Klęska w Szczecinie i klęska na boisku

REKLAMA

Klęska w Szczecinie i klęska na boisku

W kwaterze głównej PiS panuje wielkie zamieszanie. Prezes ściąga swoich najważniejszych ludzi. Wszystkie swoje prawe ręki. I lewe ręki też. Po wygranej Konrada Fijołka, wspieranego przez opozycję, w Rzeszowie nastroje w partii są jak najgorsze. Prawdopodobnie prezes się pieni gorzej jak cytrynowy „Ludwik”. Dlatego też panuje atmosfera niepewności. Kto zachowa stołek, a kto będzie musiał szukać nowej pracy? Które media dostaną pieniądze, a dla których nadejdą chude miesiące?

Przybyły już siostry Karnowskie oraz Sakiewicz. Pod ścianą nerwowo przestępuje z nogi na nogę Pereira, dla którego nie przewidziano krzesła. Na środku sali przy stole siedzi Julcia P., która oczywiście przywiozła dla Prezesa mielone. Nie ma jeszcze Prezesa Telewizji, więc rozpoczynają się szepty i giełda przypuszczeń. Na przeciwległych końcach stołu siedzą Morawiecki i Ziobro, popatrując na siebie z byka. Nagle szepty milkną, jak by nożem uciął. Wszedł Sam Pan Prezes.

*

Siadł za stołem, mlasnął, a potem zamyślił się. Po zebranych jak mroźna fala przebiegła świadomość jego gniewu.
– No więc tak. – stwierdził Wódz – Sromotny łomot dostaliśmy w tym Szczecinie!
– Rzeszowie – szepnął ktoś nieśmiało z trzeciego rzędu.
– Co za różnica – wrzasnął prezes – zadupie i tyle! I nawet na zadupiu nie potraficie wygrać?! Banda kretynów! A teraz jeszcze nasza reprezentacja ze Słowacją przegrała! Do cholery, komu Adrian ten medal dał? Ale po co skoro te patałachy same sobie bramki strzelają?! Może więc trzeba było dać medal bramkarzowi?! A suweren się wścieka! W sondażach słupki lecą na mordę, Gowin się stawia, Zero w tym Szczecinie krecią robotę robił. A mówiłem ci debilu, że ten twój chuligan to szans nie ma.
– Warchoł, panie prezesie – Nieśmiało napomknął Ziobro.
– Cicho być – mruknął Prezes.

Wszyscy zastygli w oczekiwaniu, więc słychać by było nawet przelatującą muchę. Ale mucha nie przelatywała. Też się bała.
– Rozpoczynamy akcję uświadamiającą. – zaczął Prezes. – Czarnek zapowie zwolnienie wszystkich niewierzących nauczycieli i zwiększenie godzin religii do czterech tygodniowo. Kurski urządzi festiwal piosenki patriotycznej w Kołobrzegu. Jest lato, będzie dużo wczasowiczów. Pereira zajmie się Tuskiem. Julcia, skarbie, a ty byś nie mogła orzec, że ten wynik ze Szwecją to nieważny jest?
Rysio Czarnecki nieśmiało podniósł dwa paluszki.
– Ze Słowacją Panie Prezesie.
– Ze Słowacją? To ci, co napadli na nas z Hitlerem w 1939? No to prasa zrobi akcję historyczną. Tylko nie spieprzcie tego jak zwykle. Hm… a może byśmy tak jakiś bojkot ogłosili? Żeby gniew suwerena skierować na obcych? Więc co możemy zbojkotować słowackiego?
– Wiem prezesie – zgłosił się Morawiecki – „Balladynę” możemy zbojkotować!

5/5 - (1 vote)
Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.