Prezes, czyli suweren

REKLAMA

Gdy PiS wygrał jesienne wybory parlamentarne, wcześniej wygrywając prezydenckie, gdy kandydatem partii był nijaki i byle jaki Andrzej Duda, można było się spodziewać, że czeka nas ciężki okres. Od początku politycy Prawa i Sprawiedliwości powoływali się na wynik wyborów i werdykt tzw. suwerena. Ponieważ nawet rozgarnięty absolwent zerówki jest sobie w stanie poradzić z prostym działaniem i łatwo zrozumie, że odejmując 6 milionów głosujących na PiS od 30 milionów uprawnionych do głosowania, otrzymuje się przytłaczającą większość, która tak czy inaczej na PiS nie głosowała. 20% to nie jest cały naród i mandat, który otrzymało Prawo i Sprawiedliwość, nie jest mandatem od całego narodu, a raczej wynikiem rozdrobnienia i niezgody wśród pozostałych partii, a także efektem powszechnego w Polsce lekceważenia wyborów.
tk
Jednak wkrótce okazało się, że jedynym i prawdziwym suwerenem, którego wolę realizuje PiS, jest prezes tej partii Jarosław Kaczyński. Nawet bowiem wyborcy PiS nie głosowali za tym, by Duda ich oszukał, obiecując nierealny powrót do starego systemu emerytalnego. Nie spodziewali się też, że obietnica lepszego losu dla emerytów i darmowe leki dla seniorów powyżej 75 roku życia skończą się podwyżką emerytur o 2 złote i symboliczną wręcz listą darmowych leków.
Na razie wciąż nie widać masowego sprzeciwu ze strony wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Poparcie dla partii prezesa wciąż spada bardzo powoli i niewątpliwie ma w tym swój udział 500* złotych otrzymywane ze wspólnej kieszeni przez część wyborców.
Rząd tymczasem gorąco namawia, by 500 złotych z powrotem oddać rządowi w postaci kupna obligacji, ponieważ każdy idiota – nawet Morawiecki z Szałamachą wiedzą, że to wszystko jest na kredyt i jak kiedyś pizgnie, to będzie naprawdę niezły huk.
500+ nie przyczyni się do rozwoju gospodarki, bowiem spora część wydawana jest na alkohol, a ogromna część na używane samochody z zachodniej Europy. Import tychże wzrósł od ubiegłego roku o 16%. Zatem jeśli 500+ w ogóle się przyczyni do zwiększenia dzietności, to będzie to dzietność naszych zachodnich sąsiadów.
Suwerena to wszystko mało obchodzi. Suweren ma swojego kota i ma coś jeszcze, co kocha. Polityczne gierki i przepychanki. Teraz to on jest górą i on rozdaje karty, o czym całe życie marzył. Jednym uderzeniem w pulpit sprawia że poseł z jego partii zamiast przemawiać, wraca jak skarcony sztubak do swej ławki. Jedno machnięcie dłonią powoduje, ze marszałek sejmu wyłącza mikrofon posłance, której Pan Prezes nie lubi słuchać.
Prezes jako jedyny punkt odniesienia ma PRL. To tam była władza, która faktycznie rządziła, bez pytania głupich posłów i głupich wyborców o zdanie. Zatem prezes chce przywrócić czasy swej młodości, tylko teraz to on będzie Gomułką, Gierkiem i Jaruzelskim w jednym. On. Suweren.


* Lub wielokrotność tej kwoty.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.