kpin ze strony Internautów, którzy czyhali wręcz na każdą jego wpadkę. Memy z Misiewiczem robią nadal zawrotną karierę.

Pod koniec stycznia Misiewicz pojawił się w jednej z białostockich dyskotek. Podjechał pod nią rządową limuzyną, w towarzystwie ochroniarza. Upojony alkoholem, pławiąc się w blasku własnej sławy i chwały, rozpoznawany przez imprezowiczów, proponował stanowiska rządowe i dość nieudolnie podrywał piękne studentki, które uciekały przed nim spłoszone niczym kury przed napierającym na nie kogutem.

To prawdopodobnie był ostatni występ Misiewicza jako pracownika MON. Ale nie lękajmy się… nie da on nam o sobie zapomnieć. Nie będzie to jego pierwsze zniknięcie. Odrodzi się zapewne niczym Feniks z popiołów i znajdzie się dla niego odpowiednie stanowisko, by znów mógł błyszczeć, śmieszyć i irytować.

Aktualizacja… Misiewicz nie dał za sobą zatęsknić. MON zdementowało pogłoski o zwolnieniu Misiewicza. O czym poinformował również zszokowany Minister Obrony Narodowej. Co więcej – Prokuratura ma zająć się kalumniami, które w ostatnich dniach uderzały w rzecznika MON. Misiek jest jednak niezatapialny. Titanikiem na polskiej scenie politycznej jednak nie będzie… Nie tym razem.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

2 Komentarze

  1. Misiek jest skonczony. Ta historia bedzie miala ciag dalszy.
    Opozycja, chociaz niemrawa i watla, nie popusci tym razem.
    Genee sie wydostala na wolnosc, mleko sie rozlalo, i nic juz nie jest w stanie zachamowac totalnego wizerunkowego nieszczescia dla PiSu.
    Wreszcie spadna w czelusc i otchlan nicosci.
    Takiego totalnego fuck-up nie przezyla zadna partia w historii

  2. Ta banda pedofili i pedalow stoi na bardzo krotkich nogach. Tego nie da sie utrzymac na dlugo. Co krok to totalna ‚wtopa’.Tego parszywego wizerunku juz nie nareperuja, bez wzgledu na to ile koscielnych pedofili bedzie ich popierac.

Komentowanie jest wyłączone.