Kto sieje wiatr

REKLAMA

Kto sieje wiatr

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Tak mówi przysłowie, a przysłowia są rzekomo mądrością narodów. Aczkolwiek przysłowie mówi też, że dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie. Tymczasem nasze polityczne dzbany są puste i głośno dźwięczą, nawet niedotykane. Jedno jest pewne. Burza się właśnie zaczęła. Niektórzy nadają Jarosławowi Kaczyńskiemu pozycję demiurga sceny politycznej i twierdzą, że wszystkie obecne i przyszłe wydarzenia ma on pod kontrolą. I cokolwiek zrobił, to zrobił to jak arcymistrz szachowy, który przewiduje kilkadziesiąt ruchów do przodu. Moim zdaniem jednak, Kaczyński to gołąb, który właśnie nasrał na szachownicę.

Być może należy się zgodzić z Ludwikiem Dornem, że dla prezesa znacznie ważniejsze od rządzenia Polską jest rządzenie PiSem. A partia właśnie się zaczęła prezesowi wymykać z rąk. Z jednej strony Ziobro podkopywał Kaczyńskiego z prawej strony, jednocześnie nieco neutralizując Konfederację. Z drugiej strony głowę nieco podnosiło skrzydło bardziej liberalne. Choć oczywiście skrzydło liberalne w PiS, to taki oksymoron. I chyba właśnie dlatego Kaczyński sobie wymyślił dwa polityczne kroki. Jednym była antyfutrzarska ustawa, zwana nieco satyrycznie piątką dla zwierząt. Ta ustawa miała pokazać, kto w środowisku odważy się wyłamać spod władzy prezesa. Okazało się, że zbyt wielu i to się Kaczyńskiemu nie spodobało.

*

Stąd wziął się pomysł drugi. Julcia z Trybunału, zwanego żartobliwie Konstytucyjnym, dostała zadanie unieważnić prawo o aborcji. Zaostrzenie i tak ostrej już ustawy antyaborcyjnej, miało w zamyśle prezesa dwa cele. Po pierwsze spłacić dług Kościołowi za poparcie polityczne. Na dodatek spłacić go tak, żeby Kościołowi poszło w pięty. Kaczyński liczył, że to przeciw Kościołowi zwrócą się ewentualne protesty. Biorąc pod uwagę reakcje biskupów, którzy komentowali sprawę z gracją buldożera, mógł mieć rację. Jednak się okazało, że to nie Kościół, ani nawet nie Julcia Przyłębska stała się celem ataku społecznego. Naród się wkurzył na prezesa.

Kto sieje wiatr? Prezes. Więc i prezes zbiera dziś burzę. Tego samego tytułu użyłem już wcześniej, ale wtedy analizowałem butne i buńczuczne zachowanie Kościoła katolickiego w Polsce. Dziś Kościół w Polsce stracił większość tego autorytetu, który niegdyś posiadał. Młode pokolenie nie łapie się na pustą nowomowę księży, a ponadto sprawnie rozpoznało ośrodek decyzyjny. Tysiące ludzi, którzy wyszli na ulice, to przede wszystkim ludzie młodzi. To ich chciał PiS wychować na nowe pokolenie prawdziwych Polaków, którzy wstali z kolan. A tymczasem wbrew oczekiwaniom Kaczyńskiego, jak już wstali z kolan to jednym głosem zakrzyknęli: Jebać PiS i Wypierdalać.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.

1 Komentarz

  1. Choc w innych okolicznosciach, moja stara przepowiednia sie sprawdzila

    Rok 2018

    Polska zasługuje na bycie zaściankiem Europy – jej mentalnym i politycznym zadupiem. W końcu bycie samotną wyspą jest marzeniem Naczelnika państwa. Tyle, że nie będzie to wyspa wolności i tolerancji, lecz wiezienie . Stopniowo, kroczek po kroczku, cel ten będzie zrealizowany.
    Na pierwszy ogień pójdzie wymiar sprawiedliwości. Na razie trwa proces wymiany prezesów sądów. Jeszcze tu i ówdzie trwa „opór” sędziów, lecz wkrótce ten „opór”sędziów zostanie złamany. Tacy ludzie jako systemowo niebezpieczni zostaną uciszeni, przeniesieni na wygwizdów lub zawodowo zdegradowani. Część z zastraszonych sędziów pójdzie na współpracę z władzą. Z chwilą gdy sprawa nabierze rozpędu, zaczną się masowe aresztowania oraz procesy pokazowe opozycji. Jako pierwsi pójdą za kratki liderzy Obywateli RP i KOD-u. Jako że społeczeństwo polskie nie jest społeczeństwem obywatelskim, władza nie musi wszystkich aresztować – wystarczy tu psychologiczny efekt zastraszenia. Nikt z obawy o nieprzyjemności w starciu z aparatem władzy, nie zaryzykuje sądowego skazania, a w konsekwencji szykan, utraty pracy itp. Osoby skazane prawomocnym wyrokiem nie mogą kandydować w wyborach, więc i na tej drodze można się ostatecznie rozprawić z opozycją. A trzeba się spieszyć! Rok 2018 będzie rokiem wyborów samorządowych według nowej ordynacji wyborczej – doskonałej okazji do fałszerstw i manipulacji głosami. Będą protesty opozycji. Ale przecież wszystko będzie w porządku! Sąd Najwyższy wyda wyrok o ważności wyborów, a wtedy opozycja straci jakikolwiek argument. Społeczeństwo zaakceptuje politykę faktów dokonanych. To będzie ważny test dla władzy, który ostatecznie utwierdzi ją w słuszności realizowanej polityki. W dalszej perspektywie przyjdzie kolej na całkowity zakaz aborcji. I tutaj Trybunał Konstytucyjny uzna, że wszystko jest w porządku. Władza z czystym sumieniem zdelegalizuje aborcję rękoma TK. Rewolucja katobolszewicka stanie się rzeczywistością.

    Sprawy związane konfliktem z Brukselą nabiorą tempa. Uruchomiony artykuł 7. zaowocuje odebraniem prawa głosu Polsce w Radzie Europejskiej, co jest wkalkulowane w bycie samotną wyspą – oczekiwane marzenie Naczelnika państwa. UE ma być „wrogiem ludu” polskiego, bo to zgodne ze stalinowską (kaczystowską) logiką. Silna potrzeba istnienia”wroga ludu” jest władzy niezbędna, by uzasadnić ludowi represje i terror wobec opozycji, a nawet konieczność jej politycznej eliminacji. Kulminacją konfliktu z UE będą sankcje, które staną się koniecznością, po tym jak odebranie prawa głosu Polsce spłynie po Naczelniku jak po kaczce. Wówczas nastąpi niespodziewane rozczarowanie dla rządu. Dotychczasowy „sojusznik” zostawi Polskę na lodzie. Europa jest na rozdrożu i musi wybrać miedzy wschodnimi rubieżami a strefą euro. Rozwój wypadków w Polsce paradoksalnie przyspieszy powstanie Europy dwóch prędkości – na kraje strefy euro i na kraje spoza niej. Dla Czech i Węgier perspektywa zejścia z drogi do wprowadzenia Euro i tym samym pozostanie w tyle jest nie do przyjęcia, toteż uwzględniwszy pragmatyzm Orbana należy oczekiwać, że Węgry wstrzymają się od głosu, co pozwoli ukarać Polskę sankcjami. Gdyby do tego jeszcze dodać sankcje za wycinkę Puszczy Białowieskiej i relokacje uchodźców, to moze być finansowo dla Polski ciężko. Ale nie będzie to dotyczyć władzy, bo ta jak wiadomo, wyżywi się sama. Winą za wszelkie kary i restrykcje unijne obarczy się „totalną opozycję”, co da władzy pretekst do jej całkowitej delegalizacji i usunięcia z parlamentu.

    Nachodzący rok to czas ostatecznego rozwiązania kwestii mediów. Naczelnik był wściekły na swoich podwładnych nie dlatego, że przeraziła go reakcja Departamentu Stanu tylko dlatego, że byli oni nadgorliwi i działali za szybko. Likwidacja niezależnych od rządu mediów jest wpisana w „repolonizację” przestrzeni publicznej głoszona przez władzę, na drodze wymuszenia prorządowej linii lub sprzedaży i zamknięcia stacji.

    Rok 2018 to stulecie odzyskania niepodległości. To czas niespotykanej erupcji wszelkich uczuć patriotycznych i czas szczególnego przyzwolenia na rasizm, ksenofobię i nacjonalizm. W Polsce – oblężonej twierdzy Europy – sądy i prokuratura będą już oficjalnie chronić głosicieli haseł typu: „Bóg, honor i ojczyzna”, „Europa będzie biała albo bezludna”, a stadionowa bandyterka jako element bliski socjalnie państwu, będzie się cieszyć niespotykanymi jak dotąd przywilejami. Ta bandyterka oficjalnie zasili szeregi grup przeznaczonych do walki z opozycją oraz wojska WOT. I będzie pod egidą władz likwidowała opozycję poprzez terror katoproletariatu.

    Pełniący obowiązki notariusza Naczelnika wycofa się z referendum w sprawie zmian w konstytucji. Ogłosi, że chce referendum w sprawie Polexitu. Do głosowania dojdzie w 2019 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


*