Antonio Guevara

REKLAMA

Urodził się w 1948 roku. Bojownikiem i konspiratorem był od najmłodszych lat. Już w liceum podpadł za odmowę potępienia listu biskupów polskich do niemieckich w 1966 roku. Z drugiej strony wiele znających go w czasach młodzieńczych osób twierdzi, że był bardzo lewicowy.

Antek mówił o sobie, że jest guevarystą, kiedyś zbierał nawet podpisy pod protestem przeciw przyjazdowi Nixona do Polski, ponieważ Ameryka prowadziła wtedy wojnę w Wietnamie. W swojej publicystyce wymieniał jednym tchem dwa imperializmy, z którymi trzeba walczyć: sowiecki i amerykański. („Gwiezdny czas”, Jacek Kuroń)

Był Antek entuzjastą MIR, skrajnie lewackiej organizacji chilijskiej, która atakowała Salvadora Allende z lewa. Pamiętam również jego zachwyty nad akcją terrorystyczną Czarnego Września podczas olimpiady w Monachium w 1972 r. Pamiętam też jego akcję zbierania podpisów przeciwko wizycie Nixona w Polsce – dlatego, że to łajdak, który napada na Wietnam… Był też wielbicielem Che Guevary. (Adam Michnik)

Zauważmy, że są to cytaty ludzi o raczej lewicowych poglądach. Michnik i Kuroń to dla dzisiejszych prawicowców i narodowców symbole lewactwa, a tymczasem Antoni Macierewicz plasuje się mocno na lewo od nich. Niektórzy z jego dawnych znajomych twierdzą, że miał plakat Che nad łóżkiem. Nawet umiarkowanie prawicowy i konserwatywny Bronisław Komorowski przyznał w jednym z wywiadów, że ten rewolucyjny radykalizm Macierewicza był dla wielu pociągający.

…zafascynował nas tym tak, że w mojej organizacji kupiliśmy rewolwer… (Bronisław Komorowski (wywiad – „Dziennik” rok 2007)

Trudno sobie wyobrazić bardziej pokręconą ideologię. Człowiek walczący z komunizmem w Polsce, sprzeciwiający się hegemonii radzieckiej jest jednocześnie wielbicielem, a może nawet czcicielem makabrycznego wręcz komunistycznego mordercy. Sam Che Guevara choć pochodził z arystokratycznej rodziny szybko stał się wyznawcą ideologii komunistycznej i jeszcze przed kubańską rewolucją prawą ręką Fidela Castro.

W trakcie krótkotrwałego aresztowania przyszłych spiskowców, przechodzących szkolenie wojskowe, przez policję meksykańską, Che deklarował władzom, że utożsamia się z komunistycznym, proradzieckim ruchem rewolucyjnym i podkreślał swoje marskistowsko-leninowskie poglądy. Jego uwielbienie dla ZSRR było bardzo tendencyjne, ponieważ fascynował się komunizmem stalinowskim. (Onet.pl, Jerzy Gaul)

W związku z tą niezdrową fascynacją, powstaje szereg pytań o działalność Macierewicza w PRL i podejrzeń, czy nie był on w ówczesnej opozycji kimś w rodzaju konia trojańskiego. Osobą, która miałaby zradykalizować nastroje opozycji. Jest to dość niejasne i tajemnicze, ale nie ma żadnych dowodów pozwalających na snucie konkretnych podejrzeń.
Antoni Macierewicz był jednym ze współzałożycieli KOR. Już w tamtych czasach miał opinię osoby opanowanej rozmaitymi teoriami spiskowymi, jego podejrzliwość także wobec kolegów i współpracowników stała się wręcz legendarna. W zasadzie trudno znaleźć byłoby osoby, których nie podejrzewał o współpracę z SB a jeszcze częściej o rosyjską agenturę.

Macierewicz ma fobię antyrosyjską, wszędzie widzi ruskich agentów. Kiedyś powiedział mi, że Radosław Sikorski jest ruskim agentem. Doskonale to pamiętam. (Zygmunt Wrzodak)

Zdaje się, że i na temat braci Kaczyńskich miał niezbyt dobrą opinię.

Nie mówił wprost, że to agenci, ale opowiadał mi kiedyś o ich rodzinnych powiązaniach ze wschodem. Wypominał, że w dzieciństwie jeździli na wakacje do Związku Radzieckiego, w okolice Odessy. (Zygmunt Wrzodak)

Przypisywanie agentury Sikorskiemu to jeden z przykładów paranoi obecnego szefa MON. Sikorski go nie lubił i uważał za szkodnika, nie zgadzał się na usytuowanie go w MON na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za likwidację WSI. Według obietnic Jarosława Kaczyńskiego misja Macierewicza miała trwać nie dłużej niż parę miesięcy, gdy prezes PiS nie dotrzymał słowa Sikorski odszedł z rządu. Nieoficjalnie plotkuje się, że sam Sikorski w Afganistanie był nie tylko korespondentem wojennym, ale i ochotnikiem walczącym z Rosjanami. Posądzanie go o agenturalność to dość idiotyczny pomysł. Czy wyjazdy do Odessy w dzieciństwie mogą być dowodami na agenturalność Kaczyńskich? Można się skłaniać do zdania, że jednak Macierewicz cierpi na daleko posuniętą paranoję.
Niektórzy znajomi twierdzą, że tajemnicza śmierć ojca była jednym z czynników, które ukształtowały psychikę obecnego ministra. Ojciec najprawdopodobniej popełnił samobójstwo w 1949 i może mieć to coś wspólnego z ówczesnym Urzędem Bezpieczeństwa.

Muszę przyznać, że kiedy się dowiedziałem o jego ojcu, inaczej patrzyłem na rozmaite dziwne akcje Antoniego. On był skrajny w każdej sprawie. (Andrzej Celiński)

Nie szło się z Antkiem dogadać, bo podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu („Gwiezdny czas”, Jacek Kuroń)

Z drugiej strony na temat samego Macierewicza krążą niestworzone historie. Sugeruje się, że ma zmienione nazwisko, bo jest Żydem i nazywał się inaczej, że nie był ochrzczony i chrzest przyjął dopiero podczas internowania w stanie wojennym. Antoni Macierewicz bardzo dokładnie wyjaśniał i prostował te zarzuty. Podawał daty i nazwiska rodziców chrzestnych. Jednak, gdy pojawił się zarzut wobec jego żony nabrał wody w usta. Jako pierwszy napisał o tym tygodnik „Nie”. Macierewicz nigdy w żaden sposób nie odniósł się do tych rewelacji, nie skomentował, nie wytoczył procesu. Pytany o tę sprawę za każdym razem udawał, że nie słyszy pytania.

W dzienniku rejestracyjnym Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej istnieje zapis, według którego Hanna Natora-Macierewicz miała zostać w 1976 roku zarejestrowana jako kandydatka na tajnego współpracownika.

Różne czasopisma na ten temat pisały, także posłowie konkurencyjnych ugrupowań politycznych o tym mówili. Jaka jest prawda, nie wiadomo, bo znaleźć materiały na ten temat nie sposób. Prezentowano wyłącznie kopie. Oczywiście możemy zapytać dlaczego kopie w aktach Wałęsy mamy uznać za prawdziwe, a kopie w sprawie żony Macierewicza za fałszywe?
Nie można negować zasług Macierewicza w KOR i faktu, że był jedną z pierwszoplanowych postaci polskiej opozycji w latach 80′. Był w podziemiu opozycyjnym, był uwięziony, nie można go nazwać tchórzem. Gdy zbliżały się rozmowy Okrągłego Stołu, był im przeciwny. Jednak po 1989 roku szybko odnalazł swe miejsce. Był działaczem ZChN – partii dość radykalnie katolickiej i prawicowej.

W związku z działalnością opozycyjną w latach 70. był rozpracowywany i inwigilowany przez służby bezpieczeństwa PRL, m.in. sześć razy karany przez kolegia ds. wykroczeń, od 1976 do 1980 co najmniej 23 razy zatrzymywany na 48 godzin, stosowano wobec niego przeszukania mieszkania. (Wikipedia)

Wydaje się to imponujące, ale warto przypomnieć, że za podobną działalność Michnik i Kuroń spędzili wiele lat w więzieniach. Podobnie Władysław Frasyniuk po 1981 roku. A Macierewicz? Zatrzymywany na 48 godzin?! Wyjątkowy szczęściarz.

Jego kariera nabrała impetu w 1992 roku. 4 czerwca 1992 r. jako szef MSW sporządził dwie listy agentów SB na podstawie archiwów MSW. Na pierwszej znalazły się nazwiska 64 członków rządu i parlamentarzystów, na drugiej – prezydent Lech Wałęsa i marszałek sejmu Wiesław Chrzanowski. Gdy spojrzeć na te listy z perspektywy czasu, dziwnym trafem znalazły się na nich osoby, które Macierewicz chciał wyeliminować z polityki – byli to antagoniści rządu, w którym był ministrem.
Dziennikarz Wojciech Czuchnowski przez wiele lat zajmował się tymi wydarzeniami. Po latach opublikował wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa.

20 lat temu o godz. 10 ówczesny minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz dostarcza do Sejmu 24 koperty z listą 64 polityków (wśród nich prezydenta RP Lecha Wałęsy) którzy mieli być agentami SB. O tej samej godzinie Piotr Naimski, szef Urzędu Ochrony Państwa (dzisiaj związany z PiS)wzywa do siebie płk Józefa Pęckę- dowódcę Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW. (Wojciech Czuchnowski)

Ciekawe jest to, że Naimski nakazuje wprowadzenie stanu podwyższonej gotowości i wysłanie jednostek do „ochrony” TVP.

12 czerwca Andrzej Milczanowski, nowy szef MSW, ogłasza, że w dniu ujawnienia listy agentów Macierewicz i Naimski próbowali wyprowadzić z koszar wojska MSW. Dowodem na to jest popisany przez płk Peckę szyfrogram nr PF 100. Po tym szyfrogramie w stan alarmu postawionych zostało ok. 800 żołnierzy w tym jednostki żandarmerii, Grupa Antyterrorystyczna (późniejszy GROM) oraz śmigłowce Bell i Mi-8 należące do MSW. Alarm odwołano 5 czerwca rano-po nocnych obradach Sejmu na których odwołano rząd Jana Olszewskiego.(Wojciech Czuchnowski)

Wszystko zatem wskazuje na to, że premier Olszewski przemawiając niespodziewanie w telewizji 4 czerwca, był zdezorientowany, ponieważ nie było tam wojska, które najprawdopodobniej miało być i miało opanować telewizję. Jego przemówienie było najbardziej chaotycznym przemówieniem, jakie można sobie wyobrazić. Wojska nie było pod telewizją, bo najprawdopodobniej część oficerów NJW nie wykonała poleceń.

17 VI 1992 przesyłając materiały do Naczelnej Prokuratury Wojskowej, zca Prokuratora Generalnego, Stanisław Iwanicki napisał: „wyjaśnienia wymaga czy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że podjęte przez b. kierownictwo MSW decyzje zmierzały do obalenia przemocą ustroju RP”.

Kto był w to zamieszany? Na pewno Naimski z Macierewiczem oraz Olszewski. A poza tym? Być może także bracia Kaczyńscy, bo należeli do ugrupowania popierającego rząd.

W czasie rozmowy oficerów z Samodzielnego Oddziału Żandarmerii Wojskowej NJW, padło stwierdzenie z ust jednego z nich, że gdyby prezydent RP wieczorem lub w nocy w dniu głosowania w Sejmie nad odwołaniem Rady Ministrów wyszedł poza budynek Sejmu, to zostałby odizolowany i odsunięty od władzy. /…/ Na polecenie dowódcy NJW, w dniu 5 czerwca z tablic propagandowych w sztabie dowództwa NJW zostały zdjęte fotografie Prezydenta RP i jego małżonki.”(z zeznań gen. Wejnera, Wojciech Czuchnowski)

Przesłuchano w tej sprawie wiele osób i trzeba powiedzieć, że w 1992 roku kraj był o krok od zamachu stanu. Być może do niepowodzenia przyczyniła się nadmierna ostrożność Macierewicza, który część rozkazów polecił wydać Piotrowi Naimskiemu, a ten nie miał uprawnień do rozkazywania wojskom NJW.

Po zakończonej rozmowie z płk Dziamskim dowódca powiedział do mnie, że ta poprzednia rozmowa to była z rozmowa z gabinetu ministra spraw wewnętrznych i że dzwonił szef UOP, Piotr Naimski, który nie jest jego przełożonym, ale wydaje mu polecenia jakby nim był/…/Dowódca określił to dosadnie używając niecenzuralnych słów. (z zeznań płk. Tadeusza Wnęka, Wojciech Czuchnowski)

Sam Lech Wałęsa wiele lat później mówił na ten temat dość jasno.

Żyją jeszcze świadkowie, są generałowie, żołnierze i dokumenty. Ale czy dzisiaj jest klimat do dociekania prawdy? Nie ma, bo Kaczyńscy też w tym brali udział – byli po tamtej stronie. A więc dziś nie ma większych szans na wyjaśnienie, można tylko sprawę zasygnalizować. Niech to czeka na rozwiązanie, bo ci z tej drugiej strony będą to dziś bagatelizować. Ludzie, którzy to wtedy robili, dziś są u władzy. Więc ważne jest pokazanie, co robili wtedy, gdy o władzę walczyli. Dziś, kiedy są u władzy są bardziej niebezpieczni, niż wtedy.(Lech Wałęsa)

Można zastanawiać się dlaczego nic na ten temat nie wiemy lub raczej dlaczego nawet „Wyborcza” nie zdecydowała się opublikować tych informacji, ani wtedy, a ni po latach.

W tym czasie nikomu nie zależało by wobec autorów tych wydarzeń stosować jakieś represje. Dlatego też prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo, kierując się też stanowiskiem komisji sejmowej. Myślę, że w jakimś stopniu kierowano się też tym, że cała ta historia nie była korzystna dla zewnętrznego wizerunku Polski – to były jednak zaledwie trzy lata po odzyskaniu niepodległości i informacja, że rząd w naszym kraju próbował wyprowadzić na ulice wojsko przeciwko prezydentowi, nie służyła by obrazowi stabilnego państwa. (Wojciech Czuchnowski)

Wydaje się, że powyższa interpretacja ma sens. W imię dobra niedawno powstałego państwa zamieciono sprawę pod dywan. Czy dobrze? Nie bardzo. Gdyby uczestnicy tamtych wydarzeń zostali ukarani dziś siedzieliby w więzieniach, być może wychodziliby na warunkowe zwolnienie, a Antoni Macierewicz nie byłby ministrem. A przynajmniej może istnieć takie domniemanie.

Od roku 1992 przez wiele kolejnych lat Antoni Macierewicz był posłem opozycji. W obozie rządzącym znalazł się znów po zwycięstwie wyborczym PiS w 2005 roku. Został wówczas wiceministrem MON z misją likwidacji WSI. Wojskowe Służby informacyjne to inaczej wywiad i kontrwywiad…

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie

3 Komentarze

  1. Porażające. Obojętnie z której strony na to patrzeć, widać, że to jest agent KGB. Czy jest jeszcze jakiś kraj na świecie, w którym taki Macierewicz mógłby zrobić karierę polityczną? De facto stać się drugim człowiekiem w państwie? Oczywiście po Nadprezesie.

  2. Zastawiające jest też zachowanie Macierewicza po rozbiciu się tupolewa w Smoleńsku, zjadł obiad i uciekł pociągiem do kraju. Taka Pani Kopacz, na której Macierewicz razem z resztą pisowców wiesza psy, pomagała w identyfikacji ofiar i opiece nad bliskimi. Ot drobna różnica charakterów.
    Mówi się też o gorączkowym niszczeniu dokumentów w siedzibie prezydenta.

Komentowanie jest wyłączone.