O pole?!

REKLAMA

Agata Popcornhauser Duda

Festiwal opolski niegdyś rozgrzewał całą Polskę. Debiutowali tam wykonawcy, którzy potem stawali się gwiazdami na miarę naszego szarego i byle jakiego PRLu. Od połowy lat siedemdziesiątych kolorowe transmisje telewizyjne były miłym powiewem muzycznej mody we wszechobecnej ludowej szarości i beznadziei. Nie patrzyliśmy na to, że tak naprawdę dekoracje były tandetne, a gwiazdy też nie zawsze mocno błyszczały.
Był jeszcze Sopot, na który przyjeżdżali wykonawcy zagraniczni, licząc na sławę i profity za żelazną kurtyną. I tak światową gwiazdą tylko dla nas stał się charczący Drupi lub Bobby Winton spiewający polingliszem: moja dłoga ja cie kocham aj lawju ol maj hert.
Jednak pomimo wieloletnich rządów PZPR, której szefowie nie wahali się skazywać na milczenie publiczne niepokornych twórców, to popularne festiwale dla większości widzów pozbawione były jawnych i nachalnych wpływów politycznych. Do robienia ideologicznej sieczki starczyły komunistom festiwale w Zielonej Górze i Kołobrzegu. Na pierwszym śpiewano radzieckie piosenki składając daninę towarzyszom ze wschodu, zaś na kołobrzeskim od czasu do czasu do czasu musiał wystąpić nawet rockandrollowy zespół, aby zaśpiewać: Przyjedź mamo na przysięgę. Ale na tym koniec. Artyści odbębnili swe daniny ideologiczne i Opole było dzięki temu imprezą raczej artystyczną.
Kluczowe jest słowo BYŁO.
Czego nie zrobił PZPR, to zrobił PiS. Rękoma swojego najbardziej dyspozycyjnego sługi Kaczyński rozwalił jakoś tam trzymający się festiwal opolski, który wciąż dawał radość widzom, choć nie było łatwo. Wolny rynek to nie jest idealny świat dla artystów. Brak kasy, oszczędzanie na wszystkim, artyści mówią, że łatwo nie było.
Pierwszy sygnał, że nowej władzy festiwal się nie bardzo podoba, to były ubiegłoroczne problemy z kabaretonem. No tak, bo z kogo mogły się śmiać kabarety? Wiadomo. Z władzy. A przecież już nie rządził ten przebrzydły Tusk, co to miał dziadka w Wermachcie, tylko nowa Sprawiedliwa i Prawa władza.
Ostatecznie okazało się, że nawet tradycyjnie prorządowa Marylka Rodowicz zrezygnowała ze swojego benefisu na festiwalu, największe gwiazdy pokazały środkowy palec Jackowu Kurskiemu, który z zacięciem wręcz stalinowskim usiłował zmontować imprezę w stylu północnokoreańskim. Nawet bezczelni debiutanci kazali Jacusiowi by spadał obciągać prezesowi.
Wszystko wskazuje na to, że w kabaretonie wystąpi nieśmiertelny Janek Pietrzak, który urodził się w okresie przejściowym, pomiędzy gorylem a robotem, zresztą w doskonałym towarzystwie, uszanowanie państwu. Miejmy nadzieję, że słów monologu nie pomyli, w końcu wygłasza go od 50 lat. Jak by pamięć go zawiodła, to wspomoże go niejaki Makowski (ten którego wywalili z kabaretu Otto). I tak do białego rana. Noc kabaretowa. Boki zrywać. Amerykanie mają też wpaść z kamerami. Będą filmować scenę jako fragment horroru Mumia 7. Będzie scena, gdy ta mumia się budzi i do polskiego archeologa zagaduje: A Janek Pietrzak to tam u was nadal bohatersko z komuną walczy? A potem sam mistrz na żywo…
W konkursie debiutów można zatrudnić panią, która na fejsbuku publikuje hymny na cześć Andrzeja Dudy. Kochani, wyobrażacie sobie jaka fala pójdzie wśród publiczności? Artystka zanuci z mocą: Będzie i jest nasz prezydent młody eleeeeeekt, co nazwisko piękne jego brzmi… A publika szaleje… No i wieczór gwiazd z tym Zenkiem od disco polo, to będzie hit. Może jeszcze ściągnąć zespół „Bolter” z Chin, żeby stary przebój zaśpiewali.
Jak się pchasz, kochanie, jak się pchasz…
A Jacek Kurski – przypominając stary polski serial – jest jak ten Pałac Kultury. Bo jak się widzi taką sztukę, to trudno zachować kulturę.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

4 Komentarze

  1. Gdyby sam Naczelnik nie był Antymidasem, który zamienia w szambo wszystko, czego się dotknie, nie byliby mu potrzebni ludzie od przedstawiania szamba jako złota i całej reszty jako szamba. W porządnej demokracji taki Kurski otwierałby drzwi hotelowe.

Komentowanie jest wyłączone.