Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.
Oni urządzają nam Polskę, my obnażamy prawdę o nich.

Poczet Wybrańców Suwerena (10)

Mariusz Błaszczak. Pierwszą decyzją, jaką podjął po objęciu funkcji szefa MSWiA, było zaproszenie do swojego nowego gabinetu księdza egzorcysty. Ksiądz ów miał przepędzić siły nieczyste, które POzostały PO jego POprzednikach. Misja ta zakończyła się chyba niepowodzeniem. A biorąc pod uwagę to, co dzieje się aktualnie wokół służb, za które odpowiedzialny jest minister Błaszczak, można przypuszczać, że ksiądz mało że obecnych w gabinecie złych mocy się nie pozbył, to przywlókł za sobą jeszcze więcej czartów, które osiedliły się w Mariuszowym pokoiku.

Wielokrotnie w stosunku do Pana Błaszczaka słyszałem sformułowanie ”pisowiec idealny”. Mówi się, że nawet uczesać się lęka bez uprzedniej konsultacji z Jarosławem Kaczyńskim. Nie wiem czemu ma służyć takie wyzłośliwianie się nad człowiekiem, tylko i wyłącznie dlatego, że jest jednym z najbliższych współpracowników Prezesa? Kompletnie nie rozumiem też wielu innych zarzutów czynionych ministrowi Błaszczakowi. Czy można o Panu ministrze powiedzieć, że jest nudny? Lub ograniczony? Uważam, że zdecydowanie nie! Bez względu na to, czego dotyczy konferencja prasowa na której akurat głos zabiera Pan Błaszczak, oraz jakie pytanie zostaje mu zadane, Pan minister zawsze ma przygotowaną na nie odpowiedź. To nic, że ta odpowiedz zawsze jest taka sama. Pan Błaszczak jest jednak na tyle sprytny i kreatywny, że dla urozmaicenia swojej wypowiedzi czasem zmieni szyk w zdaniu, czasem na początku powie coś, co w trakcie poprzedniego spotkania z dziennikarzami powiedział na końcu itd. Ale generalnie zawsze brzmi to mniej więcej tak samo. Obowiązkowo musi paść zdanie, o przywracaniu skuteczności państwa. O tym, że Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości w końcu przestała być państwem teoretycznym, a stała się państwem faktycznym. Dowodem na to jest polska policja, która zapewniła bezpieczeństwo manifestantom itd. Minister koniecznie musi się pochwalić stanem demokracji w Polsce, która ma się dobrze, a czego dowodem są te wszystkie protesty, których władza przecież nie zabrania. Zawsze musi paść kilka zdań o opozycji totalnej posiłkującej się zagranicą w walce z rządem, braku pogodzenia się z decyzją Suwerena itp. Słyszymy to zawsze, niezależnie od padającego pytania. Pan minister nie jest w żadnym wypadku nudny czy ograniczony. Jest po prostu konsekwentny. Aż do bólu.

Niedawno na premierę filmu ”Wyklęty”, udał się rządową limuzyną w towarzystwie swoich dwóch synów. Oburzonym dziennikarzom tłumaczył, że został zaproszony jako minister, wraz z osobami towarzyszącymi. ”Nie przyjadę na rowerze przecież. Prywatnym samochodem miałem przyjechać? Na piechotę przyjść?” Oczywiście, że nie Panie ministrze. Tutaj akurat Pan Błaszczak zdecydowanie ma rację. Całkiem poważnie twierdzę, że nie ma w tym nic niewłaściwego. Martwiłby się raczej, gdyby minister zdecydował się jednak na te rowery. Rządowa kolumna rowerowa, czyli trzy Błaszczaki na rowerach miejskich, w towarzystwie funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu na kuloodpornych BMX – ach. Katastrofa w ruchu lądowym murowana. Jednemu by zapewne pękła opona, drugi zapomniałby o dawaniu dynamem sygnałów świetlnych, trzeci tracąc panowanie nad BMX – em przypie.rzyłby w drzewo, a czwarty zapomniał dzwonić dzwoneczkiem ostrzegając innych uczestników ruchu o nadjeżdżającym Jaśnie ministrze wraz z potomstwem. I znowu to samo. Winny, niewinny? Przyznał się, czy jednak się nie przyznał? Linia była przerywana, czy jednak podwójna ciągła? Tu pewnie w zależności od stacji telewizyjnej. Kolejny uszkodzony funkcjonariusz, ścięta brzoza, potrzaskane rowery, porozrzucane pedały, połamane szprychy, rozbite dynama, zósemkowane koła. Dalej kolejna ogólnopolska, antyrządowa zbiórka pieniędzy na nowe, tym razem niech to będą cinquecenta, dla rzekomych sprawców masakry. I akcja odwetowa zwolenników rządu – niedzielna taca przeznaczona na nowe BMX – y dla młodych Błaszczaków. Znowu naprzemiennie organizowane przez opozycje i stronę rządową konferencje prasowe. Mało kto zniósłby to raz jeszcze. Panu mecenasowi Pociejowi nie starczyłoby czasu na udzielanie pomocy prawnej wszystkim sprawcom wg. jednych, a poszkodowanym wg. drugich.

A sam Błaszczak już po opuszczeniu placówki szpitalnej, na kolejnych konferencjach ponownie łgałby nam wszystkim w żywe oczy twierdząc, że wszystko było zgodnie z procedurami, borowikowe BMX – y jechały zgodnie z przepisami, a winni temu co się stało są wszyscy ci, którzy doprowadzili nasze służby do obecnego stanu. Czyli POprzednicy.

Print Friendly, PDF & Email