Nowy wał

REKLAMA

 

Nie macie kochani wrażenia, że wypadki poczynają ostatnio toczyć się z rosnącą dynamiką kuli śniegowej? A tempo wypadków narasta wraz z coraz gorzej ukrywaną paniką niemiłościwie panującej nam parszywej zmiany?
Jeszcze rok temu wydawało się, że szybciej już być nie może: co tydzień nowa afera, niegodziwość, świństwo.
W porównaniu do tego, co widzimy obecnie – i tak iście ślimacze to było tempo!
Rządzący posuwają się tak daleko, że zgodnie z życzeniem ich pana i władcy palą właśnie za sobą wszystkie mosty, które umożliwiały jeszcze jako takie powroty w krąg ludzi cywilizowanych – ze wstydem, sromotą, ale zawsze.

Zabawnie w tej chwili wygląda niegdysiejsza kariera słowa „leming”: oto stado przerażonych świnek (bynajmniej nie morskich) toczy się coraz bardziej panicznym truchtem tam, gdzie im ich dysponent wskaże.
Co do niektórej, bystrzejszej (a o to niełatwo) zaczyna docierać, że tam na końcu to nie tylko koniec forsy i stanowisk, ale… ojejku, jejku… i pierdel nawet być może?
Stąd coraz bardziej olśniewające fikołki, szusy i podrygi trzódki; która do tej pory nauczona była tylko stawać słupka.
Po tych latach pełnych ich aroganckiej buty, prostackiego kłamstwa, niepohamowanego nepotyzmu i nieskrywanego złodziejstwa byłoby to nawet dość zabawne widowisko, gdyby po drodze swymi raciczkami nie tratowali resztek tego, czego jeszcze z kraju nie udało im się zeżreć, lubo też otoczyć górkami łajna.
A w takim strachu stadko, przepychając się, jeszcze sporo niewinnych ludzi stratować może, niestety.
Ale cóż, c’est la vie! Skoro nie możemy nic na to poradzić, przynajmniej cieszmy się z widowiska robionego o tyleż z rozmachem, co nie pozbawionego piętrzących się lawinowo efektów tragikomicznych.
Na początek niech zatem uszy otoczy nam swym miodem słodka dumka śpiewana tęsknie przez Suskiego, wbijającego pustawe oczka w dal w poszukiwaniu… No, domyślacie się czego:

 

Pani kurator

 

W pewnej krainie (nazwy nie pomnę)
Dorwał się władzy karzeł złośliwy.
Nie było państwo to znów ogromne,
Lecz on ambitny w sposób dotkliwy.

I taką był on osobliwością,
Że ta złośliwość bez interesu
Równać się mogła tylko z mściwością –
Obie dopchnęły go do sukcesu.

A że miał głównie do zemsty żądze,
Kiedy się tylko ujrzał w koronie:
„Już ja was teraz wszystkich urządzę!
Pożałujecie, żem ja na tronie!”

Jako wymyślił, tako też robił,
Z podziwu godną uporczywością;
Państwo na modłę swoją przerobił
Swym intryganctwem i przebiegłością.

Kłamstwo w najszczerszą prawdę zamienił,
Złodziej się chwalił swoją hojnością,
Dureń się mędrcem u niego mienił,
Nikczemnik – pierwszą osobistością.

Prawo zastąpił rychło bezprawiem,
Naukę głupotą i zabobonem,
Współczucie złością, szczując wciąż gawiedź;
Dał za lenistwo zasiłki słone.

Po czym chichotał w dzikiej radości,
Przed ludem troskę wielką udając,
Ile to napsuł ze złośliwości –
Wprost się zataczał cicho chichrając.

Gdy zatem baba z ciasnym umysłem,
Co sama sobie się chytra zdaje,
Ze średniowiecznie świeżym pomysłem
Pcha innym w gacie swe obyczaje;

Darząc tak szczodrze swą nienawiścią
Słabszych, zaszczutych i ohydzonych;
Tam się kierując własną korzyścią,
Gdzie nie żal babie dzieci krzywdzonych;

Z wiedzą, co krzepko czerpie swe złoże
Z ploty maglowej i horoskopu;
Z taktem subtelnym, iż go założę
Z cepem na gumnie prostemu chłopu;

Z prostym konceptem na rzeczywistość,
Wprost zaczerpniętym obok z parafii,
I z intelektem lekkim w przejrzystość,
Że latać niczym słoń on potrafi;

Gdy taka baba władzy ma parcie,
We mdłym rozumku brak zahamowań,
I tłuc o stołek umie zażarcie –
Kariera przed nią stoi gotowa!

Jaki powierzy państwo jej stołek?
Gdzie szkód narobi ponad szacunek?
Gdzie krwi napsuje tępawy kołek,
Zniszczy i grubo nad obstalunek?

Powierzmy dzieci jej wykształcenie!
To się spodoba władcy – tak chore;
Takie perwersje w tym państwie w cenie,
Niech będzie babsko to… kuratorem!

Wytężcie uszy… czy to słyszycie?
Na progu słuchu barwa znikoma…
Lecz jeśli dobrze słuch wytężycie:
Tak… bez wątpienia… to chichot gnoma!

No proszę! Nie tylko maluje, ale i na bałałajce zagra! Człowiek renesansu, choć, mówiąc szeptem – Bogu dzięki nie do końca rozumie tekst. Stąd zapewne to szczere wykonanie. Brawa!!!

I specjalnie dla państwa numer następny. Za chwilę odezwą się gromy bębnione na stalowej blasze, oślepią nas błyskawice reflektorów, zagwiżdże ponure wietrzysko turbiny wiatrowej (o ile dyrekcja teatrzyku dała radę zapłacić Tuskowi podwyższony rachunek za prąd) – krótko mówiąc – nie było tu takiego jubla od ostatniego wystawienia „Hamleta”, tyle, że to było po portugalsku i braillem, zatem nasz dzisiejszy numer przebija nawet i tamten.
Oto horror śpiewany przez płatników rachunków gazowych, pod tytułem:

Mafia uskrzydlona, czyli Pegasus

 

Legitymacji już nie macie,
Władzę trzymacie w sposób miński;
Lecz z demokracją nie wygracie –
Całuj psa w nos, Kamiński!

Choć każdą podłość uczynicie
I w smak wam podstęp każdy świński,
Polaków do cna nie zgnoicie –
Całuj psa w nos, Kamiński!

Esbecją gęby wytarliście,
Przez lata szczując tłum kretyński;
Metody jej stosowaliście –
Całuj psa w noc, Kamiński!

Pierdla cię widmo nie zachęca?!
Nie uratuje już Kaczyński,
Chociaż chciał wojska na ulicach –
Całuj psa w nos, Kamiński!

Za to, żeś podsłuchiwał, gnoił,
Zwykła w historii nędza twa:
Tyran ma zawsze w służbie gnoi –
Całuj Kamiński teraz psa!

Brrrr! Prawda, że rzeczywistość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania? Ciekawe, czy wódz ma na koniec jakiś bunkier na podorędziu…
O czym to ja… Ach tak, zagadka! A oto i ona: o jaką to popularną (niegdyś) platformę do gier chodzi?

Ktoś odgadł? Nie?!
Żarcik… Wiadomo, każdy odgadł. Skąd zatem nabrać nagród?
Już wiem! Wszyscy dostaniecie po tarczy! Albo dwóch! Albo trzech! I Wyrównanie! I dodatek! I gratyfikację! I dwie złotówki za każdą złotówkę!
Tylko się z Glapą skontaktujemy i już, już…

A póki co podziwiajcie:

 

Nowy wał

 

Przeciw kryzysom tarcze,
Z lancy grot stabilności,
Haubice gospodarcze
I proca przedsiębiorczości.

Power Point aż się grzeje,
Z wysiłku pocą tabelki,
Drewnem pajacyk pieje;
Na okularkach kropelki.

Śmierdzi tanim PR-em,
Plakatem tandeci się ściema,
Sztuczki jaskrawe nad miarę –
Odpust dla suwerena.

Zarazą śmierci masowe,
Nazajutrz zapominane…
Inflacji widmo głodowe
Znów realnością owiane.

Kraj cały na podsłuchu,
Ciemniak nas lękiem zaraża;
Nim pały znów będą w ruchu –
Kto jego władzy zagraża?

Wojna narasta pod progiem,
Zaś Polski łaskawe pany
Kłótliwi – bo każdy im wrogiem –
Jak menel delirium pijany.

W mózgach znów średniowiecze,
A jeśli co kogo boli,
Relikwie kurator zaleci
Świętego Andrzeja Boboli.

A przekaziory znów mielą,
Włochatym kłamstwem niesione:
„Tamci kradli! Ci dzielą!” –
Wymioty upaństwowione.

Armię spustoszył wariat,
Zaś sądy zawistne zero;
Znów wrogi jest komisariat,
Sejm stoi sprzedajną ścierą.

Czczy moraliści swą zgrają,
Gdy tak bezwstydnie upadli
Sami nie pamiętają
Ile już dotąd nakradli.

W mękach umiera kobieta,
Bo te posępne łajdaki
Katonów zgrywają teraz,
Dla nędzy swej niepoznaki.

W trwodze od grzechów nadzy,
Pot rosi bezsenne czoła:
Strach przed utratą władzy
Jak młyńskie u szyj ich koła.

Chlewnia w panice kwiczy!
Myślicie, że nadto straszę?
Czy życie się jeszcze liczy?
No pewnie! Ale nie nasze…

Już nam „ład” zbudowali,
Na łgarstwie, szczuciu, złodziejstwie;
Czegoście się spodziewali?
Coście oparli na chciejstwie?!

Czegoście się spodziewali?
Nie cudów wszak, moi złoci?
Do władzy się przecież dorwali
Złodzieje bez zasad, nepoci.

Miernoty, co nie groziły
Choć cieniem prezesowi;
A duszę i twarz oddały,
By się kradzionym obłowić.

Czegoście, ludzie, czekali,
Gdy rządzą prezesa atrapy?!
Wiadomo, że to się zawali,
Czego choć dotkną ich łapy!

Kiedy toniemy w bezładzie,
A państwo na oczach się wali –
Jak teraz w Nowym wam Ładzie?
NA KOGOŚCIE GŁOSOWALI?!

Smoleńsk wam wyżarł mózgi?
Łapówki wyborcze kupiły?
Zdziwieni, że w tyłek są rózgi
I czemu ten ład tak niemiły?

Cały kraj oddaliśmy
Dla zemsty starca mściwego.
Dla bzdury roztrwoniliśmy
Pokoleń wysiłek. DLACZEGO?!

Władzę daliśmy, gdy chcieli,
Propagandę żrąc chwacko –
Bo kruchtą obłudnie wonieli –
Ludziom z naturą łajdacką.

A to jest nauczka na przyszłość,
Spłacimy ją wszyscy zarówno:
Na kłamstwie i nienawiści
Zbuduje się tylko gówno.

4.7/5 - (6 votes)
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.