Ojczyzna dojna

REKLAMA

Ojczyzna dojna

Pierwsze reakcje po piątkowym posiedzeniu sejmu, na którym posłowie wszystkich partii zgodnie przyznali sobie sięgające 50% podwyżki, roiły się od słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne. Ale skoro minęły dwa dni i poziom emocji nieco się obniżył, to warto pokusić się o analizę. Wynagrodzenia klasy politycznej w Polsce zawsze były drażliwym tematem. Wbrew pozorom, nie dlatego, że Polacy są z natury bardziej wredni i zawistni niż inne nacje. Zwykle dlatego, że nominalnie posłowie zarabiali dużo więcej niż szary Polak, a nasza ocena klasy politycznej jest przeważnie niska.

Tym razem posłowie podwyższyli za jednym zamachem pensje rządowe, swoje własne dochody i rzutem na taśmę zwiększyli dotacje dla partii politycznych. A ponadto pensję otrzymała Agata Duda. Zaledwie 33 posłów głosowało przeciw i tylko te głosy mają znaczenie. Wstrzymanie się od głosu lub przysłowiowe zatrzaśnięcie się w toalecie na czas głosowania, nie ma żadnego znaczenia, bo nie jest sprzeciwem*. Zgadzając się z tezą, że wysokość płac w polityce należało urealnić systemowo już dawno, trzeba jasno stwierdzić, że gorszego momentu wybrać nie można było.

GUS właśnie podał, że PKB zmniejszył się o blisko 10% w stosunku do ubiegłego roku. Średnia pensja zmalała o 7%. Inflacja w zakresie żywności szybuje w górę, co dotyka najmocniej ludzi biednych. Lekarzom proponuje się obniżkę uposażeń w szpitalach. Nauczyciele dostają mocny sygnał, że nie ma dla nich pieniędzy na podwyżki, a być może od września czeka ich praca hybrydowa (jednocześnie zdalna i stacjonarna), co oznacza zwiększenie obciążenia pracą o 100%. Wiele branż w gospodarce ledwo przędzie, rachityczne wsparcie rządu lada moment się skończy. Setki tysięcy ludzi żyją w poczuciu niepewności jutra. Tymczasem posłowie opozycji łączą się z partią rządzącą we wspólnym programie Koryto Plus.

Wina Tuska

Nieodpartego impulsu nie powstrzymał sugestywny apel dawnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Opozycja, która złej władzy podwyższa wynagrodzenie, i to w czasie kryzysu, nie ma racji bytu. Po prostu. Ogarnijcie się, proszę. – dramatycznie apelował Donald Tusk. Nie pomogło. Jednak postać Tuska przywołuję nie bez przyczyny. Niestety część winy za beznadziejną dziś opozycję ponosi on sam. Po pierwsze, odchodząc do struktur unijnych nie zostawił żadnych godnych siebie następców. Platforma miała polityków przyzwoitych, ale nie nadawali się na liderów. Miała też polityków zaściankowych, których zaściankowość po odejściu Tuska wybuchła z ogromną siłą. Po drugie to Tusk był zwolennikiem ciągłego przebaczania Kaczyńskiemu i jego mafijnej bandzie. Sam przyznał się do tego w wywiadzie udzielonym Adamowi Michnikowi i Jarosławowi Kurskiemu. Kaczyński, Ziobro, Macierewicz i wielu innych sączyło jad nienawiści przez wiele lat. W końcu w 2015 roku przyniosło to efekt. A przecież Mariusz Kamiński mógł zostać osądzony wcześniej i siedziałby w więzieniu. Ziobro mógł zostać postawiony przed Trybunałem Stanu i mieć zakaz sprawowania funkcji publicznych. Kaczyński był winien przekroczenia kompetencji i to kilka razy. A zamiast kary wobec winnych od 2010 roku trwa zmasowany atak PiS na konkurentów, więc od lat Platforma jest symbolem złodziejstwa i rozpasania władzy, bo jedli ośmiorniczki, a Nowak miał zegarek za dziesięć tysięcy. I Platforma się już z tego nie podniesie.

Nikt nie zapłacze po Platformie

Przez wiele lat wyborcy byli przekonywani, że jeśli nawet nie zgadzają się z największą partią opozycyjną, to Platforma Obywatelska jest mniejszym złem niż PiS. Tymczasem niepostrzeżenie PO z pragmatycznej i liberalnej głównie gospodarczo partii centrum stawała się coraz mocniej cuchnącym trupem. Po odejściu Tuska z krajowej polityki w zasadzie można było „sztandar wyprowadzić”. Mierni politycy bez społecznego wyczucia, a co gorsza bez elementarnej empatii, pokazali, że zależy im wyłącznie na własnych korzyściach. Tchórzliwi kunktatorzy, którzy bali się szukania koalicji, bali się porwać tłumy demokratyczną ideą państwa dla wszystkich obywateli. Kluczyli i kłamali w sprawie podstawowych praw dla ludzi należących do takich, czy innych mniejszości. Wmawiający sobie, że większość narodu jest wyłącznie zaściankowo katolicka i trzeba się właśnie tym ludziom podlizywać. A tym czasem te cześć elektoratu już dawno zdobył PiS. Platformie zabrakło pomysłu na wyborców mieszkających w małych miejscowościach, a i dla pozostałych mieli receptę podobną do Kaczyńskiego: „Popierać, nie przeszkadzać”. Lekceważyli swój elektorat wręcz koncertowo. W mediach społecznościowych śmiano się z nich, że umieją pisać, ale nie potrafią czytać. To lekceważenie elektoratu, ba, wręcz pogarda dla ludzi, którzy im dali sejmowe stołki, osiągnęła apogeum w piątek 14 sierpnia 2020 roku. Powinni wykrztusić do nas, jak Kmicic do Wołodyjowskiego: „Kończ waść, wstydu oszczędź.” Jednak wstydu nie mają i pogrążają się coraz bardziej żenującymi tłumaczeniami. Agonia Platformy trwać będzie jeszcze jakiś czas. Jako wyborca mogę rzec tylko: niech zdycha.

A głupi! a głupi! A głupi wy!

Najbardziej bulwersuje fakt, że podczas niedawnych kampanii wyborczej tysiące ludzi w całej Polsce apelowały o zjednoczenie opozycji, ale okazało się to niemożliwe. Przedstawiciele opozycji częściej atakowali się nawzajem, niż partię rządzącą. Wyjaśniali, że tego oczekują wyborcy, że stawką jest rozpoznawalność i wyrazistość programów. A przecież kreatywna polityka nie na tym polega by utrwalać małostkowość społeczeństwa, ale by je zachęcić do rzeczy wielkich. Szczególnie, gdy ta wielkość jest potrzebna. Tymczasem cała opozycja miała marnych i bezideowych liderów, dla których w hierarchii celów na pierwszym miejscu był interes partyjny. Natomiast piątkowe zjednoczenie w interesie własnego interesu pokazało, że nagle opozycji przestaje przeszkadzać ekspresowe stanowienie prawa.

„Prawo i Sprawiedliwość” mając większość, bez trudu uchwaliłoby wszystkie podwyżki płac i subwencji. Ale Kaczyński wpadł na diaboliczny i bardzo sprytny sposób. Warunkiem wprowadzenia ustawy było poparcie wszystkich sił w parlamencie, a opozycja idiotycznie dała się wpuścić w kanał. Rzekomo w kuluarach miał to uzasadniać posłom opozycyjnym Ryszard Terlecki: Albo poprzecie to pakietowo, albo nie będzie żadnych podwyżek. Raz dostaniemy wpierdol i będzie święty spokój. Wyborcy PiS nie mają najlepszej opinii o swoich wybrańcach i mówią często o nich: kradną jak wszyscy, ale przynajmniej się dzielą. Kaczyński wiedział, że oburzenie własnego elektoratu będzie nieduże i łatwe do uspokojenia. Zrobi się parę patriotycznych imprez, zezwoli na bicie cudzoziemców i osób LGBT, wypuści się policję na „lewaków” i suweren będzie zadowolony. Choć chleba może zabraknąć, to igrzysk nie zabraknie przez najbliższe trzy lata. Jednak wyborcy lewicy i koalicji obywatelskiej mają większe wymagania. Nie mają tez pamięci jętki jednodniówki. Zapamiętają postępowanie swoich przedstawicieli i wyrażą swą opinię podczas następnych wyborów.

Sądzę, że pazerna opozycja bardzo pomogła Kaczyńskiemu zabić demokrację. Należy się liczyć ze znacznie niższą frekwencją w czasie następnych wyborów. Zaś PiS zapewni sobie władzę na wiele kolejnych kadencji. Być może pojawi się na politycznej scenie jakaś nowa opcja. Prawdopodobnie Hołownia zdobędzie popularność, być może Trzaskowski, jeśli odetnie się od Platformy. Szansę ma „Razem”, jeśli opuści zgniłą koalicję z postkomunistami. Dotychczas koalicja dawała im szansę na zaistnienie, w kolejnych wyborach Czarzasty i Biedroń będą kamieniem młyńskim u szyi. Na pewno trochę punktów zbierze „Konfederacja”, która „cnoty nie straciła, a rubelka i tak dostanie”.


* Posłowie, którzy głosowali przeciw projektowi ustawy o podwyżkach:
KO: Tomasz Aniśko, Cezary Grabarczyk, Klaudia Jachira, Monika Rosa, Franciszek Sterczewski, Michał Szczerba, Małgorzata Tracz, Urszula Zielińska, Tomasz Zimoch. Lewica: Magdalena Biejat, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Daria Gosek-Popiołek, Maciej Konieczny, Paulina Matysiak, Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza. PSL-Kukiz15: Jolanta Fedak, Paweł Kukiz, Paweł Szramka, Agnieszka Ścigaj, Stanisław Tyszka, Stanisław Żuk. Konfederacja: Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Krystian Kamiński, Janusz Korwin-Mikke, Jakub Kulesza, Dobromir Sośnierz, Krzysztof Tuduj, Michał Urbaniak, Robert Winnicki.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.