Pod presją

REKLAMA

Pod presją

Jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał brytyjskiego serialu Rok za rokiem, to teraz właśnie pod presją przymusowej izolacji warto go obejrzeć. Po raz kolejny rzeczywistość dogoniła fantastykę. Ten serial to kronika upadku demokracji, praworządności i porządku cywilizacyjnego. Wystarczy powiedzieć, że już na początku serialu Trump wygrywa drugą kadencję. Wpływy Rosji na Ukrainie wzrastają, a Europa po brexicie nie radzi sobie wystarczająco dobrze. Podobnie jak i Wielka Brytania. Do głosu w Europie i na świecie dochodzą ekstremiści – zarówno lewicowi, jak i prawicowi. Akcent położony jest na Wielkiej Brytanii, ale zewnętrzne wydarzenia są pokazane dostatecznie sugestywnie. Serial opowiada o świecie, w którym ludzie mówią, że polityka ich nie obchodzi. I za to płacą wysoką cenę.

Widzimy ludzi, którzy borykają się z codziennymi problemami. Nie chcą się zajmować polityką, bo mają dość własnych osobistych zmartwień, często z ledwością udaje im się utrzymać na powierzchni. Czasy są niespokojne, ale w końcu bywały gorsze rzeczy w historii. Tymczasem politycy uznają, że sytuacja uprawnia ich do poszerzenia obszaru własnej władzy. I tak powoli obywatele przekonują się, że odbiera im się coraz więcej praw i wolności. Pewnego dnia okazuje się, że niektóre dzielnice zostały uznane za czerwone strefy i ogrodzone drutami kolczastymi. Obowiązuje godzina policyjna i nikogo to nie obchodzi, że właśnie ktoś nie zdążył z pracy do domu. Ludzie są zamykani bezprawnie w obozach, w których brakuje żywności i opieki medycznej, ale otoczone są urządzeniami zagłuszającymi sygnały telefoniczne.

Dziś żyjemy pod presją rzeczywistości, która aż za bardzo zbliża się do serialowej fabuły. Premier z ministrami zachowują się jak osoby z ADHD, które kompulsywnie co trzy dni wychodzą, by oznajmić nam kolejne ograniczenia, którymi będziemy podlegać i kolejne kary, które władza będzie na nas nakładać. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie negował konieczności izolacji. Jednak policja ściga ludzi idących na spacer, jadących na rowerze, zaś rząd mówi, że nawet mąż z żoną na ulicy mają zachować dystans dwóch metrów, a jednocześnie dopuszcza przebywanie 50 osób w jednym kościele. Minister zabrania aktywności fizycznej i sugeruje, że indywidualne ćwiczenia sportowe będą karane, zamyka się nie tylko parki, ale także cmentarze i lasy. Do tych lasów jednak wpuszcza się myśliwych tak, jakby potrzeba zabijania zwierząt była jedną z najważniejszych potrzeb życiowych.

Brakuje podstawowego wyposażenia w szpitalach. Już 17% personelu medycznego to osoby zakażone. W służbach odpowiedzialnych panuje totalny bałagan, osoby poddane kwarantannie nie mogą się doprosić podstawowej pomocy, jeśli nie maja w tym samym mieście bliskiej rodziny. A rząd – można sobie wyobrazić – zastanawia się, jakie jeszcze wprowadzić restrykcje, by bardziej dokuczyć obywatelom. A na dodatek zasadniczym zmartwieniem władzy jest przeprowadzenie wyborów, aby przy władzy mogła dłużej pozostać. Obywatele są pod presją coraz głupszej i coraz bardziej egoistycznej władzy, więc niech się nie zdziwią, jak już wkrótce na wyjście do sklepu trzeba będzie mieć przepustkę, zaś władza zażąda prawa powszechnej inwigilacji i odebrania nam resztek praw ludzkich.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.