Kogo atakuje koronawirus?

REKLAMA

Epidemia

Od chwili, gdy pandemia koronawirusa rozszerzyła się na cały świat, pojawia się wiele spekulacji i teorii na temat prawidłowości tej pandemii. Mniej lub bardziej bezsensownych. Przeważnie bardziej. Przypomnijmy, że pandemie o zasięgu światowym nie są powszednim chlebem ludzkości od dość dawna. Przyjmuje się czasem, że tragiczna w skutkach epidemia dżumy, która pod koniec średniowiecza spustoszyła Europę, mogła być spowodowana wirusem, choć to tylko spekulacje. Aczkolwiek zagadką jest jej gwałtowność i ogromny zasięg typowy dla infekcji wirusowych. Patrząc przekrojowo, zauważymy, że większe szanse na przeżycie mieli mieszkańcy wsi mieszkający z dala od większych skupisk ludności. Z drugiej strony przeżyć też mogli bogatsi mieszkańcy miast, którzy uciekli przez zarazą do swych wiejskich posiadłości. Jednak dżuma nie oszczędzała nikogo, kto znalazł się w jej zasięgu. Czy bogaty, czy biedny.

Znacznie więcej wiemy dziś o grypie zwanej hiszpanką. Zaraza ta przemknęła przez wszystkie kontynenty pod koniec Wielkiej Wojny i zebrała żniwo większe niż sama wojna. Wówczas zaatakowała głównie ludzi młodych, mężczyzn. Dlaczego? To właśnie młodzi mężczyźni byli przeważnie uczestnikami wojny. Żyli w kiepskich warunkach sanitarnych przez kilka lat. Byli wyniszczeni psychicznie, a czasem też fizycznie w nie najlepszej kondycji. Trudno oczekiwać by żołnierze w okopach zachowywali odpowiedni dystans. Część z młodych ludzi wróciła z wojny, gdy przeszła druga i groźniejsza fala tej grypy. Warunki życia, wiedza i poziom materialny ludzi po Wielkiej Wojnie też pozostawiał sporo do życzenia. Stąd taki, a nie inny przekrój społeczny ofiar.

A jak jest dziś? Niektórzy usiłują budować teorię, że ta zaraza atakuje głównie kraje bogate. Wśród pierwszej dziesiątki są USA, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Belgia i biedniejsze Włochy oraz Hiszpania, ale też całkiem biedna Brazylia, Iran i Chiny. Przeliczanie liczby zgonów na liczbę ludności i wskazywanie bogatego San Marino jako niekwestionowanego numeru jeden, też nie ma sensu. Wiadomo, że tworzą się ogniska choroby, więc z natury rzeczy będzie więcej zachorowań w turystycznym San Marino niż Zadupiu Dolnym na Podlasiu. Sytuację mogłaby zmienić wycieczka emerytów z Zadupia Dolnego, która pojechała z pielgrzymką do Fatimy i z powrotem. Ale taki wyjątek potwierdziłby regułę. Zatem nie, koronawirus nie atakuje jakoś szczególnie ludzi i społeczeństw bogatych. Dobre warunki życia i wysoki poziom higieny nie osłabiają odporności. To fałszywa teoria.

W realiach włoskich ofiarami stali się najczęściej osłabieni starzy ludzie mieszkający w ośrodkach, czy też domach spokojnej starości. W Polsce zapewne niedługo się okaże, że wiele ofiar będzie w domach pomocy społecznej (tzw. DPS-ach), gdzie również mieszkają ludzie starzy, biedni, chorzy, zaniedbani. Przyczyna jest dość prosta, brak odpowiednio wcześnie wprowadzonych zasad ostrożności. Personel medyczny i opiekunowie pracowali w różnych miejscach i wirusa roznosili tam, gdzie pracowali. Nikt ich nie testował odpowiednio wcześnie. Tak, wirus atakuje najbardziej tych, którzy są chorzy, osłabieni, mają inne choroby. Nie muszą być bogaci.

Przeliczanie liczby zachorowań na liczbę ludności w danym kraju też nie ma wielkiego sensu. Możemy dojść do wniosku, że we Włoszech mamy 0,03% ofiar więc sytuacja jest doskonała, a w małej Belgii ten wskaźnik wynosi 0,29%, zatem znacznie gorzej. Tymczasem we Włoszech liczba zgonów przekroczyła już 22 tysiące, a w Belgii pięć tysięcy. W obu krajach sytuacja jest poważna bowiem we Włoszech umarło blisko 13% chorych, a w Belgii blisko 12%. Jedyna różnica między Belgią a Włochami polega na tym, że w Belgii nie zachoruje 60 milionów ludzi, bo tylu ich nie ma. Choroba tworzy pewne ogniska, to są zwykle duże miasta lub ośrodki o dużym zagęszczeniu ludzi, jak w Polsce Krajowa Szkoła Pożarnictwa. Nie można mierzyć sukcesów w walce z wirusem liczbą ludności w danym kraju. Na tym etapie pandemii nie ma to żadnego sensu.

Wciąż wiemy za mało. Wciąż sporo nawet naukowych rozważań, to tylko przypuszczenia. Budowanie teorii, które mogą się przydać na przyszłość, będzie możliwe za kilka lat, nie dzisiaj.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Tarot dla Ciebie