Słońce Meksyku

REKLAMA

Ponieważ sezon narciarski już się skończył pomimo tego, że w Sieradzu jeszcze są zaspy, Anżej ze starą pofrunęli do Meksyku. Już na płycie lotniska Anżej był w trybie roboczym na kolanach. Aż ktoś z obsługi zwrócił mu uwagi „Wstawaj amigo nie jesteś u siebie na wsi!!!”.

Może Polonia w Meksyku była na tyle naiwna, że liczyła na spotkanie z Anżejem i wspólną konsumpcję pikantnych potraw kuchni meksykańskiej. Nic bardziej mylnego, bo „dron Jarosława” wystartował od razu do wizytowania jakiejś parafii. Najwidoczniej dla Anżeja krzyż jest jakimś punktem orientacyjnym. Po przejechaniu sztruksami posadzki w całym obiekcie, Anżej spotkał się, a jakże by inaczej, z biskupami oraz zakonnikami.

Po pogadance z panami miłującymi modę kobiecą, Anżej wziął w końcu udział w uroczystościach. Z tym, że były to obchody Bożego Miłosierdzia. Anżej się w Meksyku czuje po prostu jak ryba w wodzie. Z doniesień medialnych może jednak wyjść kwas, bo Meksykanie mogą odnieść wrażenie,że przyleciał do nich papież, a oni nieprzygotowani zupełnie jeszcze w przedpokoju w porozciąganych gaciach.

W modłach Anżej– Franciszek 27:1.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.