Polityka w czasach pandemii

REKLAMA

Polityka w czasach pandemii

Politolodzy twierdzą, że po reakcji na pandemię można rozpoznać naturę systemu. Rządy w stabilnych demokracjach wykorzystują bowiem nadzwyczajne uprawnienia do zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. Z kolei autokraci przede wszystkim kombinują, jak zagubionych obywateli oszukać i w ogólnym bałaganie zapewnić sobie jeszcze więcej władzy. Dyktatura ustanawiana jest zwykle w celu przezwyciężenia chaosu i przywrócenia porządku. Cele polityczne dyktatora zasadniczo powinny się zatem pokrywać z państwowymi. Tymczasem w dzisiejszej Polsce to władza staje się źródłem chaosu i niepewności.

Reakcja na zarazę tylko to potwierdza. Długo olewano nadciągające zagrożenie. Nie opracowano procedur, nie zagwarantowano bezpieczeństwa lekarzom i pielęgniarkom. Improwizacja, jak to w PiS, wyparła organizację, a zarządzanie kryzysem zostało sprowadzone do łatania dziur. Jawną kompromitację bezczelnie przykrywano propagandą. Kłopoty spadły na puste łby ekipy, która nigdy dotąd nie miała okazji zmierzyć się z jakimkolwiek poważniejszym kryzysem. Wszystkie dotychczasowe kadencje PiS (2005–07 oraz 2015–19) przypadły na okres imponującej koniunktury gospodarczej. Formacji Kaczyńskiego udało się również uniknąć wielkich klęsk żywiołowych. Dopiero w siódmym roku sprawowania (łącznie) władzy Kaczyński i jego frędzle po raz pierwszy zderzają się z realnym zagrożeniem stabilności państwa, spadkiem koniunktury i nadciągającym kryzysem społecznym.

*

Do tej pory Kaczyński korzystał z radykalnego podziału społecznego. Wychował za pomocą przekupstwa własnych wyborców, jednocześnie prokurując równie nieprzejednanych wrogów po stronie obecnej opozycji. Zdemolował społeczeństwo, będące w stanie zimnej wojny domowej, przeorał konfliktem i głęboko podzielił. Skutki jego działań będą widoczne niebawem. Kończy się czas pisowskiego rozdawnictwa uzależnionego od kalkulacji wyborczych. Teraz rządzący będą zmuszeni przejmować logikę państwową, inwestując w najbardziej newralgiczne obszary, zwłaszcza usług publicznych. Akurat pracownikom tej sfery z PiS średnio jest po drodze. Rozstrzygać komu pomóc – pracodawcom czy pracownikom.

Rozdawać już nie ma czego, o wroga też trudniej. Aberracją jest przecież zrzucać winę za zarazę i recesję na elity, „uprzywilejowaną kastę” albo UE. Koncepcja wroga i zarazem kozła ofiarnego zdycha wraz z kurczącą się gospodarką. Jeśli dodamy do tego, że wybory kopertowego prezydenta będą podważane na każdym kroku, to można powiedzieć, że Kaczyński jest rzeczywiście genialnym strategiem, ale chaosu.

Print Friendly, PDF & Email

REKLAMA

Czytaj, oglądaj, słuchaj.