Trójkąt bermudzki

REKLAMA

中华人民共和国, czyli:

Zhōnghuá Rénmín Gònghéguó, czyli:

Chińska Republika Ludowa, kierowana zbiorową mądrością mas, pijących szampana Przedstawicielskimi Usty Pierwszego Sekretarza Komunistycznej Partii Chin, Tego, Który – Oby Żył Wiecznie, Czcigodnego Xi Jinpinga,
w geście solidarności z wielkim Narodem polskim wysyła oprócz koronawirusa także swój rewolucyjnie przejrzysty i profesjonalny:

國家大劇院 – Guójiā dà dài jùyuàn – Teatr Narodowy w Pekinie,
który z charyzmatyczną, rewolucyjną czujnością wobec możliwych błędów, ucieczek i braku samokrytyki wykona dla Towarzyszy z bratniej prawej i sprawiedliwej Partii niniejsze śpiewogry:

 

ŚPIEWOGRA XV
pt. „Refleks pani Marszałek”

Występują:

pani marszałek – (M)
posłowie opozycyjni – (PO)
posłowie ideologicznie słuszni – (PIS)

Miejsce akcji: sala obrad Sejmu, tablety, łącza elektroniczne, kwarantanna

Czas akcji: obrady sejmu, zwyczajowa 4.30 rano

(M): Głosujemy teraz poprawkę wnoszącą do ustawy o tarczy antykryzysowej kosmetyczną zmianę. Paragraf czternasty, podpunkt B, otrzymuje brzmienie: w razie rozciągnięcia kwarantanny na więcej, niż jedną dziesiątą uprawnionych do głosowania, głosowanie na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej odbędzie się za pomocą pilotów do telewizorów, a głosy zostaną zliczone przez powołaną do tego Telewizyjną Radę Liczenia Głosów. Kto z pań posłanek i panów posłów jest za proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk. Tak, w tabletach też…

(PO): Skandal! Hańba! U mnie nie działa!!!

(M): Kto jest przeciw? Nie widzę. Kto się wstrzymał? Nie widzę. Stwierdzam, że poprawka przeszła bezwzględną większością głosów.

(PO): To jest oszustwo!

(PIS): Zamknąć tam lewackie mordy!

(M): Proszę nie uchybiać powadze Sejmu! To nie jest oszustwo, zamknąć lewackie mordy! Teraz głosujemy poprawkę do paragrafu dwudziestego czwartego, punkt trzeci, podpunkt C, w brzmieniu: w razie wprowadzenia stanu wyjątkowego na terenie Rzeczpospolitej Polskiej Marszałkiem Senatu zostaje kot wskazany przez szefa największej partii rządzącej. Kto z pań i panów […]

KURTYNA

 

ŚPIEWOGRA XVI
pt. „Ład i praworządność ludowej demokracji”

 

Śpiewacy Chińskiej Opery Narodowej, odziani w krakowskie stroje ludowe, na których zamiast pawiego pióra na rogatywce bujają się długopisy na cześć największego obecnie żyjącego Syna Ziemi Krakowskiej, melorecytują państwowotwórcze myśli, będące historycznymi kamieniami milowymi w budowaniu państw opartych na ładzie, porządku, posłuszeństwie i mądrym wodzu.

To prezent dla Prezesa wszystkich prezesów, aby poczuł natchnienie płynące z historycznych nauk od tych, którzy też budowali państwa silne i niewstające z kolan:

Ua, ua, ua… pooooowiedzieli… ua, ua, ua… prowadź nas w mądrości chiński smoku i ty, lajkoniku… uaaa, uaaa… powiedzieli towarzysze:

„G.:

Absolutnym prawem państwa jest nadzorowanie kształtowania się opinii publicznej.

Tysiąckrotne powtórzone kłamstwo staje się prawdą.

Jeśli zdobędziemy władzę, nie oddamy jej już nigdy, chyba że zostaniemy wyniesieni z naszych gabinetów jako trupy.

Tym, co napędza ruch polityczny, nie jest wiedza a wiara. Jezus nie przedstawiał dowodów w kazaniu na górze, oczywiste prawdy nie wymagają dowodów.

H.:

Jakże nędzne są myśli ludzi małych.

Dobre kłamstwo jest jak magiczne zaklęcie.

Jesteśmy socjalistami, jesteśmy wrogami obecnego systemu kapitalistycznego, który wykorzystuje ekonomicznie słabszych, z jego niesprawiedliwymi płacami, z niesprawiedliwą oceną osoby ludzkiej według jej zamożności, a nie według odpowiedzialności i rzeczywistych dokonań. Jesteśmy zdeterminowani, aby zniszczyć ten system za wszelką cenę.

Jeśli dojdziemy kiedyś do władzy, to utrzymamy ją z pomocą Bożą. Nie damy już jej sobie odebrać.

Mnie nie interesuje prawo, mnie interesuje sprawiedliwość.

Nie ma nic piękniejszego od wychowania sobie młodego stworzenia: dziewczyna w wieku osiemnastu, dwudziestu lat jest miękka jak wosk. Mężczyzna musi mieć możliwość, aby na każdej dziewczynie odcisnąć swoją pieczęć. Kobieta chce tego samego!

Pakt jest tak długo ważny, jak długo służy celowi.

Po fakcie człowiek żałuje tylko, że był za dobry.

Przede wszystkim nie chcę niczego od Zachodu – niczego dzisiaj i niczego jutro (…)

Zwycięzcy nikt nie będzie się pytał, czy mówił prawdę.

Najpiękniejszym dniem mego życia będzie dzień, w którym wycofam się z życia politycznego i pozostawię za sobą wszystkie troski, plagi i kłopoty.

G.:

Tolerancja to słabość.

S.:

Kadry decydują o wszystkim!

Największym szczęściem jest określić wroga, przygotować wszystko, zemścić się, a potem pójść spać.

Nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia.

Nie wierzę nikomu. Nie wierzę nawet sobie samemu.

Pojednanie istnieje tylko na cmentarzach.

Szczery dyplomata jest jak sucha woda albo drewniane żelazo.

Wdzięczność to cecha psów.

Wolę, gdy ludzie popierają mnie ze strachu niż z przekonania. Przekonania są zmienne, strach zawsze jest ten sam.

Wrogiem ludu jest nie tylko ten, kto szkodzi, ale i ten, kto wątpi w słuszność linii partyjnej. Takich jest wśród nas jeszcze wielu, a my musimy zrobić z nimi porządek.

Żeby wygrać bitwę, potrzeba setek tysięcy żołnierzy, ale żeby zwycięstwo poszło na marne, wystarczy kilku szpiegów.

Życie stało się lepsze, towarzysze, życie stało się weselsze. A gdy życie jest wesołe, to i praca idzie dobrze.

L.:

Niezbędna jest bezzwłoczna nacjonalizacja banków i instytucji ubezpieczeniowych, jak również ważniejszych gałęzi przemysłu.

Nasz kodeks moralny jest absolutnie nowy. (…) nam wszystko wolno, ponieważ jako pierwsi na świecie wyciągamy miecz nie w celu zniewolenia, lecz w imię wolności i wyzwolenia spod ucisku.

Rozwija się przy tym i u nas jak we wszystkich innych krajach, reklama przedwyborcza, absolutnie nieprzebierająca w środkach.

Jeśli nasza partia nie poczyni kroków, by temu przeszkodzić, rozłam może nastąpić niespodziewanie.

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.

Każda kucharka powinna nauczyć się rządzić państwem.

Każdy kompromis jest zgniły.

Strzec tradycji – nie znaczy to bynajmniej ograniczać się tradycją.

Wolność to właściwie rozumiana konieczność.

Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza.

M.:

Dla osiągnięcia celu politycznego można poświęcić w ofierze połowę ludzkości.

Im więcej książek ktoś przeczyta, tym jest głupszy (…) Można trochę czytać – ale gdy ktoś czyta za dużo – to go niszczy, dosłownie rujnuje.

Konieczna jest polityka utrzymywania ludzi w stanie głupoty.

Nie ma budowania bez burzenia.

Powiadam: nie bójmy się wprowadzać słusznego oportunizmu, dogłębnie i do końca.

Ponieważ władza jest w moich rękach, to ja wystawiam ludziom oceny.”

O wielki Prezesie, oby Ci ręka nie zadrżała przed wrogiem we wprowadzaniu ładu, porządku i mądrości wypracowanej przez pokolenia! Obyś nie zawahał się przed koniecznymi stratami na drodze do szczęścia ludzkości!

KURTYNA

 

Aby uśmierzyć te patriotyczne emocje, po wystrzeleniu fajerwerków i zdezynfekowaniu długopisów roztworem spirytusu, proponujemy następny z serii rebus, za którym kryje się kolejna – pardon – diva polskiej polityki:

 

 

 

Dla przenikliwych jak zwykle nagrody. Model willi zamieszkiwanej niegdyś przez marszałka Karczewskiego w skali 1:46, zatopiony w węgierskim krysztale i wysadzany kryształkami Swarovskiego, udatnie imitującymi sztuczne łzy.
Odbiór nagrody? Prosimy dzwonić do sekretariatu Fabryki Polskich Samochodów Elektrycznych, tam prosić sekretarkę prezesa, ktoś nim na pewno wtedy będzie.
Nagrody dowiezie elektryzująco i z pieśnią na ustach lider wstrząsającego artyzmem zespołu Bayer Full, maestro Sławomir Świerzawski – i, niespodzianka: samochód będzie prowadzony przez znanego aktora o koliłódzkiej urodzie, Jarosława Jakimowicza, który rozda swoje figurki wytoczone z wazeliny wraz z autografami.
Uwaga, śpieszcie się, liczba nagród ograniczona!

A teraz clou programu, czyli ballada ściskająca serce bezbrzeżnym żalem, pt.:

 

 

Trójkąt Bermudzki

 

Od paru lat już straszne zjawisko:
Znikają ludzie, świetni fachowcy.
Przy szczytach władzy byli tak blisko,
A nikt nie szuka, nawet głów łowcy.

Okropna zmowa i spisek jakiś.
Znikają sobie – a brak paniki.
W nosie jak widać mają te braki
Policja, wojsko, inne czynniki.

Ni listów gończych ani Itaki;
Przerażający Trójkąt Bermudzki!
Nie ma w gazetach, milczą pismaki,
Że tak trwonimy materiał ludzki.

Nic w telewizji! Zmowa milczenia…
A rozmiar straty trudno ocenić.
Kto kryje problem?! Zbawia znaczenia?!
Byli to ludzie niezastąpieni!

Choćby ta pani – trudno przeoczyć,
Bo wszak lubiła chodzić w czerwonym;
Pełno jej było, gdzie rzucić oczy,
Niektóry nawet był pogryziony!

Prawie z lodówki wyskakiwała,
Krasząc kampanię swemi zalety,
W mediach jej postać się przelewała;
I nagle: „Pufff!” – nie ma kobiety!

Może to UFO? Może porwania?
Gdzie są alarmy, że zagrożenie?
Sam kwiat narodu tak do oddania?
Sama śmietana tak na stracenie?

Wielcy liderzy ją doceniają.
Rośnie mąż stanu, premier Beata,
Macron i Merkel wprost z ust spijają:
Co oznajmiła – ważne dla świata.

Pasmo sukcesów za jej plecami.
Jej premierostwo – na pomnik temat.
Dopiero co ją czcili kwiatami.
Bum! – jeden wieczór i baby nie ma!

Inna nadobna znowu niewiasta…
Tejże usługi tak były w cenie;
Mądra, uczciwa, widać, że z miasta,
Bo bez zarzutu ma uzębienie.

Szkoły reformą chciała ratować.
Budzą zdumienie do dziś jej dzieła;
Świerzbi rodziców, by podziękować,
Ale się nie da. Ta też zniknęła!

Czas przecież leci, nie ma co czekać,
Kraj doświadczany od tylu laty:
Może by szukać jej przez PCK?!
Niemal wojenne przecież to straty!

Cóż to za klątwa jaka przeklęta!
Najlepszych ludzi ona dotyka:
Nawet historia też nie pamięta,
Aby minister tak sobie znikał!

Pasmo sukcesów i odkryć paru,
Snadź słusznie wołał: „Nie zabijajcie!”
Dumny odkrywca San Escobaru…
Może tam właśnie jego szukajcie?!

Nawet kontrwywiad cię nie uchroni,
Ani też armia z całym sztafażem.
Na co nam służby? No chyba po nic?!
Tyle, że płacą choć duchom gaże…

Minister wojny zniknął jak mara,
A z nim też kilku od paróweczek.
Taki był twardy, tak był się starał…
Pewnie dopadli agenci z teczek…

Cała komisja wyparowała,
Nie dba o armię już Bartka ręka,
Chociaż kompania „Czołem!” ryczała…
Kto nas ochroni? Co za udręka!

To jakaś hydra jest przepotężna
Albo cyklistów spisek masoński;
Nawet i Bonda postawa mężna,
Daje margines przetrwania wąski.

Walizki z forsą i pistolety,
Willa Kwaśniewskich, szpiegowski schemat;
I piękne auta, szybkie kobiety.
„Puff!” – i agenta Tomka tyż nie ma.

Zostały tylko zarzuty po nim,
Grupą przestępczą ponoć obrosłe.
Wsadzać za banał, co jak na dłoni?
No, przecież z listy PiS został posłem?

Pewna posłanka z sejmu urocza
Też się rozwiała, niby sen jaki.
Kolejna, co to kurwiki w oczach
Mocna ekspertka sejmowej draki.

Siła fachowa, że tylko marzyć.
Niepełnosprawnych troszkę się brzydzi,
Bo nie szanują i korytarzy:
Idzie posłanka! Ślepy?! Nie widzi?!

Może to oni ją usunęli?
Z tą swą kaleką zawiścią wredną,
Chwycili kule, protezy wzięli,
Zatłukli w kącie duszkę tę biedną?

Możesz być nawet w finansach boski,
Walczyć z korupcją jak lew wytrwale,
A nie ustrzeżesz się jak Chrzanowski,
Wyparowania – byś nie był wcale…

Być możesz nawet całkiem pancerny:
I tak nazwisko zaczyna znikać.
To sprzysiężenie, spisek niezmierny,
Sprawia, że Marian blednie… zanika…

CBA szuka go po próżnicy,
Nigdzie go teraz zastać nie może:
Ni w gabinecie, ni w kamienicy,
Ani w mieszkaniu, ani na dworze…

No, cóż tu gadać – trwoga ogromna!
Bo już samego Wodza nie widać!
Gdzie jego wdzięk jest, wola niezłomna?
Przecież, jak zawsze, mógłby się przydać!

Jak biała dama, przysięga wielu
(Gdy Wodza braknie – na co to wszystko?),
A to w katedrze, to na Wawelu…
Czy On nam istniał, cudne zjawisko?

I tylko jeden w szczycie kariery
Zniknąć wyraźnie nie ma zamiaru.
Coraz go więcej – co do cholery?!
Wciąż się objawia wprost bez umiaru.

Kościół, remiza, szpital i peron,
Koło gospodyń, piknik, stanica,
Kurhan i Jolka i testosteron,
Obchód, wykłady, capstrzyk, rocznica…

Otwock, Glinojeck, Mszana, Psiedoły,
Cóż dla dzielnego to jest Krakusa:
Wlewa otuchę w serca, wesoły –
Wszędzie pojedzie zniszczyć wirusa.

Trójkąt Bermudzki! Czemuż nie płaczę?
Wzięli, zniknęli. Już bez nich grajdoł.
A mnie myśl brzydka w głowie kołacze:
„Boże… Co będzie, jak się odnajdą?!”

 

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie